,,Quid pro quo” i ,,sekretne państwo” w amerykańskim impeachmencie…

Kilka dni temu ruszył w Izbie Reprezentantów Kongresu USA proces usunięcia prezydenta Stanów Zjednoczonych z urzędu zwany impeachmentem. Co on ma wspólnego z ,,quid pro quo” czy też ,,sekretnym państwem”?

Donald Trump jest czwartym gospodarzem Białego Domu, który dostąpił ,,zaszczytu” impeachmentu. Poprzednio byli to Andrew Johnson, Richard Nixon i Bill Clinton. Jednak z powodu braku poparcia wymaganej w Konstytucji większości 2/3 w Senacie żaden z nich nie został faktycznie skazany. Republikanie obecnie kontrolują tę izbę Kongresu. Stąd podobnie stanie się w przypadku Donalda Trumpa, który pozostanie na urzędzie. Istotne są jednak okoliczności w jakich ten proces przebiega.

Po raz pierwszy w historii sama Izba Reprezentantów występuje nie tylko w roli oskarżyciela, lecz również śledczego. Dotychczas kongresmeni głosowali nad materiałem dowodowym zgromadzonym przez specjalnie powołanego prokuratora. Tym razem sami przejęli stery dochodzenia. Posiadający w Izbie większość Demokraci starają się dowieść, że prezydent Trump złamał Konstytucję dopuszczając się quid pro quo. Z kolei ich oponenci z Partii Republikańskiej twierdzą, że działania wokół impeachmentu mają charakter stricte polityczny, gdzie przedstawiciele ,,sekretnego państwa” (deep state) chcą obalić legalnie wybranego prezydenta.

Znaczenie quid pro quo

Czym jest zatem łaciński termin quid pro quo. W tłumaczeniu dosłownym oznacza on: rzecz za rzecz. W praktyce politycznej odnosi się jednak do bardziej przyziemnych rozwiązań: jeśli ty mnie podrapiesz po plecach, to ja ciebie również…Czyli – wzajemne wyświadczanie sobie przysług. W polskich realiach rzecz, którą niewielu potępia. Dlaczego zatem w Stanach Zjednoczonych przeciwnicy polityczni Trumpa oskarżają go, iż popełnił poważne przestępstwo dopuszczając się quid pro quo podczas kontaktów ze swoim ukraińskim odpowiednikiem. Miał w nich sugerować, że jeśli znajdzie coś brzydkiego na Josepha Bidena, kandydata Demokratów w wyborach prezydenckich w 2020 roku, to Biały Dom będzie wdzięczny i zgodzi się zrealizować program pomocy wojskowej dla Ukrainy.

W amerykańskiej przestrzeni prawnej używanie quid pro quo jest powiązane z korupcją. Większość skazujących wyroków dotyczących przekupstwa urzędników federalnych ma miejsce na bazie ,,wyświadczania sobie przysług”. Dotyczy to wielu płaszczyzn, w tym również kontekstu damsko-męskiego (np. awansu podwładnej w zamian za usługi seksualne). W zdecydowanej większości jednak chodzi o pozyskanie korzyści finansowych. Liczy się zatem ,,pro” czyli ,,dlaczego” wykonuje się pewne czynności: dla uzyskania osobistych korzyści, czy też realizując obowiązki służbowe. W przypadku prezydenta sprawa jest jeszcze bardziej delikatna. Twórcy Konstytucji Stanów Zjednoczonych byli szczególnie wrażliwi na wpływ czynników zewnętrznych na młode państwo. Stąd wyraźnie zaznaczyli, iż jedną z przyczyn usunięcia prezydenta z urzędu może być korzystanie przez niego z pomocy zagranicznej celem doświadczenia korzyści politycznych. Czyn taki wprost zakwalifikowali jako korupcję, stanowiącą bezpośredni powód usunięcia prezydenta z urzędu.

Z drugiej strony Republikanie twierdzą, iż quid pro quo nie miało miejsca. Natomiast cały proces impeachmentu to rozgrywka polityczna przedstawicieli ,,sekretnego państwa”. Termin ten jest używany przez Donalda Trumpa i jego zwolenników od początku kadencji. Odnosi się on generalnie do szeroko pojętej sfery administracji urzędników amerykańskich. Główny zarzut im stawiany dotyczy rzekomej próby zmiany demokratycznego werdyktu Amerykanów, w którym wybrali oni prezydenta. Zatem warstwa niewybieralnych i niezadowolonych z tego wyboru urzędników ma prowadzić działania zmierzające do zmiany gospodarza Białego Domu.

Czym jest ,,sekretne państwo”?

Pojęcia ,,sekretnego państwa” można szukać jednak głębiej w historii innych krajów. Łatwo znaleźć jego korzenie w tureckim terminie derin devlet. W imperium otomańskim odnosił się on do równoległego systemu rządów, gdzie osoby, które nie piastowały oficjalnych stanowisk odgrywały kluczową rolę w definiowaniu i realizacji polityki państwa. Najczęściej był to system eklektyczny, ewoluujący, w którym rywalizowali gracze ze sceny politycznej i świata przestępczego. Nic dziwnego, że prezydent Turcji Erdogan wielokrotnie odnosił się również do ,,sekretnego państwa” podzielając obawy Donalda Trumpa. W swoim przypadku miał na myśli zwolenników lidera religijnego Fethullaha Gülena oskarżanego o zamach stanu w 2016 roku. Z pewnością nie powinno się jednak terminu ,,sekretnego państwa” odnosić do obecnej walki politycznej związanej z impeachmentem prezydenta USA. Można znaleźć natomiast wiele podobieństw i zastosowania tego pojęcia w krajach, gdzie formalnie ,,rządzący” nie rządzą…