Grecja-Turcja: Eskalacja konfliktu morskiego

W obliczu agresywnych działań Turcji w ramach strategii ,,Mavi vatan” (niebieska ojczyzna) dotyczącej jednostronnego wyznaczania granic morskich w regionie śródziemnomorskim następuje eskalacja konfliktu z Grecją. Ateny zajmują bardziej asertywne stanowisko w obronie swoich interesów, co może spowodować dalszy wzrost napięć grecko-tureckich oraz pogłębić podziały w Unii Europejskiej.

Eskalacja konfliktu – Grecja dochodzi swoich praw

Zgodnie z deklaracją premiera Kyriakosa Mitsotakisa z dnia 26 sierpnia 2020 roku, Ateny zamierzają zwiększyć swoje prawa terytorialne na Morzu Jońskim wzdłuż zachodniej granicy z 6 mil morskich do 12 – maksymalnego obszaru przewidzianego przez Konwencję Prawa Morza ONZ. Szef greckiego rządu zaznaczył, że podobna decyzja może dotyczyć akwenów Morza Śródziemnego i Egejskiego. Takie stanowisko Aten prawdopodobnie wywoła retorsje ze strony Turcji.

Działania Aten – ,,casus belli” dla Turcji?

Eskalacja napięcia pomiędzy Turcją i Grecją z powodu morskich roszczeń terytorialnych miała miejsce w przeszłości. W 1996 roku Ateny wysłały jednostki specjalne, kiedy doszło do zaostrzenia sytuacji wokół spornych wysp Imia/Kardak. Podobny scenariusz miał miejsce w 1987 roku, gdy Grecy zaczęli wydobywać surowce w rejonie wyspy Thassos. Od lat 70-tych istnieje w tureckiej doktrynie obronnej założenie, że poszerzenie przez Grecję morza terytorialnego z 6 do 12 mil morskich stanowi dla Ankary ,,casus belli”. Stąd – celem uniknięcia eskalacji napięć – Grecja powstrzymywała się dotychczas od takiej deklaracji.

Kluczową kwestią sporną pozostaje interpretacja, czy greckie wyspy takie jak Kreta, mają identyczne prawa wyznaczania granicy morskiej jak państwa lądowe (np. Turcja). Ankara, która nie jest stroną Konwencji Prawa Morza argumentuje – wbrew stanowisku Trybunału Prawa Morza – że wyznaczanie granicy morskiej przez greckie wyspy znacznie ograniczałaby możliwość aktywności gospodarczej tureckich firm, m.in. w eksploatacji surowców naturalnych. Tym samym nastąpiłaby nierówna dystrybucja zasobów morskich pomiędzy poszczególnymi państwami basenu Morza Śródziemnego. Turcja – sprzeciwiając się zatem stanowisku Grecji – stosuje ,,własną” interpretację praw morskich, podpisując przy tym umowy międzynarodowe sprzeczne z orzeczeniami Trybunału Praw Morza. W 2019 roku Ankara zawarła porozumienie z rządem w Trypolisie, kiedy Libia wyznaczyła granicę morską zachodząca na obszar należący do greckiej wyspy Kreta. Takie działania wpisują się w turecką strategię ,,Mavi vatan” (morska, niebieska ojczyzna). Stworzona przez byłego dowódcę marynarki wojennej admirała Cihata Yaycı opisuje ona konieczność poszerzenia przez Ankarę granic strefy morskiej celem zagwarantowania interesów gospodarczych, głównie eksploatacji surowców energetycznych. Obecnie koncepcja ta jest forsowana przez popularnego w kręgach nacjonalistycznych partii rządzącej AKP admirała Cema Gürdeniza.

Spór grecko-turecki dzieli Unię Europejską

Wzrost napięcia pomiędzy Atenami i Ankarą powoduje polaryzację stanowisk wśród państw UE. Chociaż Unia – jako całość – popiera działania Grecji to jest mało realne, aby w rezultacie nałożono poważne sankcje na Turcję. Tym bardziej, że takiemu rozwiązaniu przeciwny jest obecny przewodniczący UE – Niemcy. Berlin podjął się roli mediatora, gdzie szef dyplomacji niemieckiej Heiko Maas podczas wizyt w Ankarze i Atenach przyznał, że ,,obie strony igrają z ogniem, a najmniejsza iskra może doprowadzić do katastrofy”. Wysiłki mediacyjne Niemiec utrudniają działania innych członków UE. Francja, Grecja, Cypr i Włochy prowadziły w ubiegłym tygodniu wzdłuż cypryjskiego wybrzeża ćwiczenia wojskowe obliczone na powstrzymanie Turcji od eksploatacji surowców na spornym obszarze. Paryż zajmuje w tej kwestii najbardziej stanowcze stanowisko, gdzie w tle znajdują się sprzeczne interesy Francji i Turcji w Libii (popierają inne strony konfliktu). Tym samym Francuzi lobbują na forum UE – wraz z Cyprem i Grecją – za nałożeniem sankcji na Ankarę. Z kolei również zaangażowane w spór grecko-turecki Niemcy, Hiszpanie i Włosi opowiadają się za deeskalacją napięcia poprzez dialog. Przedstawiciele rządu niemieckiego twierdzą w kuluarach, że Grecja niepotrzebnie prowokuje Turcję, między innymi przez podpisywanie z Egiptem umów energetycznych. Tym samym premier Kyriakos Mitsotakis wykorzystuje spór z Ankarą celem wzmocnienia swojej pozycji politycznej na arenie wewnętrznej. Konkretne decyzją mogą zapaść 24 września podczas spotkania Rady Europejskiej. Jeżeli do tego czasu będzie jeszcze o czym rozmawiać….