Mongolia: Rosyjskie pouczenia…

Kiedy przychodzą ważne dla Rosjan rocznice historyczne, Moskwa uwielbia pouczać swoich sąsiadów. Przypomina im, ,,kto był kim” w przeszłości i ,,kto za co odpowiada”. Polacy znają to z własnych doświadczeń…Agresywność Kremla w przedstawianiu ,,jedynie słusznej” interpretacji historii świadczy o wyczerpywaniu się innych argumentów w polityce międzynarodowej. Szczególnie wtedy, kiedy inni nie chcą słuchać. Jak na przykład Mongołowie!

Władimir Putin marzył o wielkiej paradzie wojskowej z okazji 75 rocznicy zakończenia II wojny światowej. Niestety epidemia COVID-19 pokrzyżowała plany. Impreza, co prawda odbyła się 24 czerwca jednak ze znacznym przesunięciem czasowym i bez ważnych dygnitarzy zagranicznych. Nad maszerującymi żołnierzami unosił się kurz koronawirusa. Nie tylko COVID-19 zmienił zamierzenia Kremla. Rosjanie nie mogli przeboleć, że dyspozycyjni w przeszłości ,,towarzysze z zagranicy” zignorowali tak ważną uroczystość nie zamieszczając na wizji bezpośredniej transmisji. I dostało się Mongolii…

Biedni Mongołowie mieli pecha. W tym samym dniu, co parada, odbywały się bowiem wybory parlamentarne. Państwowa telewizja mongolska ominęła zatem rosyjską uroczystość, relacjonując na bieżąco wyniki elekcji. Nie uszło to uwadze wykazującego czujność rewolucyjną ambasadora Rosji w Ułan Bator. Iskander Azizow twierdzi na Facebooku, że mongolska telewizja publiczna wykazała się ,,aberacją wizji” ulegając tendencjom zachodnim. ,,Być może zarząd telewizji nieświadomie przyłączył się do wszechobecnej kampanii oskarżającej Rosję o ingerencję w każde wybory na świecie”.

Łatwo znaleźć w tej pokrętnej argumentacji rosyjskiego ambasadora sporą dozę nerwowości. Spotkało się to jednak z odpowiedzią ze strony mongolskiej. Szef rady dyrektorów telewizji określił uwagi ambasady jako ,,wyraźnie obraźliwe” i zażądał przeprosin. Były premier Mongolii Sandżagin Bajar stwierdził, że widać w rosyjskim stanowisku ,,starą, sowiecką praktykę ambasadorów dyktujących rządom państw-gospodarzy, co mają robić’.

Trudno nie zgodzić się z taką argumentacją. Zdziwienie wywołuje natomiast nerwowa reakcja ambasady Rosji w Ułan Bator. Szkodzi ona bowiem geopolitycznym interesom Moskwy w Azji. Mongolia od wielu lat stara się balansować pomiędzy Moskwą a Pekinem. Obecny prezydent Battulga prowadził kampanię wyborczą na bazie sentymentów prorosyjskich, przedstawiając siebie jako ,,przyjaciela Putina”. Mongolscy żołnierze maszerowali w paradzie na Placu Czerwonym 24 czerwca. Jednocześnie Mongołowie przekazali Chińczykom 3 tysiące owiec jako ,,dar solidarności w walce z COVID-19”. Czasami jednak delikatne balansowanie w przestrzeni, gdzie walczą dwa słonie nie jest łatwe. Mongolia – niezależnie od swojej dobrej woli – będzie musiała z pewnością w przyszłości przełknąć ,,wiele gorzkich pigułek” ze strony Pekinu lub Moskwy.