Szwecja-Chiny: Volvo – koniec ,,małżeństwa z rozsądku”?

Szwedzi mówią, że sukces w życiu mierzy się poprzez osiągnięcie trzech ,,V”: Volvo, villa i vovve (mały piesek). Jednak wiele wskazuje na to, że ikona szwedzkiej motoryzacji niedługo przestanie istnieć. Volvo może pozostać tylko dodatkiem w chińskiej ,,rozgrywce” polityczno-biznesowej.

Szwecja nie ma ostatnio dobrej passy. Fatalna decyzja w sprawie strategii walki z COVID-19 spowodowała największą wśród państw skandynawskich śmiertelność. A tutaj jeszcze szykuje się dodatkowy cios – ,,jaskółki w Göteborgu ćwierkają”, że chińscy partnerzy coś kombinują w sprawie przekształcenia nadzoru właścicielskiego narodowej dumy Szwedów – firmy Volvo. Wszystko ma miejsce w kontekście pogarszających się w ostatnim okresie relacji politycznych pomiędzy Pekinem i Sztokholmem.

W marcu 2020 roku szwedzka służba wewnętrzna SÄPO po raz kolejny wskazała na Chiny jako największe – obok Rosji – zagrożenie kontrwywiadowcze. W jej raporcie zwraca się uwagę na szerokie działania podejmowane przez chińskie służby nie tylko w ramach wywiadu gospodarczego do pozyskiwania najnowszych technologii, lecz również dotyczące agentury wpływu kształtującej – z wykorzystaniem mediów i polityków – ,,podstawowe prawa obywatelskie Szwedów”. Chińczycy przejęli kontrolę kapitałową w dwóch ważnych – z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa – firmach: producencie półprzewodników Silex oraz Satlab Geosolutions – zajmującej się nawigacją satelitarną. Stąd w maju 2020 roku rząd w Sztokholmie zaproponował projekt ustawy zmieniającej zasady zakupu przez podmioty zagraniczne szwedzkich przedsiębiorstw. Ponadto w ostatnim okresie 11 szwedzkich miast zerwało umowy partnerskie o współpracy władz lokalnych z chińskimi odpowiednikami wskazując na powszechne łamanie praw człowieka przez rząd w Pekinie.

Kiedy Volvo kończyło w 2009 roku swoją nieudaną ,,przygodę” z amerykańskim Fordem, perspektywy współpracy z Chińczykami określane były przez Szwedów jako ,,małżeństwo z rozsądku”. Przedstawiciele koncernu z Göteborga rozpoczęli rozmowy z ,,chińskim Fordem” – jak nazywany jest w świecie producentów samochodów szef Geely Auto Group, Li Shufu – w nadziei na istotny wkład kapitałowy niezbędny do przetrwania Volvo. Otrzymali jednak od chińskiego partnera coś więcej – zapewnienie o pełnej niezależności produkcji celem utrzymania wartości szwedzkiej marki. Zapewnienia zostały dotrzymane i w czasie ostatniej dekady Chińczycy zainwestowali w firmę ponad 10 miliardów USD powodując ponad dziesięciokrotny wzrost jej giełdowej kapitalizacji. Volvo pozytywnie wyróżniało się na tle mających problemy technologiczne i wizerunkowe firm niemieckich. Wiele wskazuje na to, że chiński partner zmienił jednak plany wobec szwedzkiego producenta samochodów.

Li Shufu ogłosił, że planuje przyłączyć Volvo do Zhejiang Geely Holding Group – ,,firmy-matki” Geely Automative, tworząc koncern o zasięgu globalnym. Takie plany wywołały w Szwecji narodową debatę dotyczącą przyszłości producenta samochodów z Göteborga. Szwedzi obawiają się bowiem, że realizacja powyższego scenariusza uniemożliwiłaby funkcjonowanie Volvo jako niezależnego podmiotu. W perspektywie istnieje zagrożenie przeniesienia siedziby firmy z Göteborga do Chin i notowanie akcji Volvo na jednej z tamtejszych giełd. Wiązałoby się to nie tylko z redukcją zatrudnienia w szwedzkiej fabryce (19 tys. pracowników), lecz również ze zmianą nazwy na Volvo-Geely. Tym samym – w założeniu Li Shufu – prestiżowa marka Volvo ,,pociągnęłaby” chińskie już przedsięwzięcie na szersze rynki. Szwedzi porównują taki scenariusz do losu niektórych firm zegarmistrzowskich ze Szwajcarii, których większość komponentów produkowanych i składanych jest w Chinach, a napis ,,Swiss Made” ma niewiele wspólnego ze szwajcarską solidnością. Istnieją szerokie obawy w Szwecji, że Volvo podzieli losy innego potentata samochodowego – firmy Saab – która zbankrutowała w 2011 roku po nieudanych rozmowach inwestycyjnych z Chińczykami.