Wielka Brytania: premier Boris Johnson – mąż stanu czy klaun?

Premier Boris Johnson to polityk nietuzinkowy. Zwycięstwo jego Partii Konserwatywnej w wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii jest największe od 1987 roku. Jednak na naszych oczach rozgrywa się prawdziwa brytyjska tragedia. Jej głównym bohaterem jest Boris Johnson – postać o wielu twarzach. Okaże się czy przejdzie do historii jako mąż stanu czy klaun…

Naśladuj ,,mistrza z Ameryki”

Donald Trump przed wyborami prezydenckimi przyznał, że może zastrzelić kogoś na Piątej Alei w Nowym Jorku i – pomimo tego – wygra wybory. Tak bowiem ludzie mocno go cenią…Boris Johnson obrał podobną strategię w swojej karierze politycznej. Jak prezydent USA również pochodzi z Nowego Jorku. Analogicznie jak Trump wielokrotnie mijał się z prawdą. Twierdził, że Turcy najechali Wielką Brytanię. Uważał, że wie co mówi, gdyż jego pradziadkiem był Ali Kemal – minister spraw wewnętrznych w Imperium Otomańskim. Johnson przypisał sobie zasługę wybudowania czterdziestu szpitali. Niewłaściwie oszacowywał składkę Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, świadomie wprowadzając opinię publiczną w błąd. Pomimo tego – odniósł zdecydowane zwycięstwo. Wyborców interesował bowiem tylko Brexit. Prawda stała się walutą, której już nie używa się w polityce. I Brytyjczyków to mało interesuje. Nie liczą się bowiem fakty. Ważne jest, kto się wypiera, a kto napiera…

Brytyjski aktor Sacha Cohen przyznał niedawno, że w obecnej polityce sukces generowany jest przez zwiększanie zaangażowania. Nic tak nie generuje aktywności wyborców jak kłamstwa, strach i fobie. Zrozumiał to szybko Donald Trump. Po nim natomiast – Boris Johnson. Stąd wygrywają i są w swoich zwycięstwach tacy naturalni…

Młody Johnson uczy się reguł polityki…

Jako dziewięcioletni chłopiec Boris Johnson przeniósł się wraz z rodziną do Brukseli. Jego ojciec otrzymał tam w 1973 roku posadę urzędniczą przy Komisji Europejskiej. Pozwoliło to przyszłemu premierowi Wielkiej Brytanii nie tylko nauczyć się płynnie francuskiego, lecz przede wszystkim poznać kulisy funkcjonowania UE. Zapoznał się z podstawową regułą polityki: nawet jeśli ktoś przyłapie cię na kłamstwie – zaprzeczaj! Jednocześnie gospodaruj oszczędnie prawdą…

Takie zasady zaczął stosować, kiedy pracował jako młody dziennikarz w londyńskim Timesie. Współpracownicy wspominają go jako osobę wysoce zdezorganizowaną, mającą jednak niesamowite poczucie humoru i zdolność do odgrywania komedii. Na żartach nie znał się jednak redaktor naczelny Time’a. Zwolnił młodego dziennikarza, gdy ten po raz kolejny minął się z prawdą. Wymyślił bowiem cytat dotyczący dwuznacznych relacji króla Edwarda II z chłopcem… To był jednak dopiero początek jego przygód z dziennikarstwem.

Prezerwatywy i reportaże z Unii Europejskiej

Borys Johnson zostaje wysłannikiem brytyjskiego the Telegraph do Brukseli. Wykorzystuje doświadczenia z dzieciństwa. Pozwala mu to łatwiej poruszać się po korytarzach unijnych już jako osoba dorosła. Zajmuje się również tematami stricte dla dorosłych. W znany sobie żartobliwy sposób opisuje problem normalizacji rozmiaru prezerwatyw. Projekt jest forsowany w UE przez najbieglejszych w tym temacie rodaków Casanovy – Włochów. 8 maja 1991 roku Johnson pisze z Brukseli, że włoska propozycja ograniczenia szerokości kondoma do 54 milimetrów została odrzucona. Przedstawiciel KE ds. standaryzacji przyznał, że ,,sprawa ta jest najwyższej wagi” i wymaga dalszej analizy… Reportaże Johnsona wzbudzają szerokie zainteresowanie wśród czytelników na Wyspach. Pozwalają one uświadomić Brytyjczykom, czym ,,tak naprawdę zajmują się w Unii Europejskiej”. Z drugiej strony – budzą rosnącą frustrację w samej Brukseli. Postać Boris Johnsona staję się coraz bardziej znana na korytarzach unijnych…i w Londynie.

Ulubieniec brytyjskich eurosceptyków…

Praca dziennikarska Johnsona zostaje dostrzeżona przez samą Margaret Thacher. Jego reportaże z Brukseli stają się ,,wodą na młyn” dla brytyjskich eurosceptyków. Rozumie to również sam dziennikarz. Zdaje sobie sprawę, że ,,nie pisze do szuflady”. W jednym z wywiadów w BBC przyznał, że ,,odczuwa dziwne poczucie władzy”. Był świadomy, że przedstawianie przez niego rzeczywistości unijnej ,,w krzywym zwierciadle” ma realny wpływ na poglądy części brytyjskiego establishmentu politycznego. Wiedział już wtedy, że w polityce prawda nie gra pierwszych skrzypiec…Nie to jednak różni go zasadniczo od innych polityków. Kiedy większość z nich często oficjalnie zamierza być perfekcjonistami i dawać przykład, Boris Johnson nie udaje. Jest sobą. Tym samym staje się bardziej ludzki i jednym z nas…

Boris Johnson idzie do parlamentu…

Kiedy po dwuletniej przygodzie kierowania brytyjskim magazynem Spectator Johnson zostaje wybrany do parlamentu w 2001 roku, wypowiada znaną maksymę. Będzie się nią kierował przez resztę swojej kariery politycznej: ,,chcę zjeść ciastko i mieć ciastko”. Jako deputowany Izby Gmin zawsze unikał zajmowania stanowiska, gdyż nienawidzi wybierać. Jego ambicją nie było osiągnięcie zmian, lecz parcie do przodu w swojej karierze politycznej. Uznaje, że można to zrobić w obecnej polityce poprzez zręczne manewrowanie. Podejmowanie spaktakularnych wyzwań jest zbyt ryzykowne. gdyż trzeba wybierać…

,,Wyspa Johnsona” na Tamizie…

Wybrany na mera Londynu początkowo zadziwiał wszystkich urzędników. Nie chciał zajmować się problemami miasta. Przez kilka pierwszych miesięcy nie robił narad z kierownikami poszczególnych jednostek w ratuszu. Uważał, że ,,wszystko się jakoś potoczy”. Celował natomiast w rzucaniu ,,genialnych pomysłów”. Jednym z nich miało być lotnisko wybudowane na osuszonych bagnach Tamizy. Nazwał je ,,wyspą Johnsona”. Współpracownicy zaczęli drapać się z zakłopotaniem po głowie i wymyślili inne koncepcje, aby zaspokoić nietuzinkowy apetyt swojego szefa. Wprowadzono dwupiętrowe autobusy retro, w których ciężko wytrzymać latem z powodu upałów, czy też kolejkę linową nad Tamizą. Wszyscy wiedzieli, że mer Johnson kocha abstrakcyjne i mało praktyczne projekty. I tak już pozostało. Jako premier snuje marzenia o wybudowaniu trzydziestokilometrowego mostu nad Kanałem Le Manche do Francji. Tym samym konsekwentnie, pełny sprzeczności zamierza połączyć się bliżej z Unią Europejską, z którą rozwód tak usilnie forsował. Pozostaje jednak sobą, gdyż nie lubi wybierać…

Bliżej do ,,męża stanu” czy klauna?

W obliczu licznych wyzwań związanych z Brexitem, historia szybko oceni strategię Borisa Johnsona. Pełen sprzeczności premier Wielkiej Brytanii wybrał drogę burzenia dotychczasowego porządku. Jednak jego osobowość – przejawiająca amatorski, satyryczny, ale również typowo angielski styl w polityce – dąży do utrzymania obecnych układów. Jego modus operandi to nieustanne ślizganie się po płaszczyźnie wyzwań politycznych, co ośmiesza ,,ludzi władzy” zbliżając ich bardziej do klaunów niż ,,mężów stanu”. Boris Johnson doskonale rozumie, że – przynajmniej w krótkiej perspektywie – trzeba stosować proste rozwiązania. Wyraźnie pokazuje, że dzierży w dłoni wyłącznie młotek. Jednak w życiu nie wszystko jest tak proste i wygląda jak gwóźdź…