Azerbejdżan: Prezydent Alijew podzieli los Łukaszenki?

Wzrost niezadowolenia społecznego w Azerbejdżanie wywołał znaczny niepokój na szczytach władzy w Baku. Prezydent Ilham Alijew – obserwujący bieg wydarzeń na Białorusi – wykonuje ucieczkę do przodu: dokonuje zmian w rządzie i wykorzystuje konflikt o Górski Karabach do wzmocnienia swojej pozycji.

Prezydent Alijew zaskoczony rozmiarem demonstracji

Jeżeli w przeszłości odbywały się demonstracje w stolicy Azerbejdżanu to były one organizowane przez władze. Jednak tym razem w nocy z 14 na 15 lipca 2020 roku doszło do ponad 30 tysięcznego protestu w Baku. Pierwotnie miał on wyrazić poparcie dla azerskich żołnierzy walczących na granicy z Armenią w kilkudniowych starciach, gdzie zginęło 12 Azerów, w tym jeden generał. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, kiedy uczestnicy zaczęli domagać się dymisji rządu, a następnie – rozpoczęli szturmowanie parlamentu. Liczebność protestujących, jak również dynamika zmiany nastrojów społecznych zdezorientowały Ilhama Alijewa. Prezydent Azerbejdżanu pamięta, że na początku lat 90-tych traciło się władzę w Baku z powodu azerskich niepowodzeń w konflikcie o Górski Karabach. Czteromiesięczny lockdown spowodowany COVID-19 spotęgował frustrację w społeczeństwie w obliczu szybko pogarszającej się sytuacji gospodarczej.

Podczas posiedzenia rządu Alijew miał przyznać, że charakter demonstracji nie ma większego znaczenia. ,,Dziś chodzi o Karabach, jutro o cokolwiek…” – twierdził. Pomimo świadomości trudnej sytuacji ekonomicznej rodaków, prezydent Azerbejdżanu zdecydował jednak, że właśnie Karabach może być zapalnikiem, który wysadzi jego rządy w powietrze. Po konsultacji z prezydentem Turcji Recepem Erdoganem zorganizowano wspólne azersko-tureckie manewry wojskowe na przełomie lipca i sierpnia w Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej, skąd wywodzi się dynastia Alijewów. Z rządu został usunięty również minister spraw zagranicznych Azerbejdżanu Elmar Mammadiarow. Pełnił tę funkcję przez 16 lat i był postrzegany jako zwolennik pokojowego rozwiązania konfliktu o Górski Karabach. Wskazuje to, że Ilham Alijew nie jest obecnie zainteresowany podjęciem dialogu z Armenią. Podobnie zresztą jak ormiański premier Nikol Paszinian, krytykowany przez opozycję i liderów z Karabachu za brak asertywności wobec Baku. Tym bardziej, że z perspektywy Erewania status quo działa na jego korzyść, szczególnie po ostatnich, nietypowych starciach militarnych z Azerbejdżanem.

Niestandardowe oblicze konfliktu azersko-ormiańskiego

Azersko-ormiańskie starcia militarne, które miały miejsce w dniach 12-16 lipca 2020 roku, były nietypowe w dotychczasowej historii napięć. Nie wystąpiły bowiem na obszarze Górskiego Karabachu, lecz na ,,właściwej” granicy pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią. W potyczkach ważną role odegrały również drony.

Obydwie strony oskarżają się o sprowokowanie starć. Azerowie twierdzą, że ormiańska artyleria nagle rozpoczęła ostrzał. Z kolei Ormianie uważają, że konwój drugiej strony próbował sforsować granicę. Jednak istotnym powodem wzrostu napięć na granicy jest zastąpienie po stronie azerskiej regularnych jednostek wojska oddziałami straży granicznej, co spowodowały rozbudowę infrastruktury i tym samym – wzrost niepewności wśród Ormian. Teza o spontaniczności lipcowych napięć wydaje się prawdziwa, gdyż żadnej ze stron konfliktu nie zależy obecnie na jego eskalacji. W rejonie Tovuzu, gdzie doszło do wymiany ognia, biegnie strategiczny dla Azerbejdżanu gazociąg do Turcji. Natomiast po drugiej stronie granicy znajduje się ważna dla Armenii autostrada łącząca Erewań z Tbilisi. Stąd eskalacja napięć spowodowałaby – z powodu dużej gęstości zaludnienia – znaczną liczbę ofiar wśród ludności cywilnej (ponad 150 tys. osób mieszka w promieniu 10 km od granicy – 75% po stronie azerskiej).

Drony w roli głównej

Lipcowe starcia potwierdziły wzrastająca rolę dronów w konflikcie azersko-ormiańskim. Azerbejdżan – utrzymujący bliskie relacje w dziedzinie bezpieczeństwa z Izraelem – wykorzystywał pozyskane od tego kraju bezzałogowce. Telewizja azerska pokazywała propagandowe filmy, gdzie użyto dronów z pociskami przeciwpancernymi typu Spike o promieniu rażenia do 20 km. Jest to jedna z najbardziej skutecznych broni w tym zakresie na świecie produkowanych przez Izrael. Pomimo to ostatnie stracie ze stroną ormiańską nie zakończyło się dla Baku sukcesem. Większa liczba ofiar wśród Azerów oraz wybór celów o znaczeniu mało strategicznym nie spowodowało – pomimo użycia izraelskich dronów – oczekiwanego przez władze efektu propagandowego. Narastająca w społeczeństwie frustracja spowodowana trudną sytuacją gospodarczą może spowodować w niedalekiej przyszłości groźną dla rządów Alijewa falę demonstracji.