,,Wilcza dyplomacja” – dlaczego ambasador Chin depcze ludzi…

Polityka międzynarodowa Chin w ramach ,,wilczej dyplomacji” staje się nie tylko coraz bardziej agresywna, lecz również zaczyna przyjmować formę ,,niedyplomatyczną”. Pekin – stosujący od wielu lat praktykę ,,kupowania” mniejszych państw celem zerwania stosunków dyplomatycznych z Tajwanem – zaczyna sięgać po metody, znane z czasów kolonialnych: deptanie ludzi…

Mój komentarz może być potraktowany w pewnym stopniu jako ,,ciekawostka”, gdyż odnosi się – z perspektywy stosunków dyplomatycznych – do mało znaczącego epizodu w relacjach ChRL z niewielkim państwem na Pacyfiku – Republiką Kiribati. Z drugiej strony jednak, oddaje mentalność części korpusu dyplomatycznego Chin, który czuje się w pewnych krajach ,,jak u siebie w domu” i myli rolę ,,gospodarza” i ,,gościa”. Znamy to dobrze z historii Polski w odniesieniu do naszych smutnych doświadczeń w relacjach z Rosjanami. Ale wracając do sedna sprawy…

Znaczenie strategiczne Republiki Kiribati trudne jest do przecenienia. Ta była brytyjska kolonia – w skład której wchodzą 33 wysepki – znajduje się bowiem najbliżej od Hawajów na Pacyfiku. Zatem zajmuje część akwenu, gdzie od kilku lat coraz gwałtowniej narasta rywalizacja o wpływy na Ocenie Spokojnym pomiędzy Chinami i USA. Pekin stara się intensywnie kupować przychylność poszczególnych państw tego regionu, proponując inwestycje nie tylko w zamian za zerwanie relacji z Tajwanem (w styczniu 2020 roku zrobiły to Wyspy Salomona, kilka dni później również Kiribati), lecz również instalowanie obiektów o znaczeniu wojskowym. Jednak lojalność wobec Pekinu musi iść znacznie dalej…

Kiedy ambasador Chin Tang Songgen po wyjściu z samolotu ,,przechadzał się” po plecach mieszkańców Republiki Kiribati, władze w Pekinie uznały to za ,,kultywowanie lokalnej tradycji i okazywanie szacunku”. Odrzuciły tym samym krytykę przedstawicieli USA i Australii, postrzegając ją jako ,,oszczerstwa”. Amerykanie twierdzą, że takie zachowanie chińskiego dyplomaty jest typowe dla ery kolonializmu. Z chińskiej perspektywy wygląda to jednak zupełnie inaczej. Gdy prezydent Republiki Kiribati składał w styczniu 2020 roku wizytę w ChRL, podpisując memorandum of understanding włączające ten kraj do ,,Inicjatywy Pasa i Szlaku”, jego chiński odpowiednik Xi Jinping stwierdził, że Kiribati ,,znalazły się po właściwej stronie historii”. Ambasador Tang Songgen przyznał na Facebooku, że jego podróż na wyspę miała charakter stricte ,,edukacyjny” i promowała ,,wzajemne zrozumienie” oraz sondowała ,,możliwości współpracy”. Możemy wyobrazić sobie – w obliczu wzrastających wpływów Chin w świecie – jaki obraz historii propagują władze w Pekinie. Warto postawić pytanie zatem, czy ,,chiński sen o potędze” nie będzie realizowany na plecach obywateli innych państw?