Kiedy Saudi Aramco wchodzi na giełdę, Iran odkrywa potężne złoża ropy…

W ubiegłym tygodniu Saudyjczycy ogłosili decyzję o przedstawieniu pierwszej oferty publicznej sprzedaży akcji giganta naftowego Saudi Aramco. Kilka dni później prezydent Iranu poinformował o odkryciu drugich co do wielkości złóż ropy naftowej. Zbieg okoliczności? Na Bliskim Wschodzie nigdy ich nie ma…

Osłabienie zainteresowania akcjami Saudi Aramco jest w interesie Teheranu. Pierwsze działania Irańczycy podjęli w tym celu atakując we wrześniu dronami saudyjskie pola naftowe należące do koncernu. Tym samym bezzałogowce, których cena nie przekracza 15 tysięcy dolarów, pokonały 68 miliardów dolarów zainwestowanych w 2018 roku w saudyjski sektor obrony. Takie są zalety wojny asymetrycznej. Liczy się taktyka Dawida przeciwko Goliatowi. Potencjalnie słabsza strona posiada znacznie lepszy lewar…

Wielokrotnie zastanawiałem się przejeżdżając pustynną drogą obok ogromnego pola naftowego Khurais jak ono jest chronione. Owszem było, ale tylko na ziemi… Można zauważyć patrole strzegące wjazdu do zbudowanego na pustyni miasteczka pracowników Saudi Aramco. Bardziej niepokojący był jednak atak na Abqaiq. Saudyjczycy zawsze obawiali się o jego bezpieczeństwo, gdyż jest to najważniejszy na świecie kompleks wydobycia i przetwórstwa ropy naftowej. Może przerabiać surowiec o różnym zasiarczeniu. Gdyby wróg chciał dokonać szczególnie dotkliwych strat w saudyjskim sektorze naftowym to powinien właśnie uderzyć w Abqaiq. W establishmencie saudyjskim panowało jednak przekonanie, że wszystko czego dotknie Saudi Aramco zamienia się w złoto. Stąd koncern dostaje zlecenia na najbardziej prestiżowe inwestycje w Arabii Saudyjskiej. W tym budowę tak zwanych miast ekonomicznych, stadionów, etc… Trudno zatem zrozumieć Saudyjczykom, jak kilka dronów mogło doprowadzić do takiej katastrofy i uderzyć w serce koncernu. Firma jednak wylizała rany i wszystko wróciło do normy. Przynajmniej w krótkiej perspektywie…

Tym samym Saudi Aramco rusza 5 grudnia na giełdzie Tadawul w Rijadzie z pierwszą ofertą publiczną. Nie ulega wątpliwości, że będzie to najważniejsze wydarzenie na rynkach kapitałowych Bliskiego Wschodu od wielu lat. W 2018 roku koncern osiągnął dochód w wysokości 111 miliardów dolarów. Planuje się, że 0,5 % akcji zostanie przeznaczona dla indywidualnych nabywców. Nie osiągną one jednak oczekiwanej przez rząd wyceny. Następca tronu książę Mohamed bin Salman wyceniał wartość Saudi Aramco na 2 biliony dolarów. Znawcy przedmiotu są jednak bardziej sceptyczni skłaniając się do wartości z przedziału 1-1,5 biliona. Wycena ta jest bardziej realna szczególnie w świetle ostrożnych ocen dotyczących bezpieczeństwa saudyjskich kompleksów wydobywczych. Oczekuje się zatem, że Saudi Aramco będzie musiało ,,osłodzić” inwestorów poprzez wypłatę sowitej dywidendy. W świetle prognoz wskazujących tylko na niewielki przyrost zapotrzebowania na ropę w przyszłości nie przyczyni się to do wzrostu wartości koncernu.

W powyższym świetle prezydent Iranu Rouhani ogłasza, że odkryto nowe złoża z zasobami 53 miliardów baryłek ropy. Szacowane dotychczas irańskie zasoby tego surowca wynoszą ponad 155 miliardów. Czyli nowe odkrycie wzmocniło potencjał wydobywczy Iranu o 34 %. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kontekst jego ogłoszenia. Prezydent Rouhani dodał, że jest to ,,prezent rządu dla narodu irańskiego”. Trudno nie odnieść wrażenia, że wszystko mocno pachnie polityką. W kontekście zewnętrznym chodzi o osłabienie zainteresowania wśród inwestorów ofertą Saudi Aramco poprzez ich potencjalne przyciągnięcie na rynek irański. W wymiarze wewnętrznym natomiast – władze w Teheranie chcą przeczekać administrację Trumpa i wskazać obywatelom niedaleką perspektywę poprawy sytuacji gospodarczej. Nie należy się dziwić, gdy wkrótce okaże się, iż drugie co do wielkości irańskie pole naftowe jest średnio opłacalną wydobywczą działką, gdzie nie będą chciały inwestować koncerny zachodnie…