Rosja: Aparat represji się zaciął?

Demonstracje w Chabarowsku generują pytanie: czy reżim może dalej liczyć na skuteczność swojego aparatu represji? Spokój z jakim Kreml akceptuje najliczniejsze od lat protesty społeczne w największym ośrodku przemysłowym Rosji na Dalekim Wschodzie pozwala przyjąć dwie odpowiedzi: pierwsza – Moskwa oczekuje, że nie przeniosą się one do innych regionów i wygasną w Chabarowsku, druga – zarządzono represje wobec demonstrantów. Jednak nikt się nie pojawił. Ze służb bezpieczeństwa…

,,Zardzewiały” aparat represji…

Teza dość dyskusyjna dla pobieżnego obserwatora wydarzeń w Rosji. Trudno bowiem założyć, że Władimir Putin i jego ekipa – rządząca od dwudziestu lat na bazie wszechobecnej Federalnej Służby Bezpieczeństwa i innych struktur powszechnej inwigilacji – nie byłaby w stanie ,,kompetentnie” zareagować na wydarzenia w Chabarowsku. Jednak każdy, kto analizował ,,pucz Janajewa” w 1991 roku, czy też kryzys konstytucyjny i ostrzelanie parlamentu dwa lata później z pewnością zakłada, że rosyjski aparat bezpieczeństwa w pewnych okolicznościach staje się niewydolny.

Niezadowolenie społeczne wynikające z aresztowania popularnego gubernatora Chabarowska szybko przekształciło się w powszechny protest przeciwko polityce Kremla. Tysiące demonstrantów pojawiających się na ulicach miastach od 9 lipca – dnia zatrzymania Siergieja Furgala – nie spotyka się jednak z gwałtowną reakcją służb bezpieczeństwa. Tydzień temu z 10-tysięcznej demonstracji aresztowano ,,jedynie” sześć osób, a dwóch skazano na siedem dni aresztu.

Można stawiać tezę, że Chabarowsk leży w tak dalekiej odległości od Moskwy, że być może Kreml zapomniał ,,doposażyć” tamtejsze struktury bezpieczeństwa we właściwe środki. Nic podobnego! W mieście znajdują się – obok regularnej policji – jednostki OMON-u, OMSN (oddziały milicji specjalnego przeznaczenia podlegające MSW), zmotoryzowany batalion Gwardii Narodowej, 21. specjalny oddział komandosów ,,Tajfun”. Ponadto z uwagi na lokalizację miasta przy granicy z Chinami FSB ma w nim swoją silną delegaturę, a armia – siedzibę Wschodniego Okręgu Wojskowego. Pomimo tak znacznego zmilitaryzowania Chabarowska, protestujący nie czują jarzma represji. Wprost przeciwnie – policja eskortowała demonstracje i wręczała maseczki przeciwko COVID-19, spotykając się z odzewem” ,,dziękujemy, policjo!”. Protesty korelowały z obchodami święta weterana w Rosji. Uczestniczyli zatem weterani rosyjskich wojen w Afganistanie, Czeczenii i Syrii.

Podobną ,,niemoc” wykazują rosyjskie organy dochodzeniowe. Biuro Prokuratora Generalnego i Komitet Śledczy zbierają materiały dotyczące demonstrantów. Kiedy w Moskwie część prokuratorów próbowała sugerować, że za demonstracjami stoją ,,czynniki zewnętrzne” i ,,malkontenci” spoza Chabarowska, ich lokalni koledzy szybko odrzucili taką możliwość. Wskazuje to, że władza federalna nie chce zaostrzać nastrojów. Czyżby rosyjski aparat represji uległ zacięciu? Czy też mieszkańcy regionu Chabarowska trzymają się razem i nie przyjmują instrukcji ze stolicy Rosji?

Lokalna solidarność nad lojalność wobec Kremla?

Rosyjskie regiony rządzą się swoimi prawami, a relacje w tamtejszym establishmencie są często silniejsze niż lojalność wobec Kremla. Stąd MSW przerzuciło część jednostek OMON z Nowosybirska i Rostowa do Chabarowska nie mając pewności czy tamtejsze dowództwo sił bezpieczeństwa zastosuje ,,adekwatne” środki w przypadku eskalacji protestów.

Nie jest zatem zaskoczeniem, że rosyjski aparat represji stosunkowo delikatnie reaguje na protesty społeczne na prowincji w porównaniu do działań podejmowanych przeciwko utopijnym przeciwnikom Putina (przykładem są aresztowania szamana z Jakucka czy też członków ,,klubu miłośników roślin” ). W przeszłości bowiem rosyjskie regiony nie były tak spolegliwe jak chciałby tego Kreml. W 2008 roku miały miejsce znaczne demonstracje we Władywostoku wobec nałożenia przez rząd federalny nowych opłat na samochody. Dwa lata później w obwodzie kaliningradzkim obywatele protestowali przeciwko gubernatorowi wywodzącemu się z putinowskiej partii Jedna Rosja. Od początku 2015 roku przez wiele miesięcy trwały protesty kierowców ciężarówek sprzeciwiających się taryfom drogowym.

Ciekawym zjawiskiem jest nasilenie się w ostatnim okresie protestów Rosjan w kontekście ekologicznym. W 2019 roku żądano dymisji gubernatora Krasnojarska , gdy ten oświadczył, że nie ma sensu gasić lasów. Spowodowało to znaczne zanieczyszczenie powietrza. Z kolei w regionie Archanielska myśliwi odkryli budowę fabryki przetwarzania odpadów generującej toksyczne ścieki, które wpadałyby do Morza Barentsa. Mobilizacja aktywistów, ekologów i członków partii komunistycznej spowodowała kilkunastotysięczne demonstracje. W rezultacie w czerwcu 2020 roku władze regionu wstrzymały realizację inwestycji. Jednak protesty na szczeblu lokalnym nie będą w stanie zagrozić stabilności władzy w Moskwie. Warunkiem początkującym powstanie ,,kuli śnieżnej”, która przygniotłaby Kreml, jest powszechny problem konsolidujący obywateli żyjących w różnych częściach Federacji Rosyjskiej. W chwili obecnie trudno realnie wskazać na takie zagrożenie. Jednak czy Putin jest przekonany, że nie powtórzy się w Rosji scenariusz z Białorusi? Kolejne dni demonstracji w Chabarowsku odpowiedzą na pytanie, czy rosyjski aparat bezpieczeństwa się zaciął, czy też Kreml bagatelizuje protesty…