Epidemia COVID-19 przygniata Izrael

Izrael wchodzi w drugą falę epidemii COVID-19 w sytuacji braku akceptacji społeczeństwa dla wprowadzenia ponownych ograniczeń praw obywatelskich i pogarszającego się stanu gospodarki. Silny wzrost zachorowań w ostatnim tygodniu spowodował liczne protesty społeczne, gdzie Izraelczycy domagają się dymisji rządu Benjamina Netanjahu oskarżając władzę o korupcję i wykorzystywanie epidemii do celów politycznych.

Druga fala COVID-19 paraliżuje gospodarkę Izraela

Silny wzrost zakażeń (21 lipca ponad 2000 osób, dotychczasowe maksimum: 2 kwietnia-765) zmusił władze do wprowadzenia lokalnych ograniczeń w poruszaniu się oraz ponownych restrykcji w działalności gospodarczej. Utrzymujące się na wysokim poziomie bezrobocie (21%) powoduje wybuch niezadowolenia społecznego. Część przedsiębiorstw, która ponowne zatrudniła w maju i czerwcu wcześniej zwolnionych pracowników po zahamowaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa, rozważa kolejną redukcję etatów. Trudną sytuację odzwierciedla dobrze prosperujący dotychczas izraelski sektor high tech. Według lipcowego raportu IVC Research Center całkowita kapitalizacja tego sektora (łącznie z pierwszymi ofertami publicznymi, IPO) spadła z 14.3 miliardów USD w czerwcu 2019 roku do 5.82 miliarda USD obecnie. Zmiany w inny częściach gospodarki Izraela (turystyka, usługi) są jeszcze bardziej gwałtowne.

Osłabiony rząd w obliczu braku strategii

Gabinet Benjamina Netanjahu – oparty na kruchej umowie koalicyjnej Likudu z Partią Niebiesko-Białych – w świetle kolejnej fali epidemii musiał przełożyć realizację kilku kluczowych decyzji. Walczący w procesie korupcyjnym premier postanowił wstrzymać proces aneksji Zachodniego Brzegu, który był dla niego priorytetem. Kolejnym czynnikiem destabilizującym jest wzrost napięcia na granicy z Libanem w wyniku działań zaczepnych Hezbollahu.

Ponadto rząd nie posiada szerokiego poparcia społecznego dla swojej polityki. Sondaże wskazują, że 75 % Izraelczyków nie aprobuje gospodarczych decyzji władz, a tylko 28% pozytywnie ocenia dotychczasowe jego działania w sprawie COVID-19. Stąd jest mało realne, aby Benjamin Netanjahu zdecydował się na ponowne ,,zamrożenie” Izraela, jak miało to miejsce w marcu 2020 roku. Celem monitorowania rozprzestrzeniania się koronawirusa zastosowano wtedy metody inwigilacji obywateli używane dotychczas przez służby bezpieczeństwa w obliczu zagrożenia terrorystycznego. Zbiegło się to z kampanią wyborczą i spowodowało oskarżenia krytyków rządowych o wykorzystywanie epidemii do celów politycznych.

Brak alternatywnych i skutecznych środków w walce z COVID-19 może spowodować przyspieszenie pandemii w Izraelu. Spowoduje to liczne bankructwa firm sektora usług, gdzie dotychczasowe próby przyciągnięcia zagranicznych gości przez rząd poprzez stworzenie ,,baniek turystycznych” z innymi krajami (m.in. Grecją, Cyprem, Nową Zelandią) okazały się nieskuteczne. Kwestią otwartą pozostaje ponadto ponowne otwarcie szkół. Izrael jest jednym z niewielu państw, gdzie można wskazać, że zbyt wczesna decyzja władz o przywróceniu 17 maja edukacji spowodowała istotny wzrost zakażeń COVID-19 (wykres poniżej).

źródło: https://www.worldometers.info/coronavirus/country/israel/

Zwiększenie długu publicznego salomonowym rozwiązaniem

W powyższym kontekście należy oczekiwać, że rząd izraelski zdecyduje się na przyjęcie nowego pakietu stymulującego gospodarkę celem powstrzymania protestów społecznych i ograniczenia bezrobocia. Spowoduje to zwiększenie długu publicznego, który w 2019 roku wyniósł 59.9 % PKB i był najniższy w regionie. Czynnik ten zwiększał konkurencyjność gospodarki Izraela i pozwalał na przyciągnięcia kapitału zagranicznego. Chociaż jest mało prawdopodobne, aby kryzys wywołany COVID-19 był bezpośrednią przyczyną upadku gabinetu Benjamina Netanjahu, to z pewnością będzie on miał swoje konsekwencje polityczne w przyszłości. Partie koalicyjne wykorzystają błędy szefów poszczególnych ministerstw do wzmocnienia swojej pozycji poprzez roszady na stanowiskach rządowych.