Walka o przywództwo w Palestynie

Kiedy Izrael nawiązuje stosunki dyplomatyczne z Emiratami i ,,zamraża” aneksję 30% Zachodniego Brzegu zaostrza się walka o przywództwo w Palestynie. Oprócz sporów na szczytach władzy w Ramallah do gry wchodzą inne państwa, w tym ZEA, Izrael i Turcja. Schorowany prezydent Palestyny Mahmud Abbas celowo nie wskazuje swojego następcy. Od wielu lat zręcznie uprawia strategię marginalizowania rywali politycznych, wykorzystując brak jasnych procedur sukcesji oraz ciągle silną pozycję w szeregach ,,starej gwardii” Fatahu.

Walką o przywództwo – paraliż decyzyjny w Palestynie

Mahmud Abbas zachowuje się tak, jakby chciał na stanowisku prezydenta Palestyny dożyć sędziwego wieku swojego brata – 102 lat. Ten 84-letni polityk sankcjonuje status quo w obliczu faktycznego bankructwa Autonomii Palestyńskiej i szybko pogarszającej się sytuacji ekonomicznej. Takie stanowisko Abbasa doprowadziło do paraliżu decyzyjnego na szczytach władzy w obliczu – tymczasowo ,,zamrożonych” – planów aneksji 30% Zachodniego Brzegu przez Izrael.

Jeśli prezydent Palestyny zgodziłby się ustąpić to zgodnie z konstytucją przewodniczący palestyńskiej Rady Legislacyjnej przejmuje jego obowiązki na dwa miesiące. W obecnych uwarunkowaniach takie rozwiązanie jest jednak nierealne, gdyż parlament został rozwiązany w 2018 roku przez Abbasa, kiedy jego przewodniczącym był przedstawiciel Hamasu. Teoretycznie zatem Komitet Centralny Fatahu mógłby wybrać jednego ze swoich członków, aby tymczasowo zastąpił prezydenta. OWP formalnie zatwierdziłaby taki wybór, który zostałby następnie usankcjonowany przez sąd konstytucyjny. Należy oczekiwać, że wskazanie następcy Abbasa przez Fatah miałoby charakter tymczasowy, gdzie w kuluarach toczyłaby się prawdziwa walka o sukcesję. Jednak realizacja takiego scenariusza i zastąpienia Abbasa również nie byłaby łatwa. Chociaż członkowie Komitetu Centralnego Fatahu zostali w większości wskazani przez prezydenta Palestyny, to nie tworzą oni jednolitej struktury. W ostatnim okresie nasiliły się podziały generowane walką o wpływy poszczególnych działaczy w różnych częściach Autonomii Palestyńskiej. OWP znajduje się obecnie na uboczu polityki palestyńskiej nie biorąc faktycznie udziału w procesie decyzyjnym. Wszystkie te struktury nie cieszą się znacznym poparciem w społeczeństwie, rozczarowanym brakiem rezultatów forsowaną przez wiele lat przez otoczenie Abbasa koncepcją ,,niepodległości dzięki dyplomacji”.

Potencjalni kandydaci do sukcesji

W ostatnim okresie wyłoniły się dwa obozy na szczytach władzy w Palestynie aspirujące do zajęcia miejsca po Mahmudzie Abbasie. Pierwszy – cieszący się zaufaniem obecnego prezydenta – skupiony jest wokół szefa Wywiadu Ogólnego Madżida Faradża i ministra spraw wewnętrznych Husajna al-Szejka. Duet ten odpowiada z ramienia Autonomii Palestyńskiej za kontakty z Izraelem. Drugi obóz tworzą zwolennicy byłego szefa Sił Prewencyjnych Dżibrila Radżuba oraz byłego dyrektora Wywiadu Ogólnego Tafika al-Tirawiego. Ten ostatni jest silnym krytykiem Abbasa i posiada mocne wsparcie ze strony liderów milicji Fatahu – Tanzim. Ich kandydatem na prezydenta Palestyny jest były ambasador przy ONZ i siostrzeniec Arafata Naser al-Kidwa. Ponadto Dżibril Radżub posiada dobre kontakty z byłym szefem Fatahu w Strefie Gazy Mohamedem Dahlanem, mającym również aspiracje prezydenckie.

Rozmawiałem z Naserem al-Kidwa wielokrotnie w przeszłości i w mojej ocenie – chociaż jest on sprawnym dyplomatą – nie spełnia podstawowych warunków, jakie musi posiadać lider Palestyńczyków. O ile wykazuje się znaczną charyzmą, to brakuje mu realnego wsparcia w społeczeństwie, gdzie jest praktycznie nieznany. Nie ma także ugruntowanej pozycji w strukturach bezpieczeństwa, których szefowie – w przypadku jego wyboru – zręcznie manipulowaliby Al-Kidwą. Zatem bardziej realne jest zajęcie przez niego w przyszłości stanowiska ministra spraw zagranicznych Palestyny (o czym zawsze marzył) niż prezydenta.

Innym kandydatem, który stara się manewrować pomiędzy powyższymi obozami jest Mahmud al-Aloul. Podczas ostatniego kongresu Fatahu uzyskał on nominację na wiceprzewodniczącego tej organizacji. Jednak jego przeciwnicy twierdzą, że działacz ten był zbyt silnie ,,umoczony” w przeszłości w terrorystyczną aktywność OWP. Zatem w przypadku nominacji mógłby zostać on zbojkotowany przez część państw, co ograniczałoby jego rolę jako prezydenta Palestyny.

Powyższe obozy walczące o sukcesję po Abbasie zasadniczo nie różnią się ideologicznie. Ich czołowi przedstawiciele – chociaż krytycznie oceniający plan sukcesji Zachodniego Brzegu – widzą dalszą konieczność utrzymywania kontaktów z Izraelem. Władze Autonomii Palestyńskiej nie wypracowały jeszcze swojego ostatecznego stanowiska w tej kwestii. Wiele będzie zależało od zasięgu i terminu realizacji przyłączenia ziem palestyńskich. Kluczową kwestią pozostaje jednak sama forma działań Izraela. Jeśli przyjmą one charakter jednostronny to spotkają się z silnym oporem w establishmencie palestyńskim.

,,Gracze z zewnątrz” a sukcesja w Palestynie

Izrael jest zainteresowany utrzymaniem obecnego status quo w procesie decyzyjnym w Palestynie. Paraliż władzy pozwala rządowi w Jerozolimie od wielu lat podnosić ten sam powód zamrożenia negocjacji pokojowych z Palestyńczykami – brak wiarygodnego partnera. Znaczna część analityków izraelskich uważa, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem sukcesji po Abbasie jest wyłonienie się ośrodka władzy opartego na kilku liderach. Nastąpiłby wtedy faktyczny podział kompetencji prezydenta i scedowanie jego części prerogatyw na premiera czy też przewodniczącego Rady Legislacyjnej. Stąd forsowanie przez niektórych wpływowych działaczy Fatahu ,,fasadowych” kandydatur (m.in. Nassera Al-Kidwy). Izraelczycy twierdzą że duetem, który mógłby pogodzić zwaśnione frakcje, jest Radżub-Tirawi. Radżub starałby się ściągnąć do Palestyny największego wroga Abbasa – Mohameda Dahlana. Mógłby stanowić on istotny element konsolidujący kontakty palestyńskie z państwami arabskimi i Izraelem, natomiast były premier Salam Fajad ponownie objąłby stanowisko szefa rządu. O ile jednak druga opcja zwiększałaby dostęp Palestyńczyków do międzynarodowej pomocy finansowej (Fajad ma doskonałe kontakty gospodarcze, m.in. w MFW i Banku Światowym), o tyle pomysł powrotu Dahlana jest mało konstruktywny.

Ten były szef Fatahu w Strefie Gazy został kilka lat temu osobistym doradcą emirackiego następcy tronu Mohameda bin Zayeda i jego wysłannikiem do państw arabskich oraz europejskich. Dahlan posiada bardzo dobre relacje z kluczowym sojusznikiem Mohameda bin Zayeda na Bliskim Wschodzie – prezydentem Egiptu Abdelem al-Sissim, który pozwolił mu na zbudowanie w tym kraju imperium medialnego. Palestyńczyk ciągle spotyka się z przedstawicielami władz izraelskich. Wykorzystuje tym samym swoje dobre kontakty jakie nawiązał w przeszłości z establishmentem bezpieczeństwa Izraela, szczególnie Szin Bet.

Tym samym polityk ten stał się wrogiem numer jeden prezydenta Palestyny Mahmuda Abbasa. Oskarża on Dahlana o korupcję i przywłaszczenie 16 milionów USD oraz zdradę stanu. Niektórzy liderzy Fatahu sądzą, że emiracki następca tronu szykuje – przy udziale Izraela – zamach stanu w Palestynie, gdzie władzę miałby przejąć Dahlan. Kluczowym elementem przekonującym establishment palestyński o ,,słuszności” takiego rozwiązania byłaby znaczna pomoc finansowa udzielona Palestynie przez ZEA (zresztą zawarta w ,,planie Trumpa”). Ze swojej strony Izrael z pewnością zaakceptowałby Dahlana jako nowego przywódcę palestyńskiego i ,,wiarygodnego” partnera w negocjacjach pokojowych. Establishment w Jerozolimie zdaje sobie jednak sprawę, że taki scenariusz jest mało realny.

Przeciwnikami realizacji takiego podziału władzy w Palestynie jest nie tylko Hamas, lecz również Turcja i Katar. Tureckie ministerstwo spraw wewnętrznych oskarżyło Dahlana o terroryzm i w styczniu 2020 roku ogłosiło nagrodę w wysokości 700 tysięcy USD za jego pojmanie. Tym samym jest wysoce prawdopodobne, że kwestia sukcesji w Palestynie stanie się kolejnym nierozwiązanym problemem narodowym (Syria, Libia, Libia, etc.) służącym najważniejszym państwom na Bliskim Wschodzie do jej wykorzystywania jako elementu w grze geopolitycznej.