Turcja: ,,Gambit Erdogana” w Libii

Wzrastająca pomoc Turcji dla Rządu Porozumienia Narodowego (GNA) wzmacnia jego pozycję w konfrontacji ze wspieraną przez kraje arabskie i Rosję – Libijską Armią Narodową (LNA) generała Chalifa Haftara (mapa poniżej). Jednak nawet z silnym poparciem Ankary władze w Trypolisie nie będą w stanie przełamać impasu w wojnie domowej i przejąć inicjatywę spychając LNA do defensywy w kontrolowanej przez nią wschodniej i południowej części kraju. LNA będzie kontynuować ataki na stolicę, co pogorszy sytuację humanitarną i utrudni ewentualne zawieszenie działań militarnych w przyszłości.

,,Rozgrywka Erdogana”

Recep Erdogan – uzasadniając decyzję o zaangażowaniu militarnym Ankary w konflikcie libijskim – odniósł się do historii: założyciel Republiki Tureckiej i pierwszy jej prezydent Mustafa Kemal Atatürk miał bronić jako generał interesów Imperium Osmańskiego na obszarze ówczesnej Libii. Argumentacja ta jest jednak tylko częściowo prawdziwa. W rzeczywistości Erdogan – poprzez wsparcie Rządu Porozumienia Narodowego z Trypolisu – chciał z jednej strony odwrócić uwagę tureckiej opinii publicznej od narastających problemów na pograniczu z Syrią, z drugiej – zbalansować pomoc regionalnych rywali Ankary – szczególnie Egiptu i ZEA – dla generała Chalifa Haftara. Ważne znaczenie mają również kwestie ekonomiczne – Libia jest winna tureckim podmiotom gospodarczym ponad 15 miliardów USD. Ponadto ponad połowa ludności centrum handlowego w Misracie posiada tureckie korzenie powiązane biznesowo z Ankarą. Erdogan liczy, że wsparcie zwycięskiej strony w konflikcie libijskim pozwoli nie tylko na spłatę zadłużenia, lecz również przejęcie kontroli nad ogromnymi złożami surowców energetycznych. Nie bez znaczenia geopolitycznego pozostaje umowa o wyznaczeniu granicy morskiej podpisana przez Turcję z Rządem Jedności Narodowej reprezentującym formalnie Libię w ONZ. Chociaż nie jest ona uznana przez inne państwa (zahacza m.in. o wody terytorialne greckiej Krety), to stanowi dobry punkt wyjściowy dla władz tureckich do podjęcia sporu i negocjacji dotyczących poprowadzenia przez ten obszar tras przesyłowych dla libijskiego gazu do Europy. Ponadto Turcja może blokować eksploatację złóż cypryjskich i realizację wspólnych projektów w tej dziedzinie przez Cypr, Egipt i Izrael.

Dotychczas jednak wojskowa pomoc turecka tylko częściowo zmieniła sytuację taktyczną umożliwiając siłom rządowym przejęcie pełnej kontroli nad autostradą łącząca Trypolis z Tunezją i rozpoczęcie ofensywy przeciwko LNA w walce o Tarhunę. Miasto to ma kluczowe znaczenie dla utrzymania łańcucha dostaw dla oddziałów generała Haftara w przypadku podjęcia przez niego decyzji o ataku na stolicę.

Interwencja Turcji zwiększy zaangażowanie ,,graczy zewnętrznych”

Tureckie wsparcie dla sił Rządu Porozumienia Narodowego nie spotka się bez odzewu państw stojących po stronie generała Chalifa Haftara. Zachód – pogrążony obecnie w walce z pandemią koronawirusa – nie będzie podejmował działań egzekwujących embargo na sprzedaż broni poszczególnym stronom konfliktu w Libii. Stąd ZEA, Arabia Saudyjska, Egipt i Jordania będą mogły bez obaw o konsekwencje dalej wspierać LNA. Podobną strategię przyjmie Turcja, która może w tym zakresie liczyć na wsparcie Kataru.

W najbliższej perspektywie można oczekiwać przejęcia przez siły rządowe miasta Tarhuna oraz strategicznej bazy al-Watija znajdującej się na zachód od Trypolisu. Nie dojdzie jednak do szerszej ofensywy GNA poza region Trypolitania. Głównym powodem jest dominacja wojsk generała Chalifa Haftara w powietrzu. Ich działania wspierane są bowiem przez lotnictwo ZEA i Egiptu. Pomoc udzielana wojskom rządowym przez Turcję poprzez dostarczanie dronów z systemami obrony przeciwlotniczej oraz zagłuszającymi radary nie zmieni istotnie sytuacji na szczeblu taktycznym. Im dalej bowiem od głównych bastionów sił rządowych – Trypolisu i Misraty – tym słabsze będą możliwości osłabienia wojsk generała Haftara i większe ryzyko zestrzelenia dronów. Ich zasięg działania to 200 km. Pozwolą one jednak na utrudnienie LNA podtrzymania zaopatrzenia dla swoich oddziałów.

Perspektywa kontynuacji wojny domowej w Libii

Działania sił LAN nie doprowadzą w najbliższej przyszłości do przełomu w postaci zdobycia przez generała Chalify Haftara Trypolisu. Dotychczasowe wysiłki w kierunku większej konsolidacji przez niego milicji lokalnych nie tylko nie przyniosły wymiernych rezultatów, lecz spotkały się również z odzewem ze strony Turcji i Kataru. Zdołały one przerzucić do Libii ponad tysiąc islamskich bojowników dotychczas walczących z reżimem Baszara Asada w Syrii. Generał Haftar – chcąc podtrzymać poparcie ,,graczy zewnętrznych” – będzie kontynuował działania militarne, unikając deklaracji o zawieszeniu broni. Istotne znaczenie w tej kwestii ma również konsolidacja ,,bazy” sił wspierających Haftara. Podziały są tutaj istotne szczególnie w regionie Bengazi. Wielu dowódców LNA skłaniałaby się ku kompromisowi w ramach federalizmu państwa i uzyskaniu przez część wschodnią Libii praw autonomicznych skutkujących kontrolą nad złożami energetycznymi. Zatem wstrzymanie przez Chalifa Haftara ofensywy na stolicę spowodowałoby korozję poparcia dla jego dalszego przywództwa. Z perspektywy wspierających LAN państw arabskich, proturecki rząd w Trypolisie znacznie zmieniłby układ sił w Afryce Północnej, gdzie istotną rolę w Libii pełniłyby frakcje powiązane z Bractwem Muzułmańskim. Trudno oczekiwać, aby ZEA, Egipt i Arabia Saudyjska zaakceptowały taki scenariusz. Stąd należy spodziewać się większego niż dotychczas wsparcia lotnictwa wojskowego tych państw dla LAN, które przełamałoby impas w działaniach militarnych.

W powyższym kontekście generał Haftar liczy na ,,zmęczenie” zaangażowania Turcji w Libii i sukcesywne wygaszanie jej wsparcia dla GNA. Siły LNA będą prowadziły ,,wojnę podjazdową” niszcząc łańcuchy zaopatrzenia dla stolicy kraju oraz blokując dostęp władz rządowych do środków uzyskanych z eksploatacji surowców energetycznych. Stąd szanse zawieszenia działań wojennych w Libii są minimalne, co zwiększa perspektywę kolejnego głębokiego kryzysu humanitarnego w tym kraju.