Forum ekonomiczne w Davos – najwyżej położony klub hipokrytów…

Santone

Kilka lat temu zostałem zapytany przez jednego z regularnych uczestników forum gospodarczego w Davos, jak było w 2002 roku na Wall Street w Nowym Jorku, kiedy impreza została wyjątkowo zorganizowana poza Szwajcarią. Wiedział, że byłem jej uczestnikiem, nie spodziewał się jednak tak prostej odpowiedzi: ,,normalnie, tysiące protestujących przeciwko elitom na ulicach” (jak widać wyżej na zdjęciu). Uśmiechnął się i szyderczo przyznał: ,,pewnie dlatego organizator tej imprezy – Klaus Schwab – schował wszystkich w alpejskich górach, aby nie usłyszeli krzyków demonstrantów. Uczestnicy tworzą najwyżej położony na świecie klub hipokrytów”…

Kolejne zmarnowane spotkanie elit…

Rozpoczęte dziś coroczne forum gospodarcze w Davos (mamy obecnie jego pięćdziesiątą edycję) z pewnością należy do najbardziej prestiżowych imprez tego typu na świecie. W tym roku udział wezmą m.in. prezydent USA, premier W. Brytanii, miliarder George Soros, a ze strony polskiej – prezydent i premier. Głównym tematem dyskusji będą zmiany klimatyczne. Ale czy faktycznie są one priorytetem dla najważniejszych decydentów na świecie. Pytanie wydaje się retoryczne…

Sam twórca forum w Davos, 81- letni Klaus Schwab, przyznaje że nie spodziewał się, iż zmiany geopolityczne w świecie w ostatniej połowie wieku pójdą w takim kierunku. Zamiast dalszego znoszenia barier w handlu międzynarodowym i poszerzania liberalnej demokracji mamy wzrost nacjonalizmów i zamykanie gospodarek narodowych. Dynamice tym zmianom niestety nadają przywódcy, którzy spotykają się obecnie w szwajcarskim kurorcie, a sama impreza stała się dla wielu obserwatorów symbolem izolacji establishmentu politycznego i gospodarczego od tego, co faktycznie dzieje się na świecie.

Chcemy robić dobrze, ale…

Wszyscy wiemy, że wszystko, co znajduje się przed słowem ,,ale” jest g…warte. Tak można odbierać liczne deklaracje składane przez establishment zgromadzony w Davos. Obserwując zachowania wielu polityków i liderów biznesu odnoszę wrażenie, że forum gospodarcze potrzebne jest im niczym konfesjonał do wyznania swoich grzechów. Proces ten ma jednak charakter otwarty i przypomina bardziej ,,publiczne biczowanie się”. Przyznają, że widzą coraz większe problemy w świecie i obiecują poprawę. Jednak po opuszczeniu Davos zawsze przychodzi ,,refleksja” w postaci ,,ale” i kończy się jak zwykle…