Spór Rosji z OPEC w cieniu epidemii koronawirusa

Podczas planowanego na 5-6 marca 2020 roku ministerialnego spotkania OPEC, członkowie kartelu najprawdopodobniej zaakceptują wcześniejszą rekomendację komitetu technicznego z lutego bieżącego roku i zdecydują o niewielkim obniżeniu wydobycia ropy (600-700 tys. b/d). Brak głębszych cięć jest rezultatem sporu, jaki Arabia Saudyjska i ZEA toczą z Rosją w sprawie uzgodnienia spójnej strategii produkcji tego surowca w świetle silnie spadających cen spowodowanych w dalszej perspektywie – zmniejszeniem popytu na ropę, a w ostatnim okresie – zagrożeniem globalną epidemią COVID-19.

Nadmiar ropy na rynku

Przed wybuchem epidemii koronawirusa Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) szacowała, że w pierwszej połowie 2020 roku nadprodukcja ropy będzie wynosiła przynajmniej 1 milion b/d. Analitycy z Międzynarodowego Forum Energetycznego (IEF) w Rijadzie informowali mnie, że powyższe szacunki są bardzo ostrożne i należy oczekiwać zdecydowanie większej nadwyżki. Jest bowiem mało prawdopodobne, aby Nigeria i Irak zobowiązały się zmniejszyć wydobycie zgodnie z ustaleniami z grudnia 2019 roku poczynionymi w ramach tzw. grupy OPEC+ (kartel oraz inni producenci ropy). Zdecydowano wtedy o obniżeniu wydobycia o 500 tys. b/d w pierwszym kwartale 2020 roku. Wcześniejsze doświadczenia wskazują, że Irakijczycy nie przestrzegają wielostronnych porozumień o obniżeniu produkcji (słyszałem od nich nietypową argumentację, że mają prawo ,,nadrobić” za okres sankcji z czasów S. Husajna…), a Nigeryjczycy nie tylko nie stosują się do obniżenia wydobycia, lecz wprost przeciwnie – regularnie przekraczają swoje normy.

W sytuacji globalnego rozprzestrzeniania się wirusa problem wynika z właściwego określenia zależności podaży i popytu. Zgodnie z danymi amerykańskiej Energy Information Administration Chiny zużyły w 2019 roku ok. 14,5 miliona b/d. W lutym br. chiński koncern Sinopec zmniejszył przetwarzanie surowca o 15%, a CNOOC – o 8%. Jeśli zatem założymy pesymistyczny scenariusz obniżenia zapotrzebowania na ropę przez ChRL o 15% to stanowi to mniej niż 2 miliony b/d. Obecnie wiemy już jednak, że epidemia koronawirusa nie ograniczy się tylko do Chin i spadek zapotrzebowania będzie znacznie większy. Stąd założenie jakie stawia część analityków rynków energetycznych (m.in. Sekretariatu OPEC), że średni spadek wydobycia w skali rocznej będzie w granicach 200-400 tys. b/d jest zbyt optymistyczny. Jednak nie tyle ,,niepoprawny optymizm” producentów ropy powstrzymuje ich od znacznych cięć w wydobyciu. Zasadnicze znaczenie ma różnica interesów Arabii Saudyjskiej i Rosji.

Spór rosyjsko-saudyjski utrudnia przyjęcie wspólnej strategii

Kilka lat mojego uczestnictwa w spotkaniach analitycznych Międzynarodowego Forum Energetycznego w Rijadzie pozwala na lepsze zrozumienie różnic stanowisk saudyjsko-rosyjskich w odniesieniu do rynków energetycznych. Mianownikiem wspólnym zawsze było założenie, że Rosja i Arabia Saudyjska wykorzystywały swoją pozycję jako kluczowy producent ropy naftowej do realizacji sprzecznych celów politycznych. Generalnie Saudyjczycy starali się zwiększać wydobycie (jego koszta są znacznie mniejsze niż rosyjskie) do ,,zalania rynku” i tym samym – obniżenia cen surowca, co miało negatywne skutki ekonomiczne dla Moskwy (tak było podczas wojny w Afganistanie czy też na początku konfliktu w Syrii). Obecnie jednak rolę się odwróciły i chociaż relacje dwustronne są zdecydowanie lepsze niż w przeszłości, to różnica interesów – tym razem ekonomicznych – pozostała.

Rosja jest obecnie w znacznie lepszej sytuacji niż Arabia Saudyjska, aby zbalansować spadek cen ropy na rynkach światowych. W czerwcu 2019 roku Władimir Putin przyznał, że z perspektywy wymagań budżetowych Kreml zadowolą ceny mieszanki Brent w przedziale 50-60 USD/b. Ministerstwo Finansów FR przyjęło w założeniach budżetowych na 2020 rok prognozy bardziej pesymistyczne balansując budżet przy cenie baryłki na poziomie 50 USD/b. Rosyjski prezydent – biorąc pod uwagę uwarunkowania geopolityczne i poprawę relacji z bogatymi krajami arabskimi Zatoki Perskiej – musiał pokonać sprzeciw najważniejszych graczy w rosyjskim sektorze energetycznym (m.in. Igora Sieczyna) opowiadając się za współpracą z OPEC. Rosjanie sprzeciwiali się jednak dotychczas głębszym cięciom wydobycia ze względu na potencjalny skok cen surowca do poziomu wspierającego amerykański sektor ropy ,,łupkowej”. Stąd Kreml przyjął strategię ,,mniej, ale dłużej” opartą na zrównoważonej polityce cenowej na rynkach energetycznych balansując pomiędzy naciskami Arabii Saudyjskiej i własnymi realiami budżetowymi.

Z kolei zgodnie z analizami MFW, zbalansowanie budżetu saudyjskiego za 2019 roku nastąpi, kiedy cena ropy wyniesie 85 USD/b. Należy oczekiwać, że tegoroczne założenia będą jeszcze bardziej pesymistyczne ze względu na oczekiwany wzrost po stronie wydatków socjalnych i inwestycyjnych związanych z realizacją programu rozwojowego Saudi Vision 2030 przy jednoczesnym zmniejszeniu dochodów (m.in. z nieudanej IPO Saudi Aramco).

Zatem Rosja w większym stopniu korzysta ze współpracy w ramach OPEC+ niż Arabia Saudyjska. Udało jej się w 2018 roku zwiększyć kwoty wydobycia (w krótkim okresie kiedy przestały one obowiązywać poszczególne państwa), domagając się następnie ustalenia nowych i mniejszych cięć. Od początku kooperacji w ramach OPEC+ (tj. od grudnia 2016 roku) Saudyjczycy zmniejszyli wydobycie o ponad 1 milion b/d, podczas gdy Rosja pozostała na poziomie powyżej średnich sprzed pięciu lat. Tym samym decyzja Władimira Putina o rozpoczęciu kooperacji z członkami kartelu okazała się dla Rosji korzystna.

Epidemia koronawirusa zmienia perspektywę

Gwałtowny spadek cen surowca poniżej 50 USD/b spowodowany dalszym rozprzestrzenianiem się wirusa może zmienić kalkulację Rosji. Jest jednak mało prawdopodobne, aby – w krótkiej perspektywie – Moskwa zgodziła się na oczekiwania saudyjskie i ograniczenie produkcji OPEC+ o 1 milion b/d. Zasadniczym celem Kremla jest utrzymanie bowiem swojego udziału w rynku nawet kosztem dodatkowych strat dla budżetu. Stąd Rosjanie będą swoją kooperację w ramach OPEC+ analizować w krótkiej perspektywie, zgadzając się jedynie na kwartalne ustalenia kwot produkcji. Niemniej w przypadku krachu na giełdach paliwowych Putin nie będzie miał wyboru jak zgodzić się na drastyczne cięcia produkcji. W takiej sytuacji będzie jednak zbyt późno, aby ograniczyć je tylko do 1 miliona baryłek.