Energetyka: Japonia idzie w ślady Polski?

Kilka dni temu rozmawiałem z moim przyjacielem z Japonii o tegorocznej olimpiadzie w Tokio. Nie jest zaskoczeniem, ze zostanie ona – zgodnie z japońską tradycją – przygotowana w sposób spektakularny, a chiński koronawirus nie powinien być większą przeszkodą (Japończycy twierdzą, że w gorącym i wilgotnym klimacie ich wysp choroba nie da rady się zadomowić:). Mój rozmówca zwrócił jednak uwagę na rosnącą w społeczeństwie japońskim frustrację związaną ze sprzecznym przekazem propagandowym rządu w sprawie igrzysk olimpijskich. Mają być one ,,zielone energetycznie” (m.in. zbudowano drogi odbijające ciepło) w sytuacji, kiedy planuje się rozbudowę energetyki węglowej w Japonii…

Trauma przeszłości

W świadomości Japończyków silnie zadomowiła się katastrofa w elektrowni atomowej nr 1 w Fukushima. W tym czasie energia jądrowa stanowiła 30% całego zapotrzebowania. Planowano otworzenie kolejnych siłowni, jednak dziewięć lat po tych wydarzeniach w społeczeństwie istnieje wyraźny sprzeciw wobec dalszego wykorzystania energetyki jądrowej. Trwa proces przeglądu i rewitalizacji wszystkich siłowni atomowych. Obecnie działa dziewięć reaktorów pokrywających 3 % potrzeb kraju. Stąd Japonia importuje ponad 90% energii. Władze szacują, że po zakończeniu unowocześniania elektrowni w 2030 roku energetyka atomowa będzie pokrywać około 20 % potrzeb. Dlatego rząd w Tokio zamierza powrócić do starych rozwiązań i wybudować przez pięć lat 22 elektrownie węglowe w 17 lokalizacjach.

…i powrót do przeszłości

Tym samym gospodarka japońska staje się anomalią w grupie krajów wysoko rozwiniętych, które w dziedzinie redukcji emisji dwutlenku węgla idą w zupełnie przeciwnym kierunku. Wielka Brytania zobowiązała się do zamknięcia wszystkich elektrowni węglowych do 2025 roku, a Francja – 2022. W Stanach Zjednoczonych nie planuje się obecnie otworzenia nowych elektrowni węglowych, a stare – zostają stopniowo zamykane. Zgodnie z porozumieniem klimatycznym z Paryża, Japonia powinna zredukować emisję CO2 o 26% do 2030 roku i powrócić do poziomu z 2013 roku. Tymczasem 22 nowe elektrownie węglowe będą emitować w przybliżeniu tyle dwutlenku węgla, co przez rok wszystkie samochody w Stanach Zjednoczonych. Rząd japoński twierdzi, że spełnienie norm klimatycznych jest możliwe, gdyż wyłączane będą sukcesywnie stare elektrownie węglowe. Interesujący jest fakt, że japońskie firmy są drugim na świecie – po chińskich koncernach – inwestorem zagranicznym w węglowe technologie energetyczne. Mają swoje udziały w nowych przedsięwzięciach głównie w Korei Południowej i ChRL.

Energia odnawialna bardziej opłacalna, ale…

Badania wskazują (m.in. raport: https://www.carbontracker.org/reports/land-of-the-rising-sun/), że energia uzyskiwana ze źródeł odnawialnych będzie tańsza od nowo wybudowanych elektrowni węglowych już w 2022 roku, a w przypadku siłowni istniejących – w 2025. Zatem japoński konsument będzie musiał przepłacać za energię węglową. Znaczna część problemu – podobnie jak w Polsce – tkwi w tym przypadku…w polityce. Ministerstwo Przemysłu, któremu podlega energetyka węglowa, ma tradycyjnie silną pozycję w japońskim establishmencie. Stąd od wielu lat obowiązują korzystne dla tego sektora regulacje państwowe stawiające w trudnym położeniu producentów energii ze źródeł odnawialnych. Kiedyś Lech Wałęsa chciał budować ,,drugą Japonię”. Dziś wszystko wskazuje na to, że – w zakresie produkcji energii – Japonia może stać się ,,drugą Polską”…