USA-Iran: Kolejny konflikt na horyzoncie?

Pomimo wysokiej liczby ofiar spowodowanych pandemią COVID-19 Stany Zjednoczone i Iran dążą do ponownej eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej. Siły morskie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (pasdaran, IRGC) zintensyfikowały w ostatnich dniach działania prowokacyjne na tym akwenie wobec patrolujących jednostek amerykańskiej Marynarki Wojennej. Z kolei Waszyngton przygotowuje projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przedłużający kończące się w październiku 2020 roku embargo na sprzedaż broni konwencjonalnej do Iranu. Czynniki geopolityczne sprzyjać będą zaostrzeniu retoryki wojennej, co może doprowadzić do ponownego wzrostu napięć nie tylko w relacjach amerykańsko-irańskich, lecz szerzej – na całym Bliskim Wschodzie.

Iran ,,pręży muskuły”

Z moich rozmów z ekspertami do spraw bezpieczeństwa państw GCC wynika, że zarówno administracja Donalda Trumpa, jak i rządy sunnickich krajów arabskich (ZEA, Arabia Saudyjska, Kuwejt) są świadome, że sprawa zabicia w styczniu 2020 roku przez USA generała Kasema Sulejmaniego nie została ,,rozliczona w Teheranie”. Stąd należy spodziewać się retorsji ze strony irańskiej skierowanych wobec samych Stanów Zjednoczonych, jak również ich sojuszników w regionie. Dzieje się tak pomimo rozpoczęcia kilka miesięcy temu rozmów koncyliacyjnych ZEA i Arabii Saudyjskiej z Iranem (Saudyjczycy dzięki mediacji Iraku) i odmrożenia ponad 700 milionów USD irańskich aktywów z banków emirackich (głównie w Dubaju).

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej powróci do działań utrudniających żeglugę jednostek przez Cieśninę Ormuz oraz Zatokę Omańską. Wbrew pozorom COVID-19 przyczynia się do zaostrzenia przez władze w Teheranie konfrontacyjnej retoryki. Epidemia koronawirusa znacznie pogłębiła kryzys gospodarczy w Iranie, którego jednym z powodów jest szeroki reżim sankcyjny nałożony przez Stany Zjednoczone. Waszyngton blokuje instytucje międzynarodowe (m.in. MFW) w przyznawaniu kredytów Teheranowi. Ma to miejsce pomimo sprzeciwu wobec takiej polityki USA nie tylko ze strony Chin i Rosji, lecz również państw zachodnich (Japonia, członkowie UE). W rezultacie sektor bankowy Iranu traci płynność finansową, co może skutkować między innymi dewaluacją irańskiego riala.

Jednak w świetle krachu cen na rynku ropy naftowej najwięcej tracą sojusznicy USA w regionie – Arabia Saudyjska, Kuwejt i ZEA. Nałożone wcześniej sankcje na eksport irańskiej ropy spowodowały, że praktycznie ustała jej sprzedaż (wykres poniżej). Dlatego w obecnej sytuacji Teheran ma ,,niewiele do stracenia” blokując swobodną żeglugę tankowców przez Zatokę Ormuz.

Źródło: Bloomberg

W tym kontekście Iran zastosuje w niedalekiej przyszłości sprawdzoną już taktykę asymetrycznych ataków na instalacje energetyczne w krajach arabskich Zatoki Perskiej, wykorzystując do tego stosunkowo proste i tanie środki (drony, rakiety wystrzeliwane z Jemenu, etc.). Działania takie będą prowadzone nie tylko przy użyciu aktywów Sił Al-Kuds, lecz głównie z wykorzystaniem sprzymierzeńców irańskich w regionie (Al-Huti w w Jemenie, milicje szyickie w Iraku: Kataib Hezbollah, Harakat Hezbollah al-Nujaba, Asaib Ahl al-Haq). Należy oczekiwać większej skali akcji prowokacyjnych przeciwko celom gospodarczym (statki handlowe, tankowce). Głównym zadaniem Irańczyków jest bowiem osłabienie pozycji rywali w regionie oraz dalsze ograniczanie obecności USA w Zatoce Perskiej.

W świetle niskich cen ropy naftowej Teheran liczy, że administracja Trumpa całkowicie porzuci tzw. doktrynę Cartera i nie będzie gwałtownie reagować militarnie na perturbacje związane z zamknięciem Cieśniny Ormuz. W Teheranie szydzą, że wierzą w zapewnienia Donalda Trumpa, iż ,,Ameryka nie potrzebuje już ropy z Bliskiego Wschodu”. Jednak prowokacyjne działania ze strony Iranu niosą ze sobą znaczne ryzyko przeszacowania i złej oceny sytuacji. Nie należy wykluczać bowiem, że w świetle trwającej kampanii prezydenckiej w USA i spadających sondaży poparcia dla aktualnego prezydenta, Donald Trump podejmie – w obliczu akcji prowokacyjnych Iranu (szczególnie przeciwko amerykańskim celom w Iraku) – działania odwetowe. Mogłoby to – przynajmniej w krótkiej perspektywie – grozić znaczną eskalacją sytuacji w Zatoce Perskiej. W takich uwarunkowaniach jednak – podobnie jak w przyszłości – amerykańscy sojusznicy (ZEA, Arabia Saudyjska) dążyliby do załagodzenia konfliktu. Istotną rolę odgrywają tutaj nie tylko czynniki ekonomiczne, lecz również ,,argumenty militarne” jakie w ostatnich tygodniach przedstawia Iran.

Wystrzelenie irańskiego satelity wojskowego

21 kwietnia 2020 roku Iran umieścił po raz pierwszy na orbicie satelitę wojskowego Noor-1. Do wystrzelenia doszło z bazy Korpusu Strażniku Rewolucji Islamskiej w Shahrud w prowincji Semnan na pustyni Daszt-e Lut.

PRESS TV

Waszyngton skomentował ten fakt jako testowanie technologii rakiet balistycznych. Umieszczenie satelity na 425 km orbicie jest przełomem w tej dziedzinie po serii nieudanych prób Iranu w sierpniu 2019 roku (satelita Nahid) i w styczniu (Simorgh) oraz lutym (Dousti) 2020 roku. Istotne jest, że Noor-1 został wystrzelony przy użyciu nowych systemów mobilnych pocisków balistycznych (SLV) zwanych Ghased. Ewentualne zneutralizowanie takich wyrzutni przez przeciwnika jest znacznie trudniejsze.

W tym samym czasie Irańczycy oddali do użytku dwa systemy radarowe Khalij Fars (Zatoka Perska) oraz Moraqeb (,,w gotowości”) operujących na niskich częstotliwościach. Mogą one namierzyć samoloty oraz pociski balistyczne w promieniu 800 km przemieszczające się również na niskich wysokościach. Pierwszy radar jest zlokalizowany w odległości ok. 30 km na północ od portu Bandar Abbas przy Cieśninie Ormuz. Jego zasięg pozwala na monitorowanie aktywności w całej Zatoce Perskiej oraz Zatoce Omańskiej.

Odzew Stanów Zjednoczonych

Wielu analityków zostało zaskoczonych ubiegłotygodniową deklaracją sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo, że Stany Zjednoczone ciągle pozostają stroną porozumienia jądrowego z Iranem ( Joint Comprehensive Plan of Action – JCPA z 2015 roku). Taka argumentacja – przedstawiana na arenie międzynarodowej pomimo wycofania się Donalda Trupa z umowy – ma być częścią strategii budowania poparcia dyplomatycznego dla amerykańskiej propozycji nowej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ przedłużającej sankcje nałożone na Iran. Chodzi o restrykcje dotyczące sprzedaży Teheranowi broni konwencjonalnej, które ulegają wygaszeniu w październiku bieżącego roku (są one częścią JCPA). Amerykańska propozycja spotka się z pewnością ze sprzeciwem stałych członków RB ONZ Rosji i Chin. Pozostaje kwestią otwartą, czy – w obliczu krytycznie ocenianych działań Donalda Trumpa na kierunku irańskim – draft rezolucji uzyska 9 głosów poparcia w Radzie i zostanie w ogóle poddany pod głosowanie. Niechęć do akceptacji propozycji USA może być tym większa, że argumentacja Waszyngtonu w tej kwestii jest niejasna w świetle prawa międzynarodowego. Departament Stanu argumentuje bowiem, że Waszyngton pozostaje stroną wielostronnego porozumienia z Iranem ,,tylko na potrzeby” przedłużenia sankcji przeciwko Iranowi. Tak selektywna interpretacja umowy międzynarodowej nie znajdzie zrozumienia wśród krytyków USA. Tym samym należy oczekiwać, że amerykańskie wysiłki w RB ONZ nie przyniosą rezultatów. Waszyngton powróci zatem do stosowania sankcji bilateralnych w tym zakresie penalizując w prawie amerykańskim wszystkie podmioty międzynarodowe sprzedające broń Iranowi. Działania administracji Donalda Trumpa w kwestii odnowienia sankcji na Teheran będą miały miejsce jesienią, czyli w decydującej fazie kampanii prezydenckiej w USA. Należy oczekiwać, że uwarunkowania wewnątrzamerykańskie będą czynnikiem destabilizującym sytuację wokół Iranu i mogą przyczynić się do militarnej akcji ad hoc Stanów Zjednoczonych eskalujących sytuację w regionie bliskowschodnim. Nie można wykluczać, że konserwatyści w Teheranie będą chcieli wykorzystać okoliczności i odwrócić uwagę społeczeństwa od trudnej sytuacji ekonomicznej poprzez zaostrzenie napięć w relacjach z USA. W takim przypadku możemy spodziewać ponownego wzrostu akcji prowokacyjnych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w Zatoce Perskiej oraz działań proirańskich milicji w Iraku wobec amerykańskich celów wojskowych.