Chiny: ,,Wilcza dyplomacja” – ryzyko i perspektywy

© Santone

Wezwania Zachodu do zbadania działań Chin w sprawie COVID-19 oraz narastająca krytyka związana z ograniczeniem praw demokratycznych w Hongkongu zaostrzają retorsje Pekinu w ramach ,,wilczej dyplomacji”. Może to przynieść nie tylko negatywne skutki w wymiarze międzynarodowym. Istnieje realne zagrożenie, że nacjonalistyczna retoryka władz w Pekinie spowoduje eskalację wydarzeń w samej ChRL.

,,Wilcza dyplomacja” – metoda balansowania nacisków międzynarodowych

Nazwa ,,wilcza dyplomacja” pochodzi od tytułów chińskich filmów sensacyjnych Wolf Warrior i Wolf Warrior II, w których agenci służb specjalnych ChRL wykonują zadania zlecone przez rząd w Pekinie. Scenariusz nasycony jest silnymi wątkami nacjonalistycznymi celem wzmocnienia uczuć patriotycznych widzów. Jest on również odzwierciedleniem zmiany kierunku chińskiej polityki zagranicznej w ostatniej dekadzie. Przejawia ona bardziej agresywne elementy od roku 2010, kiedy ChRL – stając się drugą gospodarką świata – wyprzedziła Japonię pod względem PKB i bardziej asertywnie walczy w obronie swoich interesów międzynarodowych.

Tym samym Pekin odchodzi od koncepcji “tao guang yang hui” forsowanej przez Deng Xiaopinga. ChRL stosowała to założenie w latach 1978-2008. Kilka lat temu spytałem chińskiego dyplomatę w ONZ, o co właściwie chodzi w tej strategii. Początkowo zaprzeczył, jakoby dyplomacja Chin kierowała się taką doktryną. Kiedy poznaliśmy się lepiej przyznał, że ma ona wiele ,,niuansów” i można ją interpretować słowami ,,nie wychylaj się i korzystaj z życia, a przy okazji łap okazję”. Faktycznie, gdy obserwowało się na przełomie wieku politykę międzynarodową Pekinu można było odnieść takie wrażenie. Z mojego doświadczenia w Radzie Bezpieczeństwa OZN wynika, że Chińczycy generalnie ,,nie wkładali ręki między drzwi” i unikali niepotrzebnych konfliktów. Ich działania zagraniczne były często defensywne i rzadko stosowali prawo weta w RB ONZ. Dotyczyło to sytuacji, kiedy taktycznie ,,przyłączali się do kogoś” (przeważnie blokowali wraz z Rosją rezolucje forsowane przez USA) lub uwarunkowania odnosiły się bezpośrednio do chińskich interesów (np. przedłużenie mandatu misji ONZ w Macedonii, kiedy kraj ten utrzymał relacje z Tajwanem).

Jednocześnie z koncepcją “tao guang yang hui”, KPCh forsowała strategię wzmacniania świadomości społecznej na bazie teorii ,,czterech przekonań” dotyczących: wybranej drogi życiowej, systemu politycznego, wartości kulturalnych oraz zasad rządzących codziennymi zachowaniami. Na tych założeniach wzmacniano nacjonalizm w Chinach, a ,,wilcza dyplomacja” stała się zewnętrznym przedłużeniem tych działań. W ostatnich latach prezydent ChRL, Xi Jinping, promował nacjonalistyczne sentymenty zarówno w przemówieniach do żołnierzy, jak i funkcjonariuszy partyjnych. Miało to wzmocnić morale społeczeństwa i zachęcić do przyjęcia bardziej stanowczej postawy wobec czynników zewnętrznych.

Tym samym ,,wilczą dyplomację” zauważamy nie tylko w samej retoryce, lecz również chińskiej aktywności międzynarodowej. W kwietniu doszło do kilku incydentów pomiędzy jednostkami amerykańskiej floty Pacyfiku, a okrętami ChRL patrolującymi Morze Południowochińskie. Chińczycy zatopili również wietnamski statek rybacki w rejonie spornych Wysp Paracelskich. Pekin odpowiedział na protesty Hanoi argumentacją, że wietnamskie jednostki wpłynęły ,,nielegalnie” na akwen należący do ChRL. 19 kwietnia Ministerstwo Zasobów Naturalnych Chin nadało swoje nazwy ponad 80 niewielkim wysepkom, atolom, etc. znajdującym się na Morzu Południowochińskim, co wzbudziło protesty państw sąsiednich. Ostatni raz takie działania ChRL podjęła w 1983 roku.

Chiny opowiadają ,,swoją historię”

,,Wilcza dyplomacja” jest jednym z elementów międzynarodowej narracji Pekinu i przedstawienia ,,swojej historii”. Wielokrotnie w rozmowach z Chińczykami słyszałem argumentację, że nie jest prawdą jakoby w ostatnich latach ChRL stały się bardziej agresywne w świecie. Twierdzono, że świat ,,po prostu” nie przywykł do Chin ,,mających swoje zdanie”. Szczególnie Zachód ma być przyzwyczajony do postrzegania Chińczyków jako ważnego ogniwa w łańcuchu dostaw światowej gospodarki. Jednak nie posiadających większych aspiracji narodowych. Pandemia COVID-19 i antychińska retoryka jaka zaczęła narastać w mediach zachodnich (np. Wall Street Journal: ,,Chiny są chorym człowiekiem Azji”) w większym stopniu utwierdziły rząd w Pekinie o konieczności zaostrzenia nacjonalistycznej retoryki.

Opublikowano 7 bm. szczegółowy raport dotyczący działań władz chińskich na wielu szczeblach walczących z pandemią. Stwierdzono, że partia ,,przeszła test ognia”, zwracając przy tym uwagę na szczególne zasługi przywódcze prezydenta Xi. Propagandowy przekaz na zewnątrz ma charakter wprost groteskowy, kiedy minister ds. informacji Rady Państwowej Xu Lin stwierdza: ,,Walka Chin z COVID-19 była nadzwyczajna i zostanie zapamiętana przez świat na wieki”.

Jednocześnie chiński resort dyplomacji odrzuca krytykę państw zachodnich dotycząca ukrywania faktów związanych z koronawirusem nazywając takie działania ,,rozpowszechnianiem politycznego wirusa”. Pekin ostrzega, że oskarżenia władz innych państw nie pozostaną bez odpowiedzi. Pojawiają się przy tym konkretne groźby:

– ambasador Chin w Australii, Cheng Jingye, straszy podjęciem retorsji wobec tego kraju za wzywanie przez rząd w Canberze do międzynarodowego śledztwa w sprawie źródeł COVID-19. Anglojęzyczny dziennik propagandowy KPCh Global Times nazywa Australię ,,gumą przyczepioną do buta” oraz ,,wielkim kangurem będącym na usługach Ameryki”;

– szef placówki chińskiej w Niemczech, ambasador Wu Ken ostrzega Berlin, że jeśli firma Huawei zostanie wykluczona z projektu budowy struktury telekomunikacyjnej 5G to ucierpią na tym niemieckie firmy samochodowe;

– ambasador ChRL we Francji, Lu Shaye, twierdzi, że Zachód ,,nie poradził” sobie z epidemią COVID-19, a francuskie służby pozostawiały chorych w domach opieki zdrowotnej, aby umierali;

– ambasador chiński w Londynie, Liu Xiaoming, podkreślił, że ,,wilcza dyplomacja” ma za zadanie agresywną walkę z fake newsami pojawiającymi się w zachodnich mediach i przedstawianie ,,prawdziwych faktów” na temat Chin.

Ryzyko stosowania ,,wilczej dyplomacji”

Środki podejmowane w ramach ,,wilczej dyplomacji” ulegają zaostrzeniu w sytuacji, kiedy Chiny znajdują się pod pręgierzem nacisków zewnętrznych. Taka sytuacja ma obecnie miejsce w przypadku COVID-19. Następująca eskalacja retoryki nacjonalistycznej znajduje odzwierciedlenie w społeczeństwie chińskim. Władze partyjne starają się konsolidować swoją pozycję wzbudzając wśród Chińczyków poczucie ,,oblężonej twierdzy”. Na arenie międzynarodowej generuje to jednak wzrost sentymentów antychińskich. W pewnym momencie rząd w Pekinie będzie musiał ograniczyć środki w ramach ,,wilczej dyplomacji” i wyważyć ich cenę w świetle postawienia na szali relacji polityczno-gospodarczych z głównymi partnerami zagranicznymi. Tak było w 2012 roku w przypadku napięć z Japonią związanych ze spornymi wyspami Senkaku/Diaoyu. Generując początkowo nastroje antyjapońskie KPCh była zmuszona wygasić protesty, kiedy zaczęły one ,,wymykać się spod kontroli” i ich celem stały się władze partyjne w poszczególnych prowincjach. W obliczu pandemii COVID-19 ryzyko przeniesienia się sentymentów nacjonalistycznych – kierowanych docelowo na zewnątrz przez ,,wilczą dyplomację” – na arenę wewnętrzną jest znacznie większe. Istotnym czynnikiem sprzyjającym takim zjawiskom jest pogarszająca się sytuacja ekonomiczna chińskiego społeczeństwa.

Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania warto zaznaczyć, że chińscy dyplomaci nie przemawiają ,,jednym głosem” w sprawie zakresu stosowania ,,wilczej dyplomacji”. Bardziej wyważone stanowisko w tej sprawie zajmuje m.in. wpływowy ambasador ChRL w Waszyngtonie Cui Tiankai. Nazwał on ,,szalonymi” sugestie Zhao Lijian – rzecznika resortu spraw zagranicznych i głównego zwolennika ..wilczej dyplomacji” – jakoby amerykańscy żołnierze celowo przywieźli koronowirusa do Wuhan. Inny weteran chińskiej dyplomacji Fu Ying twierdzi, że jego koledzy powinni w kontaktach zewnętrznych ,,podtrzymywać ducha współpracy i tolerancji oraz wykazywać otwartość w komunikacji”. Istnienie bardziej tolerancyjnej frakcji w chińskim resorcie spraw zagranicznych jest wygodne dla władz KPCh, które w przypadku zbyt dużej eskalacji napięć na arenie międzynarodowej wykorzystają to skrzydło do normalizacji relacji dyplomatycznych.