Problem z magazynowaniem ropy determinuje rynki energetyczne

Problemy z magazynowaniem ropy naftowej spowodowały, że po raz pierwszy w historii cena jednego z jej rodzajów – West Texas Intermediate (WTI) zakontraktowanych na maj 2020 roku – spadła wczoraj poniżej zera. Należy postrzegać to bardziej jako aberrację aniżeli standard, który będzie powtarzał się w przyszłości. Jak pisałem wcześniej brak infrastruktury do składowania surowca jest jednym z fundamentalnych problemów ograniczających wydobycie. Większość inwestorów koncentruje się obecnie na kontraktach czerwcowych, gdzie cena baryłki WTI oscyluje w granicach 25 USD. Do końca bieżącego roku nie należy jednak oczekiwać, aby mieszanka Brent na trwałe przełamała barierę 40 USD/b, co mogłoby stanowić dobry punkt wyjściowy do dalszego wzrostu cen i stabilizacji rynków energetycznych.

W moich ubiegłotygodniowych dyskusjach online z analitykami International Energy Forum oraz saudyjskiego Jadwa Investment wyrażałem sceptycyzm, co do samej implementacji porozumienia w ramach OPEC + z dnia 12 kwietnia 2020 roku ograniczającego produkcję o 9,7 miliona b/d. Deklaracje prezydenta USA, który moderował rozmowy z Arabią Saudyjską i Rosją, że po włączeniu do umowy innych producentów (Kanady, Norwegii, Brazylii) zmniejszenie wydobycia może osiągnąć ponad 20 milionów b/d należy postrzegać jako nierealne. Praktyka wskazuje bowiem, że znaczna część mniejszych wydobywców nie trzyma się swoich kwot, a wyłączenie ,,dojrzałych” szybów często oznacza ich całkowite zamknięcie. Dotyczy to głównie Rosji. Taka analiza została skonsumowana przez rynki energetyczne. Dlatego – w połączeniu z brakiem jasnej perspektywy wzrostu popytu zahamowanego COVID-19 i problemów z magazynowaniem surowca – cena ropy naftowej sukcesywnie spadała.

Analitycy, z którymi rozmawiałem twierdzą że OPEC ocenia wartość składowanych na koniec marca 2020 roku zasobów ropy naftowej na 300 milionów baryłek. Z powodu nadwyżki podaży wartość ta znacznie wzrośnie do końca kwietnia. Należy do tego doliczyć kilkadziesiąt milionów baryłek znajdujących się na tankowcach, z których część pływa po światowych akwenach wodnych szukając odbiorcy. Dotyczy to głównie ropy saudyjskiej. W ubiegłym tygodniu dwadzieścia dużych tankowców Arabii Saudyjskiej wypłynęło z pełnym załadunkiem w kierunku terminali wyładowczych Luizjany i Teksasu. Będą na miejscu w maju. Część z nich pierwotnie miała dotrzeć do portów w ChRL. Odbiorcy chińscy odmówili jednak rozładowania surowca ze względu na pandemię COVID-19. Saudyjczycy częściowo ,,wyczyścili swoje magazyny” w lutym w Egipcie oraz Europie, szykując się na ,,wojnę cenową” z Rosją poprzez drastyczny wzrost wydobycia miesiąc później. Obecnie rząd w Rijadzie analizuje dalsze kroki w sprawie magazynowania surowca. Ograniczenie produkcji od maja pozwoli na częściowe odciążenie tankowców.

Saudyjczycy posiadają jedną z największych na świecie rafinerii w teksańskim Port Arthur. Jej moc przerobowa wynosi około 600 tys. b/d i skierowana jest głównie na rynek amerykański. Jednak przetwarzanie ropy naftowej w USA spadło w kwietniu z powodu zmniejszenia popytu o ponad 70%. Eksperci twierdzą, że trudno jest rafineriom pracować na mocach poniżej 60%. Wtedy trzeba wyłączyć część systemów, co wiąże się ze znacznymi kosztami. Zatem trudności z bieżącym wykorzystywaniem surowca dotyczą w istotnym zakresie zarówno downstream-u, jak i upstream-u.

Dodatkowym czynnikiem potęgującym bieżące problemy z nadmiarem ropy naftowej jest sama struktura porozumienia w ramach OPEC+. Dwumiesięczny okres od lutego do maja 2020 roku, od kiedy producenci zobowiązali się do cięć wydobycia, w szybkim tempie powoduje wzrost dodatkowych zasobów surowca przy kończących się możliwościach jej magazynowania i przetwarzania. Tylko amerykańscy producenci w ubiegłym tygodniu umieścili w magazynach ponad 19 milionów baryłek. Właściciele systemów dostawczych żądają od producentów certyfikatów zakupu surowca przez odbiorców. Tym samym chcą uniknąć sytuacji, kiedy ropociągi staną się dodatkową przestrzenią do magazynowania.

Jeśli w najbliższych tygodnia nie nastąpi poluzowanie kwarantanny w poszczególnych krajach powodując wzrost popytu na ropę, brak możliwości dodatkowego jej składowania wymusi na producentach wstrzymanie produkcji ad hoc. Będzie miało to często charakter nieplanowany determinowany nie tyle charakterystyką poszczególnych pól naftowych, co brakiem możliwości składowania surowca. Dotyczy to głównie położonych głęboko w głąb lądu szybów wydobywczych znajdujących się między innymi w Rosji i Ameryce Łacińskiej. Czynniki te mogą znacznie zmienić perspektywy i implementację porozumienia o ograniczeniu wydobycia w ramach OPEC+. Część państw będzie musiała zmniejszyć wydobycie z powodów braku możliwości magazynowania, na czym mogą skorzystać inni wydobywcy. Spowoduje to dodatkowy wzrost napięć w ramach OPEC+.