Globalny konflikt o podatek cyfrowy

W obliczu impasu w negocjacjach międzynarodowych wiele rządów decyduje się na jednostronne opodatkowanie firm informatycznych, co zaostrza całokształt relacji handlowych na świecie. Stany Zjednoczone grożą, że spór się pogłębi w przypadku dalszego nakładania wyższych podatków na amerykańskie koncerny high tech. Czy zatem grozi nam globalny konflikt o podatek cyfrowy?

Podatek cyfrowy – Ameryka kontra ,,reszta świata”

Na początku czerwca 2020 roku administracja Trumpa ogłosiła, że rozpoczyna dochodzenie wobec państw Unii Europejskiej i dziewięciu innych krajów (m.in. Brazylii, Indonezji, W.Brytanii, Indii, Turcji), które wprowadziły lub rozważają nałożyć podatek cyfrowy na firmy high tech. Amerykanie chcą rozstrzygnąć, czy nie zastosowano ,,nieuczciwych praktyk” wobec ich koncernów. W takim przypadku zastosują – zgodnie z art. 301 ustawy Trade Act of 1974 – środki retorsyjne. Amerykańska procedura sprawdzeniowa potrwa kilka miesięcy i należy oczekiwać, że potwierdzi ona stosowanie nieproporcjonalnych działań nakładających podatek cyfrowy przez poszczególne państwa na przedsiębiorstwa z USA. W większości przypadków opodatkowaniem obciążono bowiem firmy o znacznych dochodach o zasięgu globalnym. We Francji podatki cyfrowe płacą koncerny, które generują przynajmniej 750 milionów EUR dochodu rocznie. USA protestowały w tym przypadku już wcześniej zwracając uwagę, że obciążenia podatkowe nałożone przez Francuzów objęły aż 17 firm amerykańskich i tylko jedną francuską. Podobnie sytuacja wygląda w innych krajach, gdzie rządy stosują takie progi dochodowe, aby optymalnie obciążyć podatkiem cyfrowym większe firmy zagraniczne.

Powyższy konflikt wynika z braku międzynarodowych standardów podatkowych dotyczących sektora high tech, generującego i przesyłającego swoje przychody ,,w świecie wirtualnym” obejmującym systemy prawne wielu państw. Występuje zatem wyraźna sprzeczność pomiędzy środowiskiem międzynarodowym, w którym kreowane są dochody firmy, a jej fizyczną siedzibą. O ile większa część przepływów finansowych amerykańskich koncernów informatycznych (Amazon, Apple, Google) odbywa się poza granicami USA, to w znacznym stopniu ich obciążenia podatkowe obejmują Stany Zjednoczone. Dlatego też administracja Trumpa uważa, że ,,jeśli ktokolwiek opodatkowuje firmy amerykańskie to powinny to być Stany Zjednoczone”.

Cłami w podatek cyfrowy

Prezydent Trump od początku swojej kadencji militaryzuje instrumenty polityki ekonomicznej w działaniach międzynarodowych. W przypadku sporów gospodarczych Waszyngton często sięga po możliwość nałożenia dodatkowych ceł na produkty importowane do USA. W świetle wielostronnych negocjacji dotyczących podatku cyfrowego Francja i inne kraje postrzegają nałożone obciążenia fiskalne na amerykańskie firmy w kategoriach tymczasowych do czasu osiągnięcia porozumienia. Waszyngton widzi to jednak jako formę nacisku i zapowiada retorsje. Amerykanie są sceptyczni, że w przypadku osiągnięcia międzynarodowego porozumienia w sprawie podatku cyfrowego wszystkie wcześniej nałożone podatki narodowe zostaną zniesione. Stąd administracja Trumpa postanowiła zawiesić negocjacje.

Impas w negocjacjach

O zawieszeniu negocjacji w sprawie międzynarodowej standaryzacji podatku cyfrowego poinformował partnerów zagranicznych w połowie czerwca amerykański sekretarz skarbu Steven Mnuchin. Formalnie jako powód wstrzymania rozmów podał ,,konieczność skoncentrowania wszystkich środków na ekonomicznych skutkach pandemii COVID-19”. Spotkało się to z ostrą ripostą ze strony niektórych członków UE. Francuski minister finansów Bruno la Maira określił decyzję USA jako ,,prowokację”. Większość unijnych państw stoi na stanowisku, że jeżeli do końca 2020 roku nie dojdą do porozumienia z Waszyngtonem w sprawie podatku cyfrowego, to należy wypracować własne rozwiązanie opodatkowujące amerykańskie firmy technologiczne.

Dotychczasowe negocjacje prowadzone były w ramach OECD oraz Grupy G-20. Planowano, iż tzw. ramy porozumienia zostaną przedstawione w październiku 2020 roku, a jego ostateczna forma zostałaby zatwierdzona podczas szczytu G-20 w listopadzie. Negocjowano w oparciu o dwa filary: pierwszy dotyczył zunifikowanego podejścia do globalnego podatku relokacji dochodów z aktywności cyfrowej oraz jakiego zakresu działalności taki podatek miałby dotyczyć, drugi – globalnego, minimalnego podatku cyfrowego dla firm technologicznych. Celem ochrony amerykańskich koncernów Waszyngton proponował, aby firmy międzynarodowe podlegały pierwszemu filarowi. Oponenci argumentowali jednak, że w takim przypadku większość dużych koncernów uniknęłaby opodatkowania. Takie rozwiązanie wprowadzono w 2017 roku w amerykańskim systemie podatkowym, aby ograniczyć unikania płacenia podatków przez duże koncerny mające swoje siedziby w USA i prowadzące znaczną część działalności handlowej zagranicą. Jednak w świetle zawieszenia swojego udziału w rozmowach przez USA należy oczekiwać, iż strony negocjacji będą oczekiwać rezultatów wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i tym samym – większej elastyczności strony amerykańskiej.

Perspektywa uzależniona od wyborów w USA

W sytuacji wygrania elekcji prezydenckiej przez Donalda Trumpa, Waszyngton zastosuje retorsje w postaci dodatkowych ceł na towary państw, które nałożyły podatek cyfrowy na firmy amerykańskie. Gdyby zwycięstwo odniósł kandydat Demokratów Joe Biden należy oczekiwać, że strona amerykańska nie użyje środków retorsyjnych dążąc do odmrożenia negocjacji. W takim przypadku nowa administracja prezydencka będzie chciała zmienić wizerunek Stanów Zjednoczonych w świecie, gdzie większość sporów rozstrzygana byłaby na bazie rozmów wielostronnych.