Turcja: Koronawirus ,,zaraża” rządy Erdogana

Pandemia COVID-19 zbierająca tysiące ofiar w Turcji stanowi niespotykane wyzwanie dla prezydenta Recepa Erdogana. W świetle wyborów parlamentarnych w 2023 roku rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju będzie musiała sprostać coraz większym problemom gospodarczym, wykorzystując jednocześnie sentymenty nacjonalistyczne oraz protekcjonistyczne.

Pandemia obnaża problemy tureckiej gospodarki

COVID-19 pogłębia trwającą od 2018 roku recesję gospodarczą w Turcji i spadek PKB (wykres poniżej – wartość PKB w miliardach USD).

Szybko spadająca wartość tureckiej liry, zmniejszające się rezerwy walutowe i problemy ze spłacaniem długu w walutach zagranicznych przez rodzime przedsiębiorstwa przyczyniły się do zapaści gospodarczej.

Recep Erdogan zdawał sobie sprawę ze stanu tureckiej gospodarki w momencie wybuchu epidemii COVID-19. Stąd nie zdecydował się na wprowadzenie ścisłego reżimu sanitarnego, pozwalając na funkcjonowanie znacznej liczbie przedsiębiorstw. Prognozy MFW z kwietnia 2020 roku wskazują, że Turcja odnotuje w 2020 roku przynajmniej 5% spadek PKB. Jednocześnie nastąpi znaczny wzrost bezrobocia (w grudniu 2019 roku wynoszącego 13.8%) spowodowanego między innymi ograniczeniem ruchu turystycznego. Tak niekorzystne czynniki ekonomiczne generują dalsze osłabianie się liry i wymuszają interwencję banku centralnego skupującego rodzimą walutę. Tym samym rezerwy dolarowe ulegają systematycznemu zmniejszeniu (z 40 w styczniu 2020 r. do 17 miliardów w kwietniu)

Dodatkowym czynnikiem pogłębiającym kryzys tureckiej gospodarki są problemy ekonomiczne głównych partnerów handlowych Ankary nie tylko w Europie, lecz przede wszystkim na Bliskim Wschodzie. Bogate kraje arabskie Zatoki Perskiej (ZEA, Arabia Saudyjska, Katar, Kuwejt) znacznie ograniczyły swoje wydatki konsumpcyjne z powodu niskich wpływów budżetowych ze sprzedaży surowców energetycznych. Krach cenowy na rynku ropy naftowej będzie miał charakter długofalowy (przynajmniej do połowy 2021 roku), co negatywnie wpływa na perspektywę pobudzenia wymiany handlowej Turcji z państwami Bliskiego Wschodu. Dlatego też czteroetapowa strategia wychodzenia z kryzysu spowodowanego COVID-19 przyjęta przez rząd Erdogana będzie wyjątkowo bolesna dla tureckich przedsiębiorstw. W tym kontekście należy oczekiwać pogorszenia nastrojów społecznych i osłabienia pozycji rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju.

Prezydent Turcji w obliczu niepopularnych decyzji

Szybko pogarszająca się sytuacja gospodarcza i topniejące rezerwy walutowe wymuszą na Erdoganie podjęcie trudnych politycznie decyzji dotyczących uzyskania pożyczek zagranicznych. Ankara ma w tym zakresie dwie możliwości: wystąpienie z prośbą do USA o uzyskanie tzw. swapu dolarowego, gdzie Amerykanie wymienią swoją walutę z turecką lirą. Podobny mechanizm Stany Zjednoczone posiadają od 2013 z pięcioma bankami centralnymi (Japonia. W.Brytania, Szwajcaria, EBC, Kanada), gdzie swapy uległy zwiększeniu w 2020 roku z powodu COVID-19. Drugą opcja jest wystąpienie o kredyt do MFW. Jednak prezydent Turcji od wielu lat krytykuje międzynarodowe instytucje finansowe oskarżając je o ,,zachodni protekcjonizm i lichwę”. Takie stanowisko wynika z przekonania Erdogana o utrzymaniu niskich stóp procentowych przez Bank Centralny Turcji. Różnica zdań w tej kwestii spowodowała dymisję w 2019 roku Murata Cetinkaya – szefa tej instytucji. Prezydent Turcji twierdzi, że ,,tani pieniądz” jest zgodny z islamską tradycją, zabraniająca pobierania odsetek od kredytów. Doprowadziło to do sukcesywnego wzrostu cen i osłabiania wartości liry spowodowanego obniżaniem stóp procentowych.

Jednak wzrastający dług tureckich przedsiębiorstw (prawie 90 miliardów USD) wymuszający spłacanie krótkoterminowych obligacji grozi masowymi bankructwami w bliskiej perspektywie. Stąd Erdogan będzie musiał zweryfikować swoje stanowisko w sprawie zadłużania i zwrócić się do instytucji międzynarodowych o kredyt. Towarzyszyć będzie temu wzrost retoryki nacjonalistycznej i populistycznej na scenie wewnętrznej.