Szanse na porozumienie USA z Rosją i Arabią Saudyjską na rynku ropy

W świetle krachu na rynku ropy naftowej administracja Donalda Trumpa i przedstawiciele amerykańskiego sektora wydobywczego rozważają możliwość porozumienia z Arabią Saudyjską i Rosją w kwestii ograniczenia produkcji. Szanse na to są jednak niewielkie. Każdy z głównych wydobywców ropy naftowej ma bowiem inną perspektywę cenową, koszty wydobycia i cele polityczne. Wszystkich łączy natomiast jedno – utrzymanie swojego udziału w rynku. Jedyną możliwością powstrzymania dalszej obniżki cen ropy jest zatem powrót Rosji do współpracy z OPEC celem większej koordynacji podaży surowca. W obliczu silnego osłabienia wartości rosyjskiego rubla stanowisko Moskwy będzie ulegało zmiękczeniu. Natomiast inicjatywa administracji Trumpa w tym zakresie powinna być postrzegana bardziej jako krok polityczny w kontekście trwającej w USA kampanii wyborczej, aniżeli realne działania w kierunku osiągnięcia trójstronnego porozumienia z Moskwą i Rijadem. Nigdy bowiem – pomimo licznych kryzysów paliwowych – do takiego porozumienia nie doszło.

Deklaracja polityczna administracji Trumpa

19 marca 2020 roku Donald Trump zadeklarował, że będzie starał się znaleźć ,,płaszczyznę porozumienia” z Rosją i Arabią Saudyjską w sprawie spadających cen ropy naftowej. Prezydent USA nie sprecyzował jednak na czym konkretnie takie działania miałyby polegać i czy w grę wchodzi również ograniczenie wydobycia przez producentów amerykańskich. Dzień po deklaracji Trumpa komisarz Texas Railroad, Ryan Sitton, zaproponował zmniejszenie wydobycia USA, Rosji i Arabii Saudyjskiej o 10%. Propozycja ta została jednak przyjęta ze sceptycyzmem przez Wayne’a Christiana, szefa stanowej komisji Teksasu nadzorującej wydobycie ropy w tym stanie. Przyznał on, że ma poważne wątpliwości co do celowości takich działań. Potwierdza to, że producenci ropy naftowej w Teksasie nie są gotowi na znaczne ograniczenie wydobycia licząc, że będą w stanie przetrwać kryzys. Zupełnie inny cel ma w tej kwestii Rosji. Moskwa zakłada bowiem, że ,,wojna cenowa” na stałe wypchnie amerykańskich wydobywców ,,ropy łupkowej” z rynku.

Problemy z ograniczeniem amerykańskiej produkcji

Potencjalne osiągnięcie porozumienia politycznego USA z Rosją i Arabią Saudyjską w sprawie ograniczenia wydobycia stwarzałoby zasadnicze problemy z jego implementacją po stronie amerykańskiej. O ile bowiem sektor upstream-u w Rosji i Arabii Saudyjskiej jest kontrolowany przez rząd (Rosneft, Saudi Aramco), to w Stanach Zjednoczonych tworzą go poszczególni producenci o różnym potencjale wydobywczym i kosztach produkcji. W zdecydowanie trudniejszej sytuacji znajdują się firmy wytwarzające ,,lekką” ropę w Teksasie (Parsley Energy) niż duże koncerny energetyczne (Exxon, Chevron). Te ostatnie widzą w bieżącym kryzysie szansę na całkowite przejęcie rynku wydobywczego w USA – po upadku mniejszych firm – i jego zdominowanie, jak to miało miejsce w przeszłości. Stąd jest mało realne, aby amerykańscy producenci osiągnęli w tej sprawie konsensus.

Czynniki wewnątrzamerykańskie

Istnieją legislacyjne uwarunkowania w Teksasie pozwalające na ograniczenie produkcji stanowej ropy naftowej (obecnie ok. 5.4 miliona b/d). Brak jednak takich rozwiązań prawnych w innych amerykańskich stanach, w których wydobycie wynosi ponad 7.5 miliona b/d. Stąd wprowadzenie przez rząd federalny nakazu ograniczenia produkcji wymagałoby skorzystania z uprawnień nadzwyczajnych prezydenta USA. Jest to mało realne, aby spadające ceny ropy zmusiły administrację Trumpa do tak niepopularnej społecznie decyzji. Tym bardziej, że w obecnej rzeczywistości wszystkie szczeble administracji rządowej pochłonięte są walką z pandemią koronawirusa.

Znaczne różnice interesów USA z Arabią Saudyjską i Rosją na rynku ropy

Poszczególne aspekty ,,wojny cenowej” Arabii Saudyjskiej z Rosją przeanalizowałem we wcześniejszym wpisie. Moskwa postrzega decyzję o wycofaniu się ze współpracy z OPEC głównie w kontekście amerykańskim. Władimir Putin uległ presji przedstawicieli sektora energetycznego, w tym prezesa Rosnieftu Igora Sieczyna, i nie zgodził się na saudyjską propozycję ograniczenia produkcji o 1.5 miliona b/d. Decyzja Kremla uwarunkowana jest koniecznością utrzymania swojego udziału w rynku i wymierzona głównie w amerykańskich producentów ropy ,,łupkowej”. Ma jednak również wymiar geopolityczny. Szef Rosnieftu w swoim wystąpieniu na Euroazjatyckim Forum Gospodarczym w Weronie w październiku 2019 roku z irytacją podkreślił wzrost udziałów Stanów Zjednoczonych na rynkach paliw o ponad 40% w ciągu ostatnich trzech lat. Rosjanie są zaniepokojeniem nie tylko wyższym wolumenem, lecz również większym zasięgiem geograficznym sprzedaży amerykańskich produktów. Sieczyn zwraca uwagę, że Amerykanie poszerzają swój rynek zbytu dzięki sankcjom nakładanym na innych producentów surowców energetycznych (Rosja, Iran, Wenezuela). Stąd – wnioskuje szef Rosnieftu – ekspansja USA na rynkach energetycznych nie jest rezultatem konkurencyjności, lecz wynikiem nacisków politycznych.

Analogiczne działania podjęli w przeszłości Saudyjczycy. W obliczu spadku cen zwiększyli oni wydobycie w 2014 roku celem wyeliminowania producentów amerykańskiej ropy ,,łupkowej”. Okazało się to jednak nieskuteczne. Sektor ,,lekkiej” ropy w USA przetrwał. W 2014 roku cena baryłki oscylowała jednak w granicach 70 USD, obecnie spada do 20 USD.

Perspektywa wyeliminowania sektora ropy ,,łupkowej”

Szanse na zniknięcie tego sektora wydobycia ropy naftowej w USA należy postrzegać jako bliskie zeru. Od dłuższego czasu firmy wydobywcze podjęły działania ograniczające koszta produkcji i zmniejszające wydobycie w świetle ogólnoświatowych prognoz wskazujących na długotrwały spadek globalnego zapotrzebowania na ropę. Spowodowane jest to zmniejszeniem zużycia tego surowca w wyniku zastosowania niskoenergetycznych technologii w samochodach, elektrowniach, etc. Pandemia COVID-19 jest dodatkowym – lecz nie jedynym – czynnikiem ograniczającym popyt. Stąd producenci ropy ,,łupkowej” (Pioneer Natural Resources, Occidental Petroleum, etc.) znacznie wcześniej ,,przystosowały” się do trudności na rynku ropy. Podobne działania podjęły duże koncerny energetyczne. Exxon zdecydował o ograniczeniu wydobywczej aktywności ,,łupkowej” w Permian Basin w Teksasie. Wkład ropy ,,łupkowej” do produkcji amerykańskiej wynosi obecnie ok. 60% (8 z 13 milionów b/d).

Proces wydobywczy ropy ,,łupkowej” charakteryzuje się znaczną bezwładnością. Oznacza to, że potrzeba kilku miesięcy na faktyczne ograniczenie produkcji po podjęciu decyzji. Analitycy Rystad Energy twierdzą, że wydobycie ropy ,,łupkowej” powinno zatem – pomimo niski cen – dalej rosnąć miesięcznie o 200-300 tys. b/d. Zahamowania tego wzrostu można spodziewać się dopiero w czwartym kwartale bieżącego roku. Faktycznie jednak spadek wydobycia amerykańskiego sektora ,,łupkowego” będzie można odczuć na rynkach światowych dopiero w 2021 roku. Taka perspektywa czasowa stawia Arabię Saudyjską i Rosję w niekorzystnej sytuacji. Należy bowiem oczekiwać dalszego spadku wartości rubla w tym roku i znacznego zmniejszenia saudyjskich dochodów budżetowych.

Problem z magazynowaniem nadmiaru ropy

Eksperci Cornerstone Macro szacują, że – przy utrzymaniu obecnego tempa wydobycia na rynkach światowych – rezerwy ropy naftowej powinny przekroczyć 600 milionów baryłek do końca 2020 roku. Stąd pojawia się zasadniczy problem z magazynowaniem tego surowca. Dlatego też administracja Trumpa rozważa umieszczenie nadwyżek amerykańskiej produkcji w Strategicznych Rezerwach Ropy (SPR), stworzonych przez Amerykanów na wypadek kryzysu po nałożeniu przez państwa arabskie embarga w 1973 roku. Takie działania rządu federalnego USA pozwoliłyby na częściowe spowolnienie spadku cen na rynkach światowych, co ułatwiłoby przetrwanie producentom ropy ,,łupkowej”.