Aplikacja TikTok – chińskie narzędzie wpływu?

Fakt, że niektórzy polscy politycy zakładają konta w aplikacji TikTok może wywołać zdziwienie. Nie chodzi tylko o sam profil tej usługi, lecz o obawy amerykańskich służb bezpieczeństwa, że TikTok jest wykorzystywana przez Chiny do inwigilacji.

Dla większości sprawa wydaje się dość trywialna. Jak nie używać bowiem aplikacji, która – według danych firmy Sensor Tower – została zainstalowana ponad 1.9 miliarda razy na całym świecie, a w Stanach Zjednoczonych korzysta z niej prawie 172 miliony urządzeń. W obliczu pandemii w pierwszym kwartale tego roku TikTok bił rekordy popularności i został ściągnięty ponad 307 milionów razy – najwięcej ze wszystkich aplikacji na świecie. Kiedy jednak przyjrzymy się dokładniej ,,korzeniom” tego oprogramowania, to zaczynamy zastanawiać się, czy nie warto być ostrożnym.

Chińską wersją TikToka jest Douyin – aplikacja stworzona przez firmę ByteDance, założoną w 2012 roku przez 37-letniego Zhang Yiminga. W listopadzie 2017 roku ByteDance nabyła za 800 milionów USD – popularną wśród nastolatków na Zachodzie (ponad 60 milionów użytkowników) – aplikację Musical.ly, gdzie młodzi ludzie tworzyli krótkie filmy karaoke i umieszczali w sieci. Rok później połączono to oprogramowanie z TikTokiem, który w szybkim czasie – niejako ,,na plecach” znanego Musical.ly – stał się światowym fenomenem w mediach społecznościowych, a Zhang Yimin – jednym z najbogatszych obywateli ChRL. Często porównuje się go do szefa Facebooka Marka Zuckerberga. Pojawiające się wątpliwości wobec wykorzystywania TikToka przez służby chińskie są odrzucane przez Zhang Yiminga, który twierdzi że jego firma nie ma charakteru medialnego, tylko stricte technologiczny. Ponadto TikTok nie posiada nadzoru właścicielskiego w Pekinie, lecz na Kajmanach. Tam zarejestrowany ma być podmiot o nazwie ByteDance Ltd, do którego należy cały biznes Zhang Yiminga.

Zhang Yiming chce jednak odeprzeć argumenty krytyków, że TikTok jest narzędziem propagandowym rządu chińskiego. Stąd ostatnia nominacja na jego dyrektora – znanego w USA menadżera z Walt Disney Company – Kevina Mayera. Nie zmniejszyło to jednak podejrzeń nie tylko wśród establishmentu politycznego USA, lecz również amerykańskich służb bezpieczeństwa. W marcu 2020 roku senator Partii Republikańskiej Josh Hawley zgłosił projekt ustawy zabraniającej wszystkim pracownikom rządu federalnego korzystania z TikToka. W świetle wzrastających w Stanach Zjednoczonych nastrojów antychińskich jest wysoce prawdopodobne, że przed jesiennymi wyborami na prezydenta draft ten zostanie przyjęty. Wpływowi senatorowie: Demokrata Chuck Schumer i Republikanin Tom Cotton zwrócili się wcześniej do Dyrektora Wywiadu Narodowego USA z wnioskiem o przygotowanie raportu w sprawie zagrożeń związanych z użytkowaniem TikToka.

Tymczasem Departament Obrony pod koniec 2019 roku nakazał swojemu personelowi wojskowemu usunięcie aplikacji z użytkowanych urządzeń. Rzecznik Korpusu Piechoty Morskiej Christopher Harrisom stwierdził, że ,,decyzja ta jest zgodna z podjęciem działań prewencyjnych celem zabezpieczenia wykorzystywanych sieci”. 16 grudnia 2019 roku Pentagon rozesłał informacje do wszystkich rodzajów sił zbrojnych, iż ,,istnieje ryzyko z używaniem TikToka” w świetle zabezpieczenia prywatnych danych. Podobne komunikaty zostały przekazane przez dowództwa poszczególnych rodzajów sił zbrojnych USA.

Osobiście nie korzystam z tej aplikacji. Jednak z perspektywy analityka interesuje mnie wpływ TikToka na retorykę przedstawianą przez władze w Pekinie w świetle ostatnich wydarzeń międzynarodowych i balansowania ich negatywnych dla ChRL skutków poprzez ,,wilczą dyplomację”. Obawy moje zostały potwierdzone przez ,,kolegę po fachu” z Hongkongu, który kilka dni temu przyznał, że TikTok cenzuruje materiały ,,wrażliwe politycznie” dla Komunistycznej Partii Chin. Dotyczy to w szczególności ograniczania praw demokratycznych w Hongkongu oraz odniesień do kwestii Tajwanu, łamania swobód obywatelskich w Tybecie, czy też represji Ujgurów w Chinach. Można oczekiwać, że aplikacja zostanie również wykorzystana – podobnie jak Facebook i Twitter przez Rosjan w wyborach prezydenckich w USA w 2016 roku – do realizacji politycznych celów Pekinu na arenie międzynarodowej. Miejmy tylko nadzieję, że Polska nie znajduje się na liście ,,priorytetów” Chin…