Najemnicy w Libii – ,,psy wojny” kreują rzeczywistość

Tocząca się wojna domowa w Libii stała się areną walki o wpływy ,,graczy zewnętrznych” wykorzystujących najemników do realizacji swoich interesów. Z jednej strony Turcja i Katar wzmacniają Rząd Porozumienia Narodowego w Trypolisie, z drugiej – Rosja, ZEA, Egipt, Arabia Saudyjska i Jordania wspierają Libijską Armią Narodową generała Chalifa Haftara. Każdy z uczestników konfliktu opłaca ,,psy wojny” – międzynarodowe grupy wynajętych byłych wojskowych, dla których granice i lojalność nie mają większego znaczenia.

Najemnicy w Libii a sankcje ONZ

Kiedy w lutym 2011 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła jednogłośnie rezolucję 1970 nakładającą embargo na handel bronią z Libią, można było oczekiwać, że wojna domowa w tym kraju będzie powoli wygasać. Wspólnota międzynarodowa potrzebowała bowiem silnego rządu w Trypolisie. Z jednej strony miałby on zatrzymać nielegalne przerzuty tysięcy uchodźców do Europy, z drugiej – być partnerem w rozmowach dotyczących inwestycji w sektorze energetycznym. Jednak sprzeczne interesy w Afryce Północnej stały się powodem rozpoczęcia wyniszczającej Libię rozgrywki geopolitycznej, w której ważną rolę odgrywają najemnicy. Coroczne raporty inspektorów ONZ, przekazywane do Komitetu ds. Sankcji, który powstał na bazie rezolucji 1970, są ignorowane. Dzieje się tak, pomimo wskazania wielu przypadków łamania embarga na dostawy broni do Libii oraz udziału w wojnie licznych ,,psów wojny”.

,,Psy wojny” – do dyspozycji w każdej chwili, w każdym miejscu…

W ciągu ostatnich kilkunastu lat następuje ,,prywatyzacja” konfliktów zbrojnych. Rządy państw dążą do uniknięcia wysokich kosztów ludzkich w narodowych siłach zbrojnych, negatywnie odbieranych przez społeczeństwa. Stąd opłacają korporacje militarne, zatrudniające byłych wojskowych i agentów służb specjalnych z wielu krajów do osiągnięcia celów politycznych. Pochodzenie najemników nie ma większego znaczenia: rosyjska ,,grupa Wagnera” finansowana przez ,,kucharza” i przyjaciela Władimira Putina – Jewgienija Prigożina – realizuje interesy Kremla w Donbasie, Syrii, a w Libii walczy po stronie generała Haftara. Syryjczycy – zatrudniani przez obie strony konfliktu libijskiego zabijają siebie wzajemnie, a z głębi Afryki dołączają setki wynajętych Sudańczyków. W ostatnim okresie w raportach ONZ opisano jednak udział najemników z państw zachodnich, swobodnie wykorzystujących Maltę do realizacji interesów stron konfliktu na terenie Libii.

,,Zachodnie ręce w emirackiej kieszeni”…

ZEA są jednym z głównych państw zaangażowanych w konflikt zbrojny w Libii. Ich udział po stronie generała Haftara jest częścią strategii faktycznie rządzącego w Emiratach następcy tronu Mohameda bin Zajeda (MBZ). Wykazujący się dobrym zmysłem strategicznym od wielu lat dąży on do wyeliminowania wpływów Bractwa Muzułmańskiego (BM) na Bliskim Wschodzie. Stąd MBZ był twórcą planu usunięcia wywodzącego się z BM egipskiego prezydenta Mohameda Mursiego, a w Libii jest głównym inspiratorem pomocy Egiptu i Arabii Saudyjskiej dla sił walczących z islamskim Rządem Jedności Narodowej (wspieranym przez Turcję i Katar). W ramach tych działań aktywne jest nie tylko lotnictwo emirackie i egipskie, lecz również fundusze dostarczane przez Abu Zabi i Rijad do zatrudniania najemników. W niejawnym raporcie inspektorów ONZ wskazuje na udział byłych wojskowych brytyjskich.

Sześciu obywateli Wielkiej Brytanii, w tym dwóch byłych komandosów Royal Marine zostało oskarżonych przez inspektorów ONZ o złamanie postanowień rezolucji, biorąc udział w nielegalnym desancie morskim w czerwcu 2019 roku, wspierającym siły generała Haftara. Akcja przypominała scenariusz filmowy, kiedy 25 najemników – w tym Sean Callaghan Louw i Andrew Scott Ritchie z Royal Marine – dotarło do Bengazi we wschodniej Libii realizując kontrakt dubajskiej firmy Opus Capital Asset FZE. ,,Projekt” koordynowała Amanda Perry. Jest ona dyrektorem zarządzającym Opus Capital Asset FZE, która wynajęła dwie łodzie dla najemników. Ma również powiązania z firmą Lancaster 6, której właścicielem jest Christiaan Durrant, Australijczyk i były pilot wojskowy, mieszkający na Malcie. ,,Przykrywką” dla libijskiej akcji najemników wynajętych przez powyższą ,,dwójkę” i dowodzonej przez obywatela Afryki Południowej Steve’a Lodge, miały być prace geofizyczne w Jordanii.

Inspektorzy ONZ wskazują, że akcja została zlecona przez generała Haftara, a głównym zadaniem najemników miało być użycie helikopterów bojowych i szybkich łodzi do przechwytywania oraz niszczenia transportu tureckiej broni dostarczanej dla sił Rządu Jedności Narodowej w Trypolisie. ,,Projekt” kosztował ponad 80 milionów USD i zaangażowano w niego 25 obywateli z USA, Afryki Południowej, Wielkiej Brytanii, Francji i Australii. Grupa operacyjna miała do dyspozycji między innymi sześć helikopterów, w tym typu Cobra oraz rekonesansowe LASA T-Bird, zakupionych wcześniej w Afryce Południowej i przerzuconych z Botswany samolotami transportowymi ukraińskiej firmy SkyAviaTrans w okolice Bengazi, gdzie znajduje się dowództwo sił generała Haftara.

Jednak, kiedy najemnicy rozpoczęli akcję 27 czerwca 2019 roku, napotkali nieoczekiwane przeszkody. Generał Haftar wycofał się z realizacji misji z powodu ,,słabej jakości helikopterów”. Uważał, że maszyny LASA T-Bird nie nadają się do wypełnienia zadań bojowych. 2 lipca najemnicy rozpoczęli paniczną ucieczkę przez morze na Maltę, porzucając na brzegu libijskim część maszyn. Władze maltańskie przesłuchały najemników, którzy po złożeniu krótkich wyjaśnień zostali zwolnieni. Oskarżono natomiast lokalnego handlarza bronią Jamesa Fenecha, który dostarczył grupie dwie łodzie, o złamanie embarga ONZ. Ten jednak tłumaczy się, że nie wiedział w jakim celu wynajęto sprzęt. Posiadał informację, iż łodzie miały służyć do ewentualnej ewakuacji personelu przy ,,realizacji projektów wydobycia gazu i ropy”.

Powyższy scenariusz wydarzeń wyraźnie wskazuje na finansowanie nieudanej operacji przez ZEA. Jest nierealne, aby cała akcja była przygotowana przez podmioty działające z Dubaju bez wiedzy emirackich służb. Christiaan Durrant, Australijczyk i były pilot wojskowy, mieszkający na Malcie, pracował do 2016 roku dla Frontier Services Group, utworzonej przez Erika Prince’a – byłego szefa Blackwater. Obecnie jest on jednym z głównych doradców wojskowych następcy tronu ZEA Mohameda bin Zajeda. Dzięki tej współpracy Blackwater przeszkolił emirackie siły specjalne do walki w Jemenie i Syrii oraz rozwiązał problem ataków somalijskich piratów na statki ZEA na Morzu Czerwonym.

Turcja kontra Rosja – jak Syryjczyk zabija Syryjczyka w Libii

Strony konfliktu w Libii wykorzystują wcześniejsze zaangażowanie Syryjczyków w swojej wojnie domowej do przerzucenia bojowników do walk w Afryce Północnej. Od ponad sześciu lat Turcja finansuje i szkoli rebeliantów walczących z reżimem Baszara Asada należących do tak zwanej Dywizji Sułtana Murada. Utworzona na bazie syryjskich Turkmenów grupa bojowników jest obecnie przerzucona do starć z siłami generała Haftara. O ile Ankara płaciła rebeliantom walczącym z syryjskimi wojskami rządowymi stałe ,,stypendium” wynoszące ok. 50 USD miesięcznie, to ich ,,usługi libijskie” wyceniane są na 2000 USD.

Znaczny potencjał ,,bezrobotnych” rebeliantów w Syrii dostrzegła również Rosja. We współpracy z reżimem Asada prowadzony jest od kilku miesięcy nabór ochotników do ,,walki z islamistami w Libii”. Działania te są koordynowane przez płk Aleksandra Zorina – byłego przedstawiciela Ministerstwa Obrony Rosji w genewskich rozmowach pokojowych dotyczących Syrii. Zorin znany jest w establishmencie w Damaszku jako ,,ojciec chrzestny”. Doprowadził bowiem do porozumienia rebeliantów syryjskich z regionu Dary, Al-Kunajtiry i Guta. Rosjanin był szczególnie aktywny w celach rekrutacyjnych w kwietniu bieżącego roku na południu Syrii. W uzgodnieniu ze służbami Asada miał negocjować z kilkoma grupami rebeliantów przerzucenie ich do Libii. Syryjczycy mają tam walczyć pod kierownictwem ,,Wagnerowców” z siłami Rządu Jedności Narodowej. Rosjanie płacą rebeliantom 1000 USD miesięcznie, a ich dowódcom – 5000 USD. Z uwagi na bardzo trudną sytuację materialną w południowej Syrii, rosyjskie działania werbunkowe spotykają się ze znacznym zainteresowaniem. Grupy ochotników są obecnie szkolone przez Rosjan w obozie w okolicach Homs.

Dodatkowym argumentem jest ,,załatwienie” przez stronę rosyjską amnestii przyznawanej przez reżim Asada dla wszystkich bojowników, którzy walczyli wcześniej z siłami rządowymi w Syrii lub też unikali poboru do wojska. Warunkiem jest jednak ich dalszy udział w wojnie libijskiej. W ten sposób Baszar Asad uzyskał dodatkowy argument przetargowy w relacjach z Moskwą. Syryjczycy wykorzystywani są do realizacji geopolitycznych interesów Rosji w Libii w zamian za dalsze poparcie polityczne Kremla dla reżimu w Damaszku.