COVID-19: Francuskie kompleksy wobec Niemców

Goszcząc francuskich przyjaciół na polskiej ziemi nie można uciec od tematu, który przytłoczył nas wszystkich w ostatnich miesiącach: pandemii COVID-19. Nie zdziwiłem się, kiedy Francuzi zaczęli skrupulatnie porównywać swoje doświadczenia w walce z koronawirusem do swoich północnych sąsiadów – Niemców. Zaskakujący wydaje się jednak kontekst tych porównań – II wojna światowa. Znaczna część mieszkańców Francji odczuwa wychodzące przy wielu okazjach kompleksy wobec Niemiec. W przypadku epidemii odczucia te podparte są bolesnym doświadczeniami i konkluzją: znów przegraliśmy…

Nawiązując do Francji i epidemii automatycznie przychodzi nam na myśl dzieło Alberta Camusa ,,Dżuma”. Tylko ,,Dekameron” Giovanniego Boccaccia równie dobrze ukazuje walkę ludzkości z zarazą. Jednak w obliczu COVID-19 Francuzi często odnoszą się do innego dzieła swojego rodaka – ,,Dziwnej przegranej” Marca Blocha. Książka ta opisuje klęskę armii francuskiej przeciwko Niemcom podczas II wojny światowej. Autor dociekliwie analizuje w niej przyczyny przegranej, które w świetle pandemii COVID-19 ponownie przychodzą na myśl w społeczeństwie francuskim.

W 1940 roku Francuzi żyli w przeświadczeniu, że mają najsilniejszą armię na świecie. Podobne przekonanie było odczuwalne przed wybuchem epidemii COVID-19. Odnosiło się jednak do innego, kluczowego sektora funkcjonowania społeczeństwa: służby zdrowia. Teraz, kiedy liczba dziennych zakażeń przekracza ponownie 1000, a widmo kolejnych zakazów administracyjnych w świetle II fali epidemii dominuje w dyskursie społecznym, coraz częściej stawiane jest fundamentalne pytanie: dlaczego ponownie wypadliśmy gorzej niż Niemcy, z wielokrotnie wyższą śmiertelnością spowodowaną COVID-19 i prognozowanym 11 % spadkiem PKB w 2020 roku?

Marc Bloch – historyk i były oficer armii francuskiej – napisał ,,Dziwną przegraną” kilka miesięcy po klęsce w II wojnie światowej, gdzie wyraziście przedstawił niekompetencję skostniałej biurokracji rządowej oraz odizolowane elity, które w przededniu zagrożenia hitlerowskiego toczyły bezproduktywne polityczne dyskusje. Obecnie nasuwają się liczne analogie do sytuacji sprzed siedemdziesięciu lat. Tym razem jednak koronawirus obnażył słabość francuskiego systemu, sprawdzając jego gotowość w obliczu epidemii. Francuzi zostali zaskoczeni brakiem przygotowania ,,najlepszego na świecie” systemu opieki zdrowotnej do walki – jak określił prezydent Macron – z ,,niewidzialnym wrogiem”. Moi francuscy przyjaciele zaczęli gorzko żartować, że ,,niewidzialna” okazała się cała biurokracja, a wraz z nią: zapasy podstawowych środków sanitarnych, respiratorów i rozwiązań systemowych do walki z pandemią.

W takiej sytuacji nie trudno o porównania z sąsiadami. Kiedy w Niemczech odnotowano ok. 9 tysięcy zgonów spowodowanych COVID-19, we Francji – liczba ta była ponad trzykrotnie większa. Francuzi zwykli znajdować porównania w wielu dziedzinach życia społecznego z Niemcami. Najczęściej nie wychodziły one na ich korzyść. Stąd szukali pocieszenia: no dobrze, nie dorównujemy Niemcom, ale przynajmniej jesteśmy lepsi od Włochów! Tak było również w przypadku skutków pandemii. Marne to jednak pocieszenie…

Prezydent Macron sam nawiązywał do analogii wojennych w walce z COVID-19. Na początku wprowadzenia lockdownu przyznał, że Francja znajduje się w ,,stanie wojny z koronawirusem” i porównał medyków do żołnierzy. Francuzi twierdzą, że to co stało się później było dla nich bardzo upokarzające. Braki podstawowych środków sanitarnych i chaotyczne działania władz próbujących rozwiązać problemy między innymi poprzez lotniczy transport wadliwego sprzętu z Chin, uświadomiły im o słabości państwa. Zaczęto porównywać Republikę Francuską do byłych kolonii afrykańskich, którym Paryż często udzielał pomocy w przeszłości. W ciągu kilkunastu tygodni Francuzi zmienili swoją optykę postrzegania państwa – z kraju mającego ambicje globalne do struktury, która nie jest w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb swoich obywateli.

Marc Bloch po klęsce francuskiej dołączył do ruchu oporu. Został w 1944 roku zatrzymany przez gestapo i rozstrzelany. Wcześniej zdążył jednak w swojej książce napisać: ,,nasi liderzy nie byli w stanie myśleć w kategoriach nowej wojny. Niemieckie zwycięstwo to w znacznej mierze – zwycięstwo intelektualne…”. Analogię do tych słów możemy znaleźć w obliczu walki z pandemią. Francja i Niemcy przeznaczają podobne środki na służbę zdrowia. W pierwszym przypadku zbyt silnie zbiurokratyzowany system i tarcia w administracji spowodowały, że zabrakło wśród Francuzów wystarczającej mobilizacji. Ona jest zawsze kluczowa na wojnie. Niezależnie czy jest to front militarny czy ma inny charakter. W przypadku koronawirusa zagrożenie wydaje się większe. Przeciwnik jest bowiem niewidoczny…