Chiny: Koronawirus atakuje, a prezydent Xi znikł…

Koronawirus rozprzestrzenia się dynamicznie, a przywódca ChRL prezydent Xi Jinping był ostatnio widziany publicznie 28 stycznia – przy okazji spotkania z przedstawicielami Światowej Organizacji Zdrowia. Warto zastanowić się: czy jest to rezultat tarć na szczytach władzy, czy też próba znalezienia winnych zaniedbań związanych z późną reakcją na wybuch epidemii.

Epidemia wirusa, a lider ,,z tylnego siedzenia”

Obserwatorzy chińskiej sceny politycznej są przyzwyczajeni do wszechobecnej w mediach państwowych postaci prezydenta Xi. Pomimo, że jest on z przekonania marksistą to dotychczas przemawiał przez niego silny pragmatyzm. Nasilająca się od kilku lat propaganda kultu jednostki wokół jego osoby nie osłabiła czujności politycznej Xi Jinpinga, który wyraźnie dąży do zapisania się na trwałe w historii Chin. Mówimy tutaj o nierozerwalnym powiązaniu jego spuścizny z wielopłaszczyznowym rozwojem Państwa Środka. Stąd zostaje on przedstawiany jako lider narodu. Naród utożsamia się oczywiście z obywatelami, którzy wspierają Komunistyczną Partię Chin. Wszyscy razem toczą walkę przeciwko czynnikom hamującym rozwój ChRL. I tak mamy walkę przeciwko spowolnieniu gospodarczemu, walkę z degradacją środowiska, walkę o szybszy rozwój technologiczny, walkę przeciwko narzucaniu wartości zachodnich, etc. Kto jednak będzie przewodniczył walce z koronawirusem? Dlaczego w obliczu tak poważnego kryzysu prezydent Xi zniknął z mediów państwowych. Informowały one jedynie, że przywódca kilkakrotnie wydał ,,ważne instrukcje” jak walczyć z rozpowszechnianiem się choroby, nie przejął jednak roli ,,lidera narodu”, jaką przypisała mu Komunistyczna Partia Chin. Być może odpowiedź jest trywialna: widok prezydenta ChRL w masce odwiedzających zakażonych zepsułby budowany przez wiele lat przez chińską propagandę jego wizerunek. Być może jednak powód jest inny i związany z oczekiwanymi na szczytach władzy zmianami…

Dotychczas zmarginalizowany, obecnie na ,,pierwszej linii

Przewodniczącym komisji państwowej do spraw epidemii koronawirusa zostaje premier Li Keqiang. Jest on postacią od dłuższego czasu grającą ,,drugie skrzypce” na szczytach władzy w Pekinie. Wskazanie go jako kierującego walką z rozprzestrzenianiem się choroby może świadczyć, iż prezydent Xi pragnie uniknąć bezpośredniej odpowiedzialności za dalszy rozwój sytuacji, a premier Li zostanie tym samym jednym z ,,kozłów ofiarnych”. On też odwiedził źródło patogenu – miasto Wuhan. W tym kontekście istotne jest, że podczas poprzedniej epidemii koronawirusa SARS w latach 2002-2003, poprzednik Xi Jinpinga – prezydent Hu Jintao – osobiście złożył wizytę w kilku miejscach będących ogniskami choroby. W przypadku 2019-nCOV oficjalny organ partyjny ,,People’s Daily” ogłasza tylko, że kraj jest w stanie ,,ludowej walki” z wirusem, a agencja Xinhua podaje, iż przewodniczący Xi ,,osobiście dowodzi i planuje” wszystkie działania rządu w tym zakresie.

Establishment lokalny czeka ,,czystka”, a system władzy – większa centralizacja

Dotychczasowa krytyka społeczeństwa skupia się na merze miasta Wuhan Zhou Xianwang. Szczególne jej nasilenie nastąpiło, kiedy przyznał on w ostatni weekend, że ponad 5 milionów potencjalnych nosicieli opuściło miasto do czasu objęcia go kwarantanną w dniu 23 stycznia. Nie wskazując bezpośrednio nikogo mer Zhou przyznał, że wszystkie tego typu decyzje wymagają zgody władz w Pekinie… Trudno sobie jednak wyobrazić, aby prezydent Xi wziął odpowiedzialność za spóźnioną reakcję w walce z wirusem. Stąd władze centralne oczekują od Zhou i innych przedstawicieli samorządu lokalnego ,,samokrytyki”, co będzie wstępem do szerokiej wymiany establishmentu w regionach objętych epidemią. W rezultacie należy spodziewać się większej konsolidacji i umocnienia władzy na szczeblu centralnym. W odróżnieniu bowiem od kryzysu w Hongkongu, w przypadku koronawirusa rząd w Pekinie nie może znaleźć ,,zewnętrznego czynnika destabilizującego” sytuację w kraju. Odpowiedzialność za błędy zostanie zatem rozliczona w chińskim establishmencie. Tylko jednak na szczeblu lokalnym…