Czy Mabam – strategia bezpieczeństwa Izraela – pozostanie skuteczna?

W drugi weekend lutego analitycy do spraw bezpieczeństwa międzynarodowego z krajów europejskich, Bliskiego Wschodu i Stanów Zjednoczonych uczestniczyli w hiszpańskiej Maladze w seminarium na temat perspektyw rozwoju sytuacji w basenie Morza Śródziemnego. Wysoka temperatura na zewnątrz (jak na tę porę roku) idealnie wpisywała się w atmosferę spotkania, okraszonego zjazdem fanów trendów Rockabilly w pobliskim Torremolinos (znaleźli się wśród nich również liczni analitycy). Dyskusja przebiegała w formule Chatham House. Eksperci zastanawiali się czego można oczekiwać w kontekście planu pokojowego Donald Trumpa w sprawie Palestyny, pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa w Libii czy też protestów społecznych w krajach arabskich (Liban, Irak, Algieria, etc.). Jednak w świetle zbliżających się 2 marca kolejnych wyborów parlamentarnych w Izraelu interesująca stała się jeszcze jedna kwestia. W panelu przeanalizowaliśmy czy Mabam – strategia bezpieczeństwa państwa znajdującego się od ponad roku w stanie chaosu politycznego i otoczonego wrogami z zewnątrz – nadal będzie skuteczna?

Strategia ,,Starego”

Pierwotna strategia bezpieczeństwa została przedstawiona przez pierwszego premiera Izraela Dawida Ben-Guriona, nazywanego w establishmencie ,,Starym”. Rząd izraelski zakładał, że arabscy wrogowie będą dążyli do ,,wojny na wyniszczenie”, co – w przypadku kraju o niewielkich zasobach ludzkich i terytorialnych – z góry stawia Izrael na straconej pozycji. Stąd Ben-Gurion przedłożył trzy podstawowe założenia nowej doktryny: odstraszanie, wczesne ostrzeganie oraz szybki proces decyzyjny. Uważał ponadto, że obronna strategia wojskowa powinna być realizowana ofensywnie na terytorium wroga. Odstraszanie powiązane jest z założeniem w izraelskim establishmencie bezpieczeństwa, że wyrobienie u przeciwnika ,,przekonania”, iż zostanie on pokonany w walce, jest kluczowe dla uniknięcia następnego ataku. Z kolei system wczesnego ostrzegania pozwala na działania prewencyjne, spychając na początku konfliktu wroga do defensywy. Kiedy powyższe warunki zostaną spełnione siły izraelskie mogą rozpocząć aktywność na terytorium przeciwnika, unikając tym samym konfliktu na obszarze Izraela. Aneksja ziem arabskich po wojnie w 1967 roku częściowo zmodyfikowała doktrynę Ben-Guriona. Niemniej rozbudowa osiedli żydowskich i założenie ich obronności przez izraelskich strategów w przypadku konfliktu spowodowały, że Izrael ponownie stracił ,,głębię strategiczną” i nie ma możliwości prowadzenia dłuższych działań militarnych na swoim obszarze.

Izraelscy analitycy twierdzą, że większość założeń doktryny ,,Starego” jest aktualna. Ben-Gurion zakładał bowiem, że wrogość państw arabskich wobec Izraela będzie długofalowa. Stąd – celem przetrwania w takim środowisku bezpieczeństwa – państwo żydowskie musi ,,kultywować” strategiczne mocarstwo, stworzyć silną gospodarkę oraz zdobyć potężne środki odstraszania. Dlatego też Izrael wykorzystał swoje wpływy w Stanach Zjednoczonych celem ustanowienia ,,strategicznego partnerstwa” z jedynym globalnym supermocarstwem, zbudował najlepiej rozwiniętą technologicznie gospodarkę na Bliskim Wschodzie oraz wszedł w posiadanie broni nuklearnej. Inaczej jednak wygląda izraelska strategia wobec Palestyny. Jak pisałem wcześniej na blogu problem palestyński postrzegany jest przez większość establishmentu jako ,,wewnętrzna sprawa Izraela”. Stąd w tym przypadku stosuje się ,,nieproporcjonalne odstraszanie”. Strona palestyńska ma świadomość, że w sytuacji ataków na cele izraelskie może spodziewać się użycia nieproporcjonalnie dużych retorsji wywołujących znaczne straty.

Iran zmienia ,,zasady gry”

Po przejęciu w 1979 roku władzy w Teheranie przez Chomeiniego, Iran – państwo dotychczas przyjazne Izraelowi – stało się dla niego istotnym zagrożeniem. Niewielu przedstawicieli izraelskiego establishmentu obronnego podziela jednak przekonanie premiera Benjamina Netanjahu, że ajatollahowie stanowią ,,zagrożenie egzystencjalne” (natomiast często spotykam się z opinią, że są to osobiste ,,fobie” szefa rządu). Niemniej jednak istnieje konsensus w sektorze bezpieczeństwa Izraela, iż podstawowe założenie doktryny Ben-Guriona – obronna strategia wojskowa powinna być realizowana ofensywnie na terytorium wroga – w przypadku Iranu z oczywistych względów nie może mieć zastosowania. Islamska Republika jest państwem zbyt dużym powierzchniowo i odległym terytorialnie, aby można było przeprowadzić wobec niej skuteczną, ofensywną kampanię wojskową. Stąd strategia obronna ,,Starego” została zmodyfikowana i powstał Mabam.

Czym jest Mabam?

Mabam to akronim w języku hebrajskim i oznacza ,,kampanię pomiędzy wojnami”. Jego twórcą był szef sztabu armii izraelskiej generał Gadi Eisenkot. Założył on, że wróg musi być permanentnie ,,wiązany” militarnymi działaniami zaczepnymi Izraela. Nie będą one jednak formalną deklaracją wypowiedzenia wojny. Izraelska kampania wojskowa osłabia przeciwnika na obszarach dla niego strategicznych, a jednocześnie kluczowych dla bezpieczeństwa Izraela. Chociaż stratedzy w Tel Awiwie nie wykluczają konfliktu wojskowego na szerszą skalę, jednak – w świetle realizacji ,,kampanii pomiędzy wojnami” – architektura bezpieczeństwa staję się w takich uwarunkowaniach bardziej korzystna dla Izraela, a perspektywa wybuchu wojny – bardziej odległa. Dlatego też od 2013 roku siły izraelskie przeprowadziły ponad 150 akcji przeciwko celom irańskim między innymi w Syrii, Iraku i Libanie.

Jednak część analityków izraelskich uważa, że strategia Mabam niesie za sobą znaczne ryzyko ,,przekalkulowania” i sprowokowania przeciwnika. W przypadku Iranu można oczekiwać dalszej konsolidacji wpływów radykalnych konserwatystów na szczytach władzy (potwierdzają to wybory parlamentarne w tym miesiącu). W sytuacji powtórzenia się fali silnych protestów społecznych – z czym nałożyłyby się ewentualne ofensywne militarne działania Izraela – władze w Teheranie odwrócą uwagę społeczeństwa poprzez wyolbrzymienie zagrożenia z zewnątrz. Zatem destabilizacja reżimu irańskiego może – wbrew pozorom – stwarzać niekorzystne uwarunkowania dla użycia strategii Mabam i doprowadzić do zastosowania przez Teheran odpowiednich środków retorsyjnych, wykorzystując swoich sojuszników na Bliskim Wschodzie (Hezbollah, palestyński Islamski Dżihad, etc.). Stąd Izrael decyduje się na poszerzenie współpracy w regionie celem uniknięcia takiego scenariusza.

Wzmocnienie kooperacji z bogatymi państwami sunnickimi

Od rozpoczęcia konfliktu w Syrii Izrael utrzymuje kontakty w zakresie bezpieczeństwa z Arabią Saudyjską i ZEA. Spowodowało to między innymi przerzucenie najlepszych saudyjskich sił z bazy wojskowej w Tabuku w północnej części kraju do działań ofensywnych w Jemenie przeciwko sprzymierzonym z Iranem plemionom Huti. Nikt poważnie nie postrzega obecnie w Rijadzie, że istnieje realne zagrożenie wojskowe ze strony izraelskiej (być może dlatego na większości posterunków wojskowych zlokalizowanych na drogach w północnych prowincjach Arabii Saudyjskiej żołnierze sobie smacznie przysypiają:).

W 2018 roku doszło również do wizyty premiera Netanjahu w Omanie, gdzie zmarły niedawno sułtan Kabus pełnił od wielu lat rolę mediatora państw sunnickich z Iranem (był również ,,gospodarzem” potajemnych negocjacji w sprawie porozumienia nuklearnego administracji Obamy z Teheranem, o czym Izrael dowiedział się po fakcie…). Na szczególną uwagę zasługuje jednak informacja ze źródeł izraelskich dotycząca rozpoczęcia kontaktów w dziedzinie bezpieczeństwa pomiędzy Izraelem i Katarem. Avigdor Liberman, lider partii Yisrael Beytenyu twierdzi, że doszło do wizyty ramsada (dyrektora Mossadu) Yossiego Cohena i szefa sztabu południowego dowództwa armii generała Herziego Haleviego w Ad-Dausze. Mieli tam spotkać się z doradcą emira do spraw bezpieczeństwa. Informacja ta została powielona przez nieprzyjazne Katarowi media arabskie (m.in. saudyjską Al Arabiję). Generał Halevi jest znanym w izraelskim establishmencie zwolennikiem strategii Mabam. Ten były szef wywiadu wojskowego Aman i pierwszy ortodoksyjny Żyd na tym stanowisku zwykł podkreślać kluczowe znaczenie polityki odstraszania, która nie powoduje jednak eskalacji konfliktu. Przyznawał, że skuteczne stosowanie takiej strategii jest możliwe dzięki izraelskiej ,,dominacji informacyjnej” nad wrogami na Bliskim Wschodzie. Jest jednak nierealne, aby Katar zdecydował się na jakikolwiek sojusz taktyczny z Izraelem skierowany przeciwko Iranowi. Zagroziłoby to wydobyciu gazu ziemnego z jego złoża Pola Północnego, które jest eksploatowane w koordynacji z podobnymi działaniami Teheranu na Południowym Parsie. Należy również pamiętać, że Katarczycy są wdzięczni za pomoc gospodarczą, jaką udzielił dwa lata temu Iran, po ogłoszeniu blokady Kataru przez Arabię Saudyjską, ZEA i Bahrajn. Stąd nawiązanie współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa pomiędzy Ad-Dauhą i Tel Awiwem dotyczyć będzie głównie kwestii palestyńskiej i roli jaką odgrywa Katar w pomocy finansowej dla Hamasu. Izrael oczekuje większej presji Katarczyków na liderów tej organizacji w świetle zwiększenia w tym miesiącu ataków rakietowych ze Strefy Gazy.

W przyszłości – bez większych zmian

Strategia Mabam jest powszechnie akceptowana w establishmencie polityczno-wojskowym Izraela. Stąd nie należy oczekiwać, iż kolejne wybory parlamentarne i ewentualna zmiana premiera mogą przynieść korektę w tej kwestii. W sytuacji braku eskalacji sytuacji bezpieczeństwa w regionie bliskowschodnim Izrael będzie kontynuował swoją ,,kampanię między wojnami” mając nadzieję, że ta ostatnia – nigdy nie nadejdzie…