Dwie dekady Putina – świat à la Russe cz.II

Nie pozwól, aby zmarnował się poważny kryzys…

To jedno z głównych założeń geopolityki. Jego wyznawcą jest doradca Putina do spraw międzynarodowych Jurij Uszakow. W świetle wykorzystywania nadarzających się na arenie międzynarodowej okoliczności Rosja – mająca gospodarkę mniejszą od Włoch (wzrost PKB w 2019 roku wyniesie ok. 1%), sfrustrowane społeczeństwo i dyktatorski system rządów – zdecydowanie wzmocniła w ostatnich latach swoją pozycję geopolityczną. Jeszcze w 2014 rok prezydent Obama nazwał Federację Rosyjską ,,państwem regionalnym, zagrażającym jedynie sąsiadom, nie ze względu na swoją siłę, lecz słabość”. W 2020 roku Rosjanie są głównym rozgrywającym w Syrii – wbrew wielu prognozom zachodnich analityków, przewidujących dla Moskwy ,,drugi Afganistan”. Pełnią ponadto kluczową rolę w rozwoju sytuacji w Libii, dynamizują swoje stosunki z bogatymi państwami Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, ZEA) oraz skutecznie generują podziały w NATO (wzmocnienie relacji z Turcją). Wszystko to ma miejsce przy użyciu stosunkowo niewielkich środków.

Jak to zatem możliwe? Główny strateg Kremla Władysław Surkow lubi powtarzać, że Rosja ,,gra zachodnimi umysłami”. Jest to o tyle łatwe, gdyż Putin otacza się od dawna osobami, które spędziły wiele lat w świecie zachodnim i doskonale go znają (m.in. Ławrow, Uszakow). Zdają sobie one sprawę, że w zachodnich demokracjach proces decyzyjny jest generalnie czasochłonny. Stąd Zachód powoli reaguje na światowe kryzysy. W przypadku rosyjskim modus operandi rządów Putina jest mniej skomplikowane. Pozwala tym samym na stosowanie prostszych, lecz szybszych środków. Wielokrotnie są one bardziej skuteczne na arenie międzynarodowej. Jak przyznał sam Putin w wywiadzie dla amerykańskiego reżysera Olivera Stone’a: ,,nie ważne jak wiele argumentów posiadasz, ważne w jaki sposób ich użyjesz”. Reasumując: w geopolityce zawsze liczy się punkt podparcia…Szczególnie w sytuacjach kryzysowych.

Ideologia à la Russe

Narastające problemy gospodarcze Federacji Rosyjskiej wymagały racjonalnego wytłumaczenia przed społeczeństwem. Z propagandowego punktu widzenie nie było bowiem możliwe, aby rządy Władimira Putina okazały się wadliwe. Kilkanaście lat temu Wiktor Surkow stworzył koncepcję ,,suwerennej demokracji”, jaką stała się Rosja. Główny strateg Kremla wychodził z założenia, że problemy rosyjskie nie mają podłoża wewnętrznego. Wynikają one z czynników zewnętrznych, ograniczających suwerenność Moskwy. Stąd rosyjska ,,demokracja” jest wyjątkowa sama w sobie i musi bronić się przed wrogami z zewnątrz, czyli Zachodem. Koncepcja ,,wyjątkowości demokracji” danego państwa znalazła swoich naśladowców w wielu innych krajach (m.in. w Turcji prezydent Erdogan próbuje obecnie ,,rozwiązać” problemy wewnętrzne przez interwencję w Libii). Część obserwatorów nazywa tendencję do kopiowania przez liderów rozwiązań rosyjskich putinizmem (Erdogan, Orban, As-Sisi, etc.).

Sam rosyjski prezydent woli nazywać swoje rządy ,,ideologią przyszłości”. Ma ona zastąpić propagowaną przez wiele lat przez Zachód liberalną demokrację , która – według Putina – po prostu się nie sprawdziła. Kreml nazywa wartości liberalne ,,wyborem iluzji”, który doprowadził m.in. do wzrostu emigracji czy też upadku wartości konserwatywnych. Taka argumentacja znajduje wielu zwolenników w państwach zachodnich (m.in. wśród części elektoratu Partii Republikańskiej w USA, Frontu Narodowego we Francji, etc.). Niedawno usłyszałem od francuskiego kolegi, że postać Putina przypomina wielu Francuzom Charlesa de Gaulle, który przeprowadził Francję przez trudny dla niej okres w historii. Świadczy to o tym w jak niewielkim stopniu Zachód jest w stanie odczytać intencje Moskwy. Utrudnia to nie tylko tradycyjna rosyjska maskirowka, lecz również błędne przeświadczenie, że administracja Putina będzie postępowała według jakichkolwiek zasad…

Byliśmy zaskoczeni na początku, będziemy na końcu…

Odejście Borysa Jelcyna w 1999 roku było dużym zaskoczeniem dla analityków i obserwatorów sytuacji w Rosji. Przez ostatnie lata wielokrotnie zadawałem pytanie na różnych forach: jaka będzie Federacja Rosyjska po zakończeniu kadencji Putina w 2024 roku? Nie tylko nie uzyskałem odpowiedzi, lecz moi koledzy byli zaskoczeni samym pytaniem. Nie wyobrażają sobie Rosji bez Putina. Podobnie takiej sytuacji nie przewidują analitycy rządowi w wielu krajach. Czyżby znowu chcieli być zaskoczeni przez gospodarza Kremla? Rosyjski prezydent wspomniał w grudniu 2019 roku o zmianach w konstytucji FR dotyczących kadencyjności głowy państwa. Sugeruje, że ,,warto” rozważyć wzmocnienie roli parlamentu i prerogatyw premiera. Czyżby chciał zostać szefem rządu? A może rozważa stworzenie wspólnego państwa związkowego z Białorusią, którego przewodniczącym zostałby w 2024 roku? Pewne jest, że Kreml już pisze scenariusz dla siebie i Rosji. Dzisiejsza dymisja rządu jest jednym z pierwszych kroków. Nielubiany w społeczeństwie Miedwiediew stał się ,,kozłem ofiarnym” odpowiedzialnym za problemy gospodarcze. Nowy premier Michaił Miszustin, b. szef rosyjskiej Federalnej Służby Podatkowej, jest technokratą bez ambicji politycznych, znanym wśród Rosjan głównie z tego, że gra w hokeja z Putinem.  Jego podstawowym zadaniem będzie nie tylko poprawa wizerunku wewnętrznego rządu Federacji Rosyjskiej, lecz również konsolidacja władzy Putina. Miszustin – osoba niezwykle skrupulatna – ma być ,,smyczą” na rosyjskie elity. Sam Władimir Putin z pewnością chce, aby ,,wrogowie” zewnętrzni Moskwy mieli taką  percepcję. W końcu to ona kreuje rzeczywistość…