Chiny zwiększają arsenał jądrowy – wzrost napięć z USA

ChRL planuje poszerzenie arsenału balistycznych rakiet międzykontynentalnych (ICBM) do 1000, w którym liczba DF-41 (DongFeng-41 – w kodzie NATO: CSS-X-10) wzrosłaby do 100. DF-41 jest międzykontynentalną rakietą balistyczną nowej generacji bazowania lądowego o zasięgu do 15 tys. km. Taka deklaracja została przedstawiona na łamach partyjnej gazety Global Times.

Potencjał nuklearny Chin a napięcia z USA

Na forum Global Times często ogłaszane są oceny zgodne z oficjalną doktryną Komunistycznej Partii Chin, skierowane jednak do odbiorców zagranicznych. Podobnie należy postrzegać ten przypadek, kiedy redaktorzy odnoszą się do ,,agresywnej polityki USA”. Argumentują oni, że Chiny muszą wzmocnić swój militarny potencjał jądrowy, aby odstraszyć ,,amerykańskich podżegaczy wojennych”. Uważają, że chińscy eksperci wojskowi niejako naciskają na władze KPCh, aby rozbudowały triadę nuklearną z oczekiwanym wdrożeniem bombowców strategicznych H-20 i łodzi podwodnych JL-3 przenoszących rakiety balistyczne.

Powyższą koncepcję wzmacniania arsenału nuklearnego ChRL potwierdzają opinie amerykańskich analityków wojskowych. W lutym 2020 roku podsekretarz w Departamencie Obrony USA, James Anderson, w swoim wystąpieniu przed Komitetem Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów przyznał, że Chiny ,,przynajmniej podwoją” potencjał nuklearny w ciągu 10 lat. Zgodnie z danymi przedstawianymi przez Federation of American Scientists w kwietniu 2019 roku, ChRL posiadała około 290 głowic nuklearnych. Zwiększenie do 1000 rakiet oznaczałoby ponad trzykrotny wzrost. Stąd oceny Departamentu Obrony USA są ,,dość konserwatywne”.

Chińskie rakiety balistyczne wszystkich typów obsługiwane są przez Siły Rakietowe Chińskiej Armii Ludowej (SRCAL). Według Jane’s Defence, liczba brygad tych wojsk uległa w ciągu ostatnich trzech lat wzrostowi o 25%. Trudno jednak ocenić, jaka ich część posiada DF-41, które zostały wprowadzone na uzbrojenie w październiku 2019 roku. Typowa brygada lądowa posiada na mobilnych wyrzutniach lądowych 12 ICBM. Stąd wzrost DF-41 do 100 sztuk oznaczałoby zwiększenie liczby brygad z ich wyposażeniem do ośmiu. Jednak Pentagon podawał w swoim raporcie w 2019 roku, iż Chiny miały w 2018 roku około 90 wyrzutni ICBM. Dlatego też wzrost stanu DF-41 o 100 dawałby podwojenie arsenału międzykontynentalnych rakiet balistycznych.

Chiński arsenał jądrowy przeszkodą w odnowieniu przez USA układu Nowy START

Stany Zjednoczone od dłuższego czasu wskazują na przesunięcie środka ciężkości wyścigu zbrojeń w regionie Pacyfiku i ustawienie go na osi Pekin-Waszyngton. Był to jeden z powodów wycofania się USA w 2019 roku z traktatu o ograniczeniu rakiet balistycznych średniego zasięgu z 1987 roku (Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty). Amerykanie wskazywali nie tylko, że Rosjanie łamią postanowienia umowy. Argumentowali, że konieczne jest wypracowanie nowego traktatu obejmującego również potencjał rakietowy Chin.

Dlatego też administracja Donalda Trumpa próbuje w większym stopniu włączyć Pekin w globalny system porozumień o ograniczeniu zbrojeń strategicznych. Nacisk na ten kierunek będzie coraz większy w świetle toczącej się w USA kampanii prezydenckiej, której jednym z głównych tematów stają się napięte relacje z ChRL. Trudno zatem stwierdzić, iż kwestia odnowienia o kolejne pięć lat układu Nowy START (wygasa w lutym 2021 roku) dotyczy wyłącznie czynników rosyjskich.

Na obecnym etapie administracja nie podejmuje konkretnych działań w kierunku przedłużenia układu Nowy START. Odpowiedzialny za negocjacje w tym zakresie specjalny wysłannik ds. rozbrojenia Marshall Billingslea unika jednoznacznych deklaracji. Według periodyka Foreign Policy, w dokumentach przesłanych na ten temat przez Departament Stanu do Kongresu w lutym bieżącego roku znajdują się ogólne opinie dotyczące wzmocnienia potencjału nuklearnego USA ,,w zmiennym środowisku bezpieczeństwa globalnego, gdzie Rosja nie przestrzega swoich zobowiązań traktatowych rozbudowując – wraz z Chinami – arsenał broni jądrowej”. Ponadto stwierdza się w dokumencie, że administracja prezydencka wyraża obawy, że ,,przedłużenie układu Nowy START może mieć wpływ na trójstronne rozmowy rozbrojeniowe z Rosją i Chinami”. Twierdzi również, że w przypadku odnowienia umowy potencjał nuklearny Pekinu uległby podwojeniu.

Takie stanowisko administracji Donalda Trumpa nie daje dobrej perspektywy na przedłużenie układu Nowy START. Trudno zrozumieć, do jakich ,,rozmów rozbrojeniowych z Chinami” odnoszą się Amerykanie, gdyż Pekin zaprzecza jakoby był w ogóle zainteresowany podjęciem dialogu na temat swojego udziału w jakimkolwiek traktacie rozbrojeniowym z Waszyngtonem. W świetle wzrostu napięć amerykańsko-chińskich związanych z pandemią COVID-19 szanse rozpoczęcia takich negocjacji są równe niemal zeru. Pekin nigdy nie był stroną nuklearnego układu o kontroli zbrojeń. Znaczna część krytyków taktyki negocjacyjnej administracji Trumpa twierdzi, że próba włączenia Chin do układu Nowy START jest ,,wrzutką” i ,,grą na czas”, co w rezultacie ma zniweczyć szanse odnowienia umowy.