Kamala Harris: pierwsza kobieta-wiceprezydent USA i polityka zagraniczna

Wyznaczenie przez Joe Bidena senator Kamali Harris jako kandydata na wiceprezydenta USA z ramienia Partii Demokratycznej stwarza po raz pierwszy w historii szansę zajęcia przez czarnoskórą kobietę tak eksponowanego stanowiska w polityce amerykańskiej. Ponadto – w przypadku zwycięstwa Demokratów w tegorocznych wyborach prezydenckich – jest wysoce prawdopodobne, że Harris stałaby się ich kandydatką w kolejnej elekcji do Białego Domu w 2024 roku.

Nominacja Harris obliczona na elektorat kolorowych Amerykanów

Decyzja Joe Bidena istotnie zmienia uwarunkowania wyborcze, gdzie elektorat czarnoskórych Amerykanów oraz mająca coraz większe wpływy generacja emigrantów z Azji Południowo-Wschodniej znajdzie w Kamali Harris polityka otwartego na ich postulaty. Jako były prokurator i senator Kalifornii wielokrotnie podkreślała swoje jamajsko-hinduskie korzenie, walcząc o prawa kolorowej mniejszości. Jest to w zdecydowanej sprzeczności z polityką obecnego prezydenta. Donald Trump zdążył już zakwalifikować Kamalę Harris jako ,,radykalną lewicę”. Nie przeszkadza mu fakt, że kiedy ubiegała się ona o stanowisko prokuratora Kalifornii przeznaczył on w 2011 i 2013 roku dotacje na jej kampanię w wysokości 6 tysięcy USD…Jednak z perspektywy interesów Polski warto zastanowić się jak zwycięstwo Joe Bidena i jej wybór na wiceprezydenta USA wpłynąłby na politykę USA w świecie.

Spodziewana dominacja Bidena w polityce zagranicznej

Jestem bardziej sceptyczny niż moi amerykańscy koledzy, co do roli Kamali Harris w kreowaniu przyszłych działań międzynarodowych administracji Bidena. Jeśli wygra elekcję, kandydat Demokratów jest politykiem na tyle doświadczonym, że będzie grał zdecydowanie ,,pierwsze skrzypce” w tej dziedzinie. Sztab wyborczy Bidena korzysta obecnie z doradztwa ponad dwóch tysięcy ekspertów w zakresie polityki zagranicznej i obronnej USA. Działaniami tymi kierują były zastępca sekretarza stanu Antony Blinken i wiceszef CIA Avril Haines.Układ Biden-Harris możemy zatem porównać bardziej do duetu, G.Bush – D.Quayle podczas kadencji 41. prezydenta USA niż G.W.Bush-D.Cheney. Niemniej amerykańscy analitycy podkreślają, że Kamala Harris jest ,,chorobliwie ambitna” i ,,wyrwie” Bidenowi pewien obszar polityki zagranicznej, który będzie chciała zdominować. Wskazują tutaj na kilka kwestii.

Nisza jaką może wypełnić Harris

Pierwszą sprawą dla niej istotną jest wyrównanie szans mniejszości etnicznych w administracji. W dziedzinie polityki zagranicznej wskazuje się tutaj na Departament Stanu, ciągle postrzegany jako ,,klub bogatych, białych chłopców” (nazywany żargonowo pale, male and Yale). Z 189 ambasadorów Stanów Zjednoczonych tylko trzech jest Afroamerykanów, a czterech ma latynoskie korzenie. Kilka lat temu usłyszałem od znajomego czarnoskórego amerykańskiego konsula historię potwierdzającą uprzedzenia rasowe w dyplomacji. Wielokrotnie doświadczał sytuacji, kiedy podczas pracy zagranicą Amerykanie nie chcieli korzystać z jego pomocy, prosząc o rozmowę ,,z prawdziwym dyplomatą”. Często problemy spotykały go z powodu koloru skóry na przejściach granicznych, w tym po przylocie do Stanów Zjednoczonych. Celnicy ,,wyjątkowo” dokładnie przeszukiwali jego bagaże, nie zwracając większej uwagi na paszport dyplomatyczny. Tendencje te potwierdzają oficjalne dane. Według Government Accountability Office udział czarnoskórych Amerykanów w korpusie dyplomatycznym wzrósł w latach 2002-18 tylko z 6 do 7%, a kobiet z 2 do 3%. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na stanowiskach kierowniczych, gdzie udział Afroamerykanów zmniejszył się w powyższym okresie z 8.6% do 2.8%.

Z kolei nie jest łatwo zdefiniować poglądy Kamali Harris dotyczące kierunków polityki zagranicznej USA. Rebecca Chavez – jej główna doradczyni ds. międzynarodowych w czasie prawyborów Demokratów – twierdzi, że senator z Kalifornii ,,potrafi przyłożyć i nie należy do wagi lekkiej”. Ponadto ,,szybko się uczy”. Wybór zespołu doradców w tej dziedzinie świadczy, że przyszła wiceprezydent USA będzie miała poglądy dość konserwatywne w zakresie aktywności USA w świecie. W skład grupy ekspertów wchodzą bowiem Matthew Spence (dawniej Departament Obrony), Philip Gordon (znany w USA specjalista ds. Bliskiego Wschodu) i Matthew Olsen (b. dyrektor Narodowego Centrum Antyterrorystycznego). Kamala Harris w swoich dotychczasowych wypowiedziach silnie krytykowała Chiny za łamanie praw człowieka. Z polskiej perspektywy istotne jest, że opowiada się ona – podobnie jak zespół jej doradców – za zdecydowanym zaostrzeniem działań USA wobec Rosji. Określa Moskwę jako głównego przeciwnika Waszyngtonu w świecie.

Kandydatka Demokratów na wiceprezydenta często wypowiadała się na temat polityki klimatycznej. Uważa, że zmiany klimatu stanowią ,,zagrożenie egzystencjalne” dla ludzkości. Wzywa do utworzenia ,,zielonego” światowego funduszu inwestycyjnego o wartości 10 bilionów USD promującego rozwój sektora prywatnego i publicznego, którego celem byłoby osiągnięcie zerowego poziomu netto emisji dwutlenku węgla do 2045 roku, a w sektorze energetycznym do 2030 roku. Jest jednak mało realne, aby udało się jej pokonać ciągle silne w USA lobby wydobywców węgla kamiennego. Problemem stałaby się również walka z sektorem ropy łupkowej, stanowiącym obecnie główny element uniezależnienia się Stanów Zjednoczonych od zagranicznych dostaw surowców energetycznych. W powyższym kontekście ewentualną kadencję wiceprezydent Harris należy traktować jako ,,okres nauki” i czas kształtowania się jej poglądów w polityce międzynarodowej. Joe Biden twierdzi, że – jeśli wygra – to będzie prezydentem tylko przez jedną kadencję. Tym samym otwierałby drogę do Białego Domu swojej zastępczyni, która już – jako prezydent USA- mogłaby w pełni realizować swoją wizję miejsca Ameryki w świecie.