Koronawirus konsoliduje rządy w Unii Europejskiej

Epidemia koronowirusa nie tylko zamroziła większość gospodarek europejskich. Doprowadziła również do zawieszenia sporów politycznych w koalicjach rządowych w państwach Unii Europejskiej. W części z nich establishment konsoliduje władzę, w innych – wykorzystuje stan zagrożenia do wprowadzenia nadzwyczajnych zakazów administracyjnych ograniczających prawa obywatelskie. Należy oczekiwać, że po zakończeniu pandemii dojdzie do ponownego zaostrzenia walki politycznej na szczytach władzy. Kwestią otwartą pozostaje jednak czy nadzwyczajne uprawnienia, jakie przyznają sobie obecnie rządzący, zostaną zniesione po zahamowaniu COVID-19.

Epidemia nieoczekiwanym ,,czynnikiem konsolidującym”

Włochy

Wielu nazywało Giuseppe Contiego ,,premierem z przypadku”. Ten profesor prawa i szef włoskiego rządu przed wybuchem epidemii był w trudnej sytuacji politycznej. Zmagał się z permanentnym kryzysem w kruchej koalicji rządowej stworzonej przez antyestablishmentowe ugrupowanie Ruch Pięciu Gwiazd oraz centrolewicową Partię Demokratyczną. Spory dotyczyły głównie kwestii budżetowych i reformy systemu sprawiedliwości. Dodatkowym czynnikiem osłabiającym spójność rządu były słabe wyniki w ostatnich wyborach lokalnych oraz przechodzenie deputowanych partii rządzących do szeregów opozycji. Przed COVID-19 sondaże wskazywały na łatwe zwycięstwo w wyborach parlamentarnych Ligi Północnej, co wiązałoby się ze wzrostem obaw dotyczących przyszłego członkostwa Włoch w UE oraz powrotu do własnej waluty. Jednak epidemia koronawirusa spowodowała anulowanie planowanego na 29 marca referendum konstytucyjnego dotyczącego zmniejszenia liczby deputowanych w parlamencie, co tym samym przekłada ewentualną datę przedterminowych wyborów parlamentarnych. Ponadto wzrosła pozycja premiera rządu. Pomimo, że Włochy są epicentrum COVID-19 w Europie, znaczna część społeczeństwa dobrze ocenia jego walkę z epidemią. Na obecnym etapie jednak trudno przewidzieć, czy lepsze notowania społeczne Giuseppe Contiego przełożą się na jego silniejszą pozycję w koalicji rządowej. W obliczu koronawirusa udało mu się jednak załagodzić spory i skonsolidować partie koalicyjne na jednym zadaniu – zahamowaniu epidemii. Z drugiej strony – Włosi czują się osamotnieni i bez silnego wsparcia UE w walce z COVID-19. Argument ten może wzmocnić notowania eurosceptycznej Ligi Północnej.

Niemcy

Analogiczna sytuacja występowała przed wybuchem pandemii w niemieckiej koalicji, gdzie centroprawicowa Unia Chrześcijańskich Demokratów (CDU/CSU) współrządzi z centrolewicową Partią Socjaldemokratyczną. Było to jednak ,,małżeństwo z rozsądku”, które na początku bieżącego roku znajdowało się w stanie separacji. Koalicjantów różniły stanowiska dotyczące polityki fiskalnej oraz narastające napięcia na szczeblu lokalnym, gdzie partie rządzące w ostatnich dwóch latach wypadały słabo w wyborach. Jednak po wybuchu epidemii COVID-19 rząd niemiecki sprawnie implementował decyzje administracyjne dotyczące zamknięcia granic, wprowadzenia ulg podatkowych dla poszkodowanych firm i przygotował warty ponad 750 miliardów EUR pakiet pomocowy. CDU zamroziła również wewnętrzne spory dotyczące wyboru nowego szefa partii. Planowany na 25 kwietnia kongres partii został przełożony bez określenia konkretnej daty. Tym samym rząd niemiecki skupił wszystkie swoje wysiłki na walce z koronawirusem.

Rumunia

Kiedy wybuchła epidemia COVID-19 rumuńskie elity polityczne pogrążone były w głębokim chaosie, gdzie szukano nowego premiera. Tymczasowo funkcję szefa rządu pełnił Ludovic Orban z centroprawicowej Narodowej Partii Liberalnej. Na początku lutego 2020 roku parlament nie udzielił mu wotum zaufania Tym samym doszło do sytuacji kryzysowej, gdzie planowano rozpisać nowe wybory. Jednak po nadejściu COVID-19 deputowani postanowili odłożyć spory polityczne i nominowali Ludovico Orbana na stanowisko premiera. Opcję tę poparli niektórzy posłowie opozycji, którzy wcześniej opowiadali się za odejściem tego polityka. Po uzyskaniu akceptacji parlamentu rząd rumuński ogłosił ekonomiczny pakiet pomocowy.

Belgia

Pat polityczny w Brukseli trwał od wyborów parlamentarnych w maju 2019 roku. W obliczu epidemii koronawirusa dziewięciu ugrupowaniom w parlamencie udało się odłożyć na bok spory ideologiczne i udzielić wotum zaufania Sophie Wilmes jako szefowej rządu. Mandat ten został dany tylko na sześć miesięcy. W rezultacie przygotowano ekonomiczny pakiet pomocowy. We wrześniu jednak premier musi poprosić parlament o wotum zaufania, co grozi powrotem paraliżu politycznego w Belgii.

Węgry

Rząd Wiktora Orbana po nadejściu COVID-19 wprowadził stan wyjątkowy, a następnie przeforsował w parlamencie ustawę dającą bezterminowo premierowi pełnomocnictwa wydawania dekretów. Jest to pierwszy taki przypadek w państwach Unii Europejskiej, gdzie parlament redukuje dobrowolnie swoje prerogatywy legislacyjne. Część z nadanych rządowi pełnomocnictw ogranicza nie tylko swobody obywatelskie, lecz eliminuje w praktyce możliwość kontroli władzy wykonawczej (m.in. penalizacja dziennikarzy za krytykę rządu) oraz zawiesza proces przeprowadzania referendum lub wyborów.

Nowe standardy?

Krytycy Wiktora Orbana w Unii Europejskiej twierdzą, że istnieją uzasadnione obawy iż po zahamowaniu pandemii rząd węgierski utrzyma – wzorem Turcji i Rosji – niewspółmiernie szerokie uprawnienia władzy wykonawczej kosztem parlamentarnej. W czasach kryzysów egzystencjalnych społeczeństwa zwyczajowo jednoczą się wokół swoich liderów, godząc się na ograniczenie swobód obywatelskich. W praktyce jednak, kiedy zagrożenie minie, rządzący często utrzymują wprowadzony wcześniej reżim. Jest to prostsze w przypadku państw, w których przed kryzysem brakowało zrównoważonego systemu balansowania władzy wykonawczej przez legislacyjną i sądowniczą. W takich uwarunkowaniach społeczeństwa z łatwością przyjmują poszerzanie reżimu rządowego, postrzegając taki system sprawowania władzy jako ,,demokratyczną dyktaturę większości”. Działania te są łatwiejsze w sytuacji, kiedy liderzy innych państw UE pochłonięci są walką z COVID-19. Krytykowanie wprowadzania dodatkowych nakazów administracyjnych na Węgrzech mogłoby zostać odebrane jako sprzeciw wobec działań hamujących pandemię. Tym bardziej, że w ,,dojrzałych” demokracjach UE podejmowane są podobne kroki. Problem polega jednak na tym, że istnieje realne zagrożenie iż na Węgrzech będą one miały charakter permanentny. Nowa rzeczywistość demokratyczna w Unii Europejskiej po zakończeniu pandemii zostanie wykreowana na podstawie standardów swobód obywatelskich, jakie Niemcy, Francja i kraje skandynawskie utrzymają w świetle wprowadzonych wcześniej dodatkowych reżimów.