Bezpieczeństwo zdrowotne czy ekonomiczne – ,,cena” życia w czasach epidemii?

Dla wielu z nas to pytanie retoryczne. Wiemy, że ludzkie życie jest bezcenne…Jednak w okresie pandemii koronawirusa postawienie takiego pytania nie wydaje się bezzasadne. Z jednej strony obserwujemy wezwania polityków w kilku krajach (Francja, Polska) do udziału w wyborach, z drugiej – słyszymy o dramatach lekarzy w szpitalach, którzy oceniają szansę na przeżycie i odłączają niektórych pacjentów od respiratorów, aby ratować życie innym. Zastanówmy się jednak nad jednym z fundamentalnych wyborów w obliczu pandemii: czy przedkładać bezpieczeństwo zdrowotne nad ekonomiczne? Jak zatem można ,,wycenić” życie w tym dramatycznym czasie?

Pytanie, które niewielu chce zadać…

W świecie nauki ,,wycena” ludzkiego życia – nawet w warunkach szalejącej epidemii – nie jest tematem popularnym. Kwestia ta obdarzona jest bowiem znacznym ,,ciężarem moralnym”, z którym ekonomiści nie lubią się mierzyć. Walter Scheidel, profesor Uniwersytetu Stanforda uważa, że nie tylko naukowcy, ale również przedstawiciele rządów powinni dokonywać w tym czasie rachunku zysków i strat przed wprowadzeniem ograniczeń w funkcjonowaniu gospodarki. Według Caseya Mulligana – ekonomisty z Uniwersytetu Chicago – w okresie pandemii główny akcent słusznie stawia się na ratowanie życia. Niewielu szacuje jednak skutki ekonomiczne wprowadzonych decyzji administracyjnych, które mogą mieć w przyszłości katastrofalne konsekwencje dla tych, którzy przeżyją. Nie stosuje się w tym przypadku ,,ekonomii skali”. W okresach częstych epidemii grypy – pomimo jej corocznej znacznej śmiertelności – nie są wprowadzane adekwatne kwarantanny i nakazy administracyjnego zamykania firm.

Inni naukowcy twierdzą, że ,,przeliczenie” kosztów wprowadzonych ograniczeń w gospodarce w kontekście grupy ludzi, która dzięki nim przeżyje jest wymierne, lecz niepopularne społecznie. Wzrastające bezrobocie i spadek dochodów społeczeństwa – jaki nastąpi w wyniku recesji po pandemii – będzie miało zasadniczy wpływ nie tylko na liczbę osób, która przetrwa, lecz również na samą długość ich życia. Istnieje wysoki współczynnik samobójstw wśród bezrobotnych. Szeroko przeprowadzone badania w dużych miastach w USA wskazują na znaczne dysproporcje w średniej długości życia ludzi mieszkających w tych samych dzielnicach, lecz mających różne dochody. Całkowite ,,zamykanie gospodarki” na okres pandemii może doprowadzić nie tylko do spłaszczenia krzywej chorobowej COVID-19, lecz również tej wskazującej na przyrost naturalny ludności.

W powyższym kontekście warto zauważyć, że ,,wycenianie” ludzkiego życia ma miejsce w działaniach administracyjnych na co dzień. Niewielu z nas jednak zdaje sobie z tego sprawę. Często istnieje ,,pewna granica ofiar” w wypadkach komunikacyjnych, zanim władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo drogowe przekalkują koszty finansowe i zdecydują się przebudować skrzyżowanie, poszerzyć drogę, etc. Trudno znaleźć w wielu krajach walkę ze smogiem wśród priorytetów rządu i przeznaczenie na ten cel znacznych środków budżetowych (w Polsce umiera rocznie z powodu zanieczyszczenia powietrza ponad 45 tysięcy osób)

Polityczny punkt widzenia…

,,Wycenianie”ludzkiego życia jest sprawą niezwykle delikatną społecznie. Stąd przedstawiciele rządów w poszczególnych państwach otwarcie nie poruszają kwestii przeliczenia gospodarczych kosztów zamknięcia firm na liczbę uratowanych istnień ludzkich. Wzywają jednak do aktywności politycznej w czasach epidemii, która może doprowadzić do utraty życia wielu osób. Czy jedyną przesłanką pozostaje chęć zachowania władzy? Pytanie wydaje się być retorycznym, biorąc pod uwagę kalkulację jaką rządy niektórych krajów prowadziły bagatelizując lub ukrywając fakty dotyczące rozprzestrzeniania się COVID-19 (Chiny, USA, W. Brytania, etc.).

W niektórych państwach podnosi się jednak otwarcie problem bezpieczeństwa zdrowotnego i związanego z nim bezpieczeństwa zdrowotnego. Szwecja wybrała – porzuconą przez Wielką Brytanię – koncepcję ,,odporności stadnej” walcząc z koronawirusem. Istotne znaczenie ma tutaj kalkulacja kosztów zamknięcia gospodarki na kilka miesięcy. Ważna jest również w tym przypadku samodyscyplina obywateli i ponad 90% zaufanie Szwedów do instytucji państwa. Wkrótce zobaczymy, czy model ,,odporności stadnej” okaże się skuteczny w zahamowaniu epidemii COVID-19. Niewątpliwie jest on lepszy z perspektywy bezpieczeństwa ekonomicznego obywateli. Takie były argumenty przemawiające za pierwotną decyzją rządu brytyjskiego w tej kwestii.

Wiele dyskusji wywołał w Izraelu artykuł na powyższy temat w dzienniku ,,Haarec”. Ekonomistka i dziennikarka Meiraw Arlozorow skrytykowała wprowadzone przez rząd ograniczenia gospodarcze, które spowodują ogromne straty ekonomiczne w wysokości ponad 39 miliardów USD wpływające nie tylko na poziom życia obywateli w przyszłości, lecz również powodujące tysiące samobójstw. Według prognoz Ministerstwa Finansów Izraela blokada gospodarcza ma skutkować 17% spadkiem PKB (3.3 % w 2019 r.), deficytem 15,5% (3.7%) i wzrostem długu publicznego do 86% (60%). Dziennikarka podkreśla, że ,,w historii ludzkości nie ma przypadku poświęcania całej gospodarki w walce z epidemią. To narodowe samobójstwo!”. W kontekście izraelskim widzimy jednak ponownie aspekt polityczny. Dzięki wprowadzonym restrykcjom premier Benjamin Netanjahu dał służbom bezpieczeństwa środki do inwigilacji obywateli, stosowane standardowo w walce z terroryzmem. Przesunięciu uległ również proces o korupcję, o którą szef izraelskiego rządu został oskarżony przez Prokuratora Generalnego. Dzięki temu ciągle zachowuje stanowisko…

Niektórzy próbowali wycenić, ile kosztuje ludzkie życie…

Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i jeden z twórców ,,teorii gier” Thomas Schelling próbował w latach 60-tych wycenić, ile należy zainwestować, aby uratować życie. Odnosił się do prozaicznych przypadków i zagrożeń z jakimi spotykamy się codziennie. Okazuje się, że ludzie nie są skłonni wiele inwestować, aby przedłużyć swoje szanse na przeżycie w sytuacji zagrożeń (brak kasków rowerowych, łamanie przepisów drogowych, etc.). Wielu z nas ma świadomość zagrożenia i żąda wyższego wynagrodzenia za pracę obarczoną znacznym ryzykiem śmierci. Czyli niejako sami ,,wyceniamy” życie.

W przypadku epidemii COVID-19, naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Northwestern i Free University w Berlinie opublikowali analizę zysków i strat, wskazując na metody optymalnego spowolnienia rozprzestrzeniania się choroby z minimalnym obciążeniem dla gospodarki Stanów Zjednoczonych. Brak nałożenia jakichkolwiek zakazów administracyjnych nie oznacza, że ludzie nie będą się częściowo poddawać dobrowolnej kwarantannie. Jest to naturalna reakcja znana w obliczu zagrożeń z psychologii społecznej. W takim przypadku naukowcy wyliczyli, że w 2020 roku nastąpiłby 5,5 % spadek konsumpcji odpowiadający 800 miliardom USD. W tej sytuacji epidemia ulegnie spowolnieniu, gdy wytworzy się ,,odporność stadna”. W analizie założono, że ponad połowa Amerykanów uległaby zarażeniu, co przy śmiertelności 1% daje 1.7 miliona ofiar śmiertelnych. Drugi scenariusz, zakładający wprowadzenie nakazów administracyjnych, ogranicza liczbę zgonów spowodowaną bezpośrednio COVID-19. Generuje jednak zdecydowanie wyższe koszta ekonomiczne. Szacuje się, że konsumpcja byłaby ponad dwukrotnie niższa (straty 1.8 biliona USD) jednak przy mniejszej o pół miliona osób śmiertelności. Stąd eksperci ,,wycenili” cenę, jaką trzeba zapłacić za uratowania jednego ludzkiego życia w czasie epidemii COVID-19 w USA. Wynosi ona 2 miliony USD. Jest to kwota wysoka, biorąc pod uwagę nakłady per capita na służbę zdrowia w większości państw. Naukowcy zastrzegają, że wyliczenia zależą w znacznym stopniu od wydolności systemu opieki zdrowotnej, którego sprawność istotnie decyduje o współczynniku śmiertelności. Dotychczasowe praktyki rządów w obliczu epidemii COVID-19 pokazują, że im słabszy system opieki zdrowotnej, tym większe ograniczenia administracyjne wprowadzają władze.

Reasumując…

Wpisywanie się w zalecenia lekarzy poprzez nakładanie administracyjnych zakazów w poruszaniu się jest w pełni uzasadnione. Historia wielu epidemii pokazuje, że kwarantanna jest jedną z metod hamowania rozwoju choroby. Nie może być jednak jedyną. Walkę z epidemią możemy porównać do nakładania warstw szwajcarskiego sera. Jest ona skuteczna, kiedy jednocześnie zastosujemy ,,kilka plastrów”. Wtedy wirus nie ma możliwości, aby ,,przecisnąć się przez jedną z dziur”. Dobrze zobrazował to były prezydent Liberii i profesor Uniwersytetu Harvarda Elien Sirleaf. Doświadczenia jakie wyniósł ze zwalczania epidemii eboli w latach 2014-16 (pochłonęła ponad 11 tysięcy ofiar) wskazują, że skuteczna strategia powstrzymywania choroby powinna być oparta na pięciu filarach:

1. ograniczeniu w przemieszczaniu się społeczeństwa;

2. powszechnym i szybkim przeprowadzaniu testów chorobowych;

3. ochronie pracowników służby zdrowia przed potencjalnym zarażeniem;

4. dywersyfikacji zadań części struktur państwa, w tym sił zbrojnych, celem ograniczenia skutków ,,zmęczenia administracyjnego” sektorów bezpośrednio zaangażowanych w walkę z chorobą;

5. ekonomicznych pakietach ochronnych dla najbardziej narażonych na straty sektorów gospodarki.

Epidemia eboli w Afryce Zachodniej w latach 2014-16 kosztowała ponad 53 miliardy USD. Region ten jest nieporównywalnie biedniejszy do obszarów opanowanych obecnie przez pandemię COVID-19. Zatem straty gospodarcze i ,,cena” ludzkiego życia w tym przypadku będą zdecydowanie wyższe…