Kryzys irański a ceny ropy naftowej

Szybka stabilizacja cen ropy naftowej po ataku irańskich dronów na saudyjskie instalacje wydobywcze we wrześniu 2019 roku oraz brak gwałtownych zmian w tej dziedzinie po amerykańskiej akcji eliminacji generała Kasema Sulejmaniego wskazują, że region Zatoki Perskiej nie determinuje w tak dużym stopniu – jak w przeszłości – dostaw tego surowca na rynki światowe. Tym samym sukcesywnie ulega zmniejszeniu jego znaczenie w świetle wzrastającej produkcji ropy łupkowej w USA. Dodatkowo działania podjęte przez państwa arabskie Zatoki Perskiej mają zwiększyć bezpieczeństwo dostaw.

Rynek ropy naftowej konsumuje ryzyko…

Eliminacja irańskiego generała w dniu 3 stycznia 2020 roku i irańskie retorsje rakietowe pięć dni później przeciwko amerykańskim bazom wojskowym w Iraku spowodowały krótki skok ceny ropy o ponad 4 procent. Średni wzrost baryłki wynosił niespełna dwa dolary. W tej eskalacji konfliktu – w odróżnieniu od wrześniowego ataku dronami na saudyjskie instalacje w Abqaiq (jednodniowy wzrost ceny baryłki wynosił 15%) – nie ucierpiała jednak żadna infrastruktura wydobywcza. Rynki energetyczne jako mało prawdopodobne oceniają możliwość zablokowania przez Iran Cieśniny Ormuz. Tym samym wszelkie perturbacje geopolityczne w regionie Zatoki Perskiej odbierają mniej gwałtownie. Istotne znacznie ma również fakt, że przez cały 2019 rok istniało znaczne nasycenie ropą naftową na światowych rynkach, co pozwoliło największym jej konsumentom (USA, Chiny Indie, Japonia) na dokonanie znacznych rezerw.

Iran zainteresowany kontynuacją swoich dostaw

Ubiegłoroczne akcje prowokacyjne podejmowane przez morskie jednostki Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przeciwko tankowcom w Zatoce Perskiej miały charakter demonstracyjny. Ich celem nie było zablokowanie Cieśniny Ormuz. Taki scenariusz uniemożliwiłby realizację kontraktów na sprzedaż irańskiej ropy do krajów azjatyckich i pozbawił Teheran kluczowych – w świetle trudnej sytuacji ekonomicznej – dochodów do budżetu. O stabilności dostaw zostały zapewnione przez stronę irańską na najwyższym szczeblu władze Japonii i Chin. Tym samym, Iran chce uniknąć scenariusza, kiedy nie byłby w stanie zrealizować swoich umów, a państwa azjatyckie zwróciłyby się do innych producentów ropy z propozycją podpisania nowych kontraktów.

Ważna rola Iraku w stabilizacji produkcji ropy

Irak jest drugim – po Arabii Saudyjskiej – producentem ropy w ramach OPEC. W rezultacie dotychczasowej eskalacji napięć irańsko-amerykańskich jego zdolności wydobywcze nie zostały zakłócone. Bagdad nie posiada – w odróżnieniu od Saudyjczyków – systemu rezerwowego pozwalającego na szybkie uzupełnienie ewentualnej przerwy w produkcji. Zniszczenie części instalacji wydobywczych miałoby zatem długofalowy wpływ na irackie moce produkcyjne.

Z informacji uzyskanych od arabskich specjalistów zajmujących się wydobyciem irackiej ropy wynika, że większe zagrożenie dla stabilności dostaw stanowią antyrządowe protesty w Iraku aniżeli konflikt irańsko-amerykański. Społeczne niezadowolenie polityką rządu w Bagdadzie i demonstracje antyirańskie już spowodowały w grudniu 2019 roku poważne perturbacje w wydobyciu surowca ze złoża w Nasariji. Demonstranci zablokowali również drogi dojazdowe do pól naftowych Rumaila i Majnun. Jest wysoce prawdopodobne, że w bieżącym roku nastąpi nasilenie niezadowolenia społecznego. W przypadku masowego przyłączenia się do demonstracji pracowników sektora naftowego może nastąpić istotne zaburzenie w wydobyciu irackiej ropy.

Państwa arabskie konsolidują wysiłki zabezpieczające dostawy

6 stycznia 2020 roku doszło do utworzenia z inicjatywy Arabii Saudyjskiej Rady Państw Arabskich i Afrykańskich graniczących z Morzem Czerwonym i Zatoką Edeńską. Celem tej instytucji ma być koordynacja wysiłków gwarantujących swobodny transport surowców energetycznych tymi akwenami. W skład Rady weszły – oprócz Arabii Saudyjskiej – Egipt, Jordania, Erytrea, Sudan, Dżibuti i Somalia. Powstanie tego ciała ma charakter stricte wojskowy. Istotne jest jednak, że brakuje w nim innych państw arabskich Zatoki Perskiej (m.in. Kuwejtu, ZEA i Kataru). Emiratczycy i Katarczycy wzięli sprawy w swoje ręce i kilka tygodni temu rozpoczęli intensywne rozmowy dwustronne z Iranem w kierunku zabezpieczenia dostaw przez Cieśninę Ormuz. Saudyjska inicjatywa utworzenia Rady powinna być zatem odczytywana jako usprawiedliwienie dla rozbudowania obecności wojskowej Arabii Saudyjskiej oraz Egiptu i Jordanii w krajach kluczowych dla bezpieczeństwa żeglugi na Morzu Czerwonym, czyli w Dżibuti i Somalii. Zagrożenie w tej dziedzinie stwarzały popierane przez Iran jemeńskie plemiona Al-Huti.

Ryzyko geopolityczne może ulec zmianie…

Kilka lat temu pojedyncze incydenty mające wpływ na sytuację bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej spowodowałyby gwałtowny i trwały wzrost cen ropy naftowej do granic 100 USD/baryłkę. Obecnie pojedyncze przypadki eskalacji są bez większych perturbacji ,,trawione” przez rynki energetyczne. Nie oznacza to jednak, że w dłuższej perspektywie nie nastąpi zmiana. Trwałe pogorszenie się sytuacji bezpieczeństwa głównych producentów ropy naftowej może zablokować ,,możliwości trawienne” rynków energetycznych i amerykańskie lekarstwo (dalszy wzrost wydobycia ropy łupkowej) okaże się niewystarczające. Jako jeden z sygnałów świadczących o zagrożeniu w tej dziedzinie możemy traktować umowy swap-owe na dostarczenie surowca w 2020 roku. Ich średnia wartość przekracza 60USD/baryłkę, czyli więcej niż po ataku na saudyjskie instalacje naftowe we wrześniu ubiegłego roku.