Wielka Brytania: Czy Churchill był rasistą?

Na fali protestów antyrasistowskich przetaczających się po śmierci czarnoskórego George’a Floyda nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz także w Europie Zachodniej dostało się również JEMU – gigantowi światowej polityki, który na zawsze zapisał się w historii naszej cywilizacji jako jeden z tych, który ocalił Zachód przed hitlerowską zarazą. Mowa oczywiście o byłym premierze Wielkiej Brytanii, Winstonie Churchillu.

Trudno przecenić rolę tego polityka w naszej historii. Osobiście jestem fanem jego dorobku literackiego. Jednak nie w tak dużym stopniu, jak moi angielscy znajomi, którzy szczycą się w swoich bibliotekach pierwszymi wydaniami dzieł Churchilla – laureata literackiego Nobla. Niemniej każdorazowo, kiedy wysiadałem przy brytyjskim parlamencie napotykałem jego monumentalną postać – pomnik o posturze tak solidnej jak dorobek jednego z najwybitniejszych angielskich mężów stanu.

W ubiegłym tygodniu jednak pojawiła się niespodzianka – monument znikł, lub dokładniej – został zasłonięty przez władze Londynu w obawie przed dewastacją. Po części szkoda już została wyrządzona. Ktoś napaćkał bowiem na podeście szacownego Churchilla, że był ,,rasistą”. W establishmencie brytyjskim sprawa nabrała od razu wymiaru politycznego. Deputowani Partii Konserwatywnej pospiesznie podążyli wczesnym rankiem z gąbkami, aby zamazać ,,haniebne” oskarżenia. Głos zabrał również sam premier Boris Johnson – osobiście miłośnik Churchilla – zwracając słusznie uwagę, że ,,przeszłości nie da się cofnąć” i oskarżył przeciwników politycznych o ,,cenzurowanie historii”. W rzeczywistości jednak przyglądając się dokładniej karierze dziennikarskiej i politycznej obecnego szefa rządu brytyjskiego łatwo dojdziemy do wniosku, że przeszłości faktycznie nie da się cofnąć. Boris Johnson wielokrotnie w swoich wypowiedziach sam używał rasistowskich akcentów twierdząc między innymi, że Afrykanie mają ,,uśmiechy jak arbuzy’.

W obliczu pandemii COVID-19 i 14 % spadku PKB gospodarki brytyjskiej dyskusja czy Churchill był rasistą wydaje się obecnie drugorzędna. Były premier szczycił się, że jest ,,strażnikiem Imperium Brytyjskiego”. A każdy imperialista to w pewnym stopniu rasista – uważa bowiem, że jego naród ma prawo podporządkować sobie inne narody. Czy warto jednak generować napięcia społeczne na bazie różnic historycznych? W pewnych okolicznościach z pewnością tak. Pod warunkiem jednak, że koszta nie przewyższają zysków.

Ciekawe jak na oskarżenia pod swoim adresem zareagowałby sam zainteresowany? Pewnie przyznałby, że to sprawa błaha. Powtarzał, że mężowie stanu – za jakiego uważał się Winston Churchill – nie rozwiązują spraw błahych. One rozwiązują się bowiem same…