Japonia modyfikuje doktrynę bezpieczeństwa

W obliczu coraz agresywniejszych działań zewnętrznych Chin w ramach ,,wilczej dyplomacji” oraz ograniczania roli USA w azjatyckiej architekturze bezpieczeństwa Japonia modyfikuje założenia strategii obronnej. Tendencje utrzymania pacyfistycznego kierunku w polityce zagranicznej ustępują w Tokio miejsca trendom bardziej ofensywnej ochrony żywotnych interesów w świecie. Mogą one ulec przyspieszeniu w świetle zmiany premiera Japonii.

Nowa strategia bezpieczeństwa – doktryna Yoshidy do zmiany?

W dotychczasowej polityce obronnej Japonii kluczową rolę odgrywała tzw. doktryna Yoshidy, wywodząca się od nazwiska powojennego premiera Shigeru Yoshidy. Zakładała ona, że Stany Zjednoczone gwarantują bezpieczeństwo Japonii w zamian za wyrzeczenie – potwierdzone artykułem 9 konstytucji – ambicji imperialistycznych. Zgodnie z nim Tokio posiada tylko ,,siły samoobrony” mające charakter stricte defensywny. Jednak w świetle odchodzenia Chin od doktryny Deng Xiaopinga – ograniczającej działania zewnętrzne Pekinu w zamian za rozbudowę ,,potencjału wewnętrznego” – oraz wejście Korei Północnej w posiadanie broni nuklearnej, japoński establishment polityczny ulega od kilku lat radykalizacji w kierunku rozbudowy aparatu wojskowego. Tym samym tendencje nacjonalistyczne w Japonii skutkują dążeniami do zmiany artykułu 9 konstytucji. Z takim przesłaniem kampanię wyborczą w 2019 roku prowadziła rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna. Nie uzyskała ona jednak większości 2/3 głosów w parlamencie niezbędnej do zmiany ustawy zasadniczej. Nawet poparcie w tej kwestii nacjonalistycznego ugrupowania Nippon Ishin no Kai nie zmienia układu sił. Tylko zdobycie głosów pacyfistycznej Demokratycznej Partii na Rzecz Narodu mogłoby zwiększyć szansę wprowadzenia poprawki do artykułu 9 konstytucji. Stąd rząd Abe przyjął inną taktykę. Stara się przeforsować w parlamencie kontrowersyjne zapisy legislacyjne poszerzające możliwości użycia ,,sił samoobrony” w konfliktach zewnętrznych.

W ostatnich kilku latach władze w Tokio umiejętnie ,,żonglują” terminologią odnoszącą się do działań ofensywnych i defensywnych w dziedzinie obronności. Po tym jak w czerwcu 2020 roku Japonia ogłosiła, że rezygnuje z programu obrony powietrznej Aegis Ashore, dyskusja koncentruje się obecnie na poszerzeniu zdolności prewencyjnych ,,sił samoobrony” w zakresie uzyskania możliwości wyprzedzających ataków rakietowych na cele w regionie. W zamierzeniu miałoby to zapobiegać ewentualnym atakom ze strony Chin i Korei Północnej. Tokio poczyniło już w tym zakresie pierwsze kroki podejmując decyzję o przekształceniu dwóch niszczycieli klasy Izumo na lotniskowce obsługujące samoloty F-35B. W czerwcu 2020 roku USA zatwierdziły kontrakt sprzedaży Japonii 105 takich maszyn, w tym 42 ,,pionowego startu” (STOVL). Tym samym japońskie ,,siły samoobrony” będą posiadały razem 147 tego typu samolotów – drugą pod względem liczebności flotę na świecie. Jednocześnie Japończycy budują lotnisko szkoleniowe dla pilotów, którzy mają obsługiwać przyszłe lotniskowce, na wyspie Mage w prefekturze Kagoszima.

Wraz z planami rozbudowy infrastruktury wojskowej prowadzony jest intensywny proces szkoleniowy. W listopadzie 2019 roku miały miejsce największe od czasów II wojny światowej manewry symulujące odbicie z rąk wroga jednej z wysp japońskich. Działaniom tym towarzyszy aktywność ,,sił samoobrony” w szkoleniach z sojusznikami z Australii, USA oraz Indii, wykorzystując do tego bazy zewnętrzne (Dżibuti, Wyspy Ryukyu).

Implikacje regionalne

Nowa architektury bezpieczeństwa w regionie Morza Południowochińskiego zasadniczo wpływa na zmianę postrzegania przez Japonię swoich interesów. Rozbudowa przez ChRL potencjału marynarki wojennej – dającej jej możliwości swobodnego manewrowania po wodach zachodniego Pacyfiku – stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa handlowych szlaków morskich zaopatrujących Tokio w surowce energetyczne. Establishment japoński negatywnie ocenił podpisanie w lipcu 2020 roku przez Pekin z Teheranem strategicznego porozumienia o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa i gospodarki. Dotychczas Japonia postrzegała siebie jako mediatora w napiętych relacjach Zachodu z Iranem, wielokrotnie pośrednicząc w sytuacji wzrostu napięć pomiędzy amerykańskimi i irańskimi okrętami w Zatoce Perskiej. Większe wpływy ChRL na Bliskim Wschodzie realizowane są zatem kosztem Tokio, szczególnie w sektorze energetycznym.

Japonia stara się w pewnym stopniu neutralizować coraz bardziej agresywną międzynarodową politykę Pekinu. Tokio było głównym inicjatorem rewitalizacji tzw. Quadrilateral Security Dialogue (,,Quad”) – nieformalnego forum współpracy wojskowej z USA, Indiami i Australią w regionie Pacyfiku. Rząd japoński zniósł ograniczenia sprzedaży broni do Wietnamu i Filipin oraz wspiera wysiłki modernizacji jednostek straży ochrony wybrzeża tych państw w świetle balansowania agresywnych działań ze strony ChRL. Część firm japońskich przeniosła również produkcję z fabryk chińskich do krajów Azji Południowo-Wschodniej, głównie Wietnamu. W coraz większym stopniu ofensywna polityka regionalna Chin niejako zaciera historyczne obawy państw azjatyckich przed Japonią. W zamierzeniu władz japońskich, Tokio powinno być postrzegane jako ,,trzecia alternatywa” w Azji – obok USA i ChRL – nie tylko w sferze gospodarczej, lecz również w dziedzinie bezpieczeństwa.