Rosja: Wybory lokalne i obawy Putina

Aresztowanie gubernatora Chabarowska, otrucie Aleksieja Nawalnego oraz liczne manipulacje w planowanych na 11-13 września 2020 roku wyborach lokalnych w Rosji świadczą, że Władimir Putin obawia się destabilizacji sytuacji w regionach.

Putin zawsze obawiał się regionów

Prezydent Rosji Władimir Putin jest ,,szczególnie wrażliwy” na niestabilność władzy w regionach. Wynika to z jego osobistych doświadczeń pełnienia funkcji zastępcy mera St. Petersburga w latach 90-tych. Najpierw przeżył w listopadzie 1990 roku gwałtowne protesty związane z brakiem papierosów i mięsa w sklepach (Putin odpowiadał za zakupy zagraniczne tych towarów, m.in. w Niemczech). Niespełna kilka miesięcy później, kiedy podczas ,,puczu Janajewa” w sierpniu 1991 roku na szczytach władzy w Rosji zapanował chaos, Putin wraz ze swoim szefem Anatolijem Sobczakiem postanowili zniknąć i schować się na dwa dni w bunkrze pod największą w mieście fabryką. Chociaż sam prezydent Rosji zawsze zaprzeczał tym faktom, to jego liczni znajomi z ówczesnej Rady Miejskiej St. Petersburga (m.in. Marina Salje) potwierdzają, że to wydarzenie okazało się dla przyszłego gospodarza Kremla znaczną traumą. Nerwowa perspektywa oceny sytuacji w regionach pozostała u niego do dziś. Stąd trudno się dziwić, że Kreml toleruje wielotygodniowe protesty przeciwko aresztowaniu gubernatora Chabarowska. Dlatego też tysiące demonstrantów pojawiających się na ulicach miastach od 9 lipca – dnia zatrzymania Siergieja Furgala – nie spotyka się z gwałtowną reakcją służb bezpieczeństwa. Aresztowany gubernator – wywodzący się z ,,lojalnej opozycji” jaką jest nacjonalistyczna Partia Liberalno-Demokratyczna Rosji – nie stanowił dla Putina zagrożenia politycznego. Sprzeciwiał się on natomiast lokalnym powiązaniom korupcyjnym związanym między innymi z powszechnymi w Chabarowsku układami korupcyjnymi (m.in. w sektorze rybołówstwa)

Wybory lokalne – przełom mało realny, ale…

Chociaż nie należy oczekiwać, aby wybory lokalne okazały się zagrożeniem dla stabilności politycznej Kremla, to w kilku regionach będą stanowiły one probierz faktycznych wpływów Putina. Ciekawie zapowiada się rywalizacja wyborcza w Irkucku. W grudniu 2019 roku zrezygnował tam pod presją Kremla ze stanowiska gubernatora Siergiej Lewczenko – członek Partii Komunistycznej. Moskwa wyznaczyła na jego miejsce Igora Kobzewa. Przez niespełna rok sprawowania urzędu zdążył on popaść w konflikt z establishmentem lokalnym, który oskarża go o ,,drenowanie budżetu” do celów prywatnych. Jego głównym rywalem w elekcji będzie kolejny członek Partii Komunistycznej. Sprawą otwartą są również wybory w regionie archanielskim i Republice Komi. Od kilkunastu miesięcy dochodziło tam do protestów lokalnych przeciwko budowie fabryk utylizacji śmieci. Z tego powodu oraz fiaska walki z COVID-19 dwaj prokremlowscy gubernatorzy zrezygnowali z funkcji w tym roku.

W tym kontekście Ruch Gołos – monitorujący niezależnie wybory w Rosji – podaje, że w ostatnim okresie odnotował liczne manipulacje w procesie przygotowywania elekcji lokalnych. Część kandydatów została wykluczona z wyborów przez komisje regionalne, gdyż rzekomo nie zebrali wystarczającej liczby podpisów (np. Oleg Mandrykin – kandydat opozycji w regionie archanielskim). W innych przypadkach duplikuje się nazwiska kandydatów opozycji, dołączając do listy nieznane osoby o innych imionach. Pandemia COVID-19 wykorzystywana jest – podobnie jak podczas referendum konstytucyjnego – do zmuszenia obywateli, aby głosowali tylko listownie, co stwarza możliwości manipulacji przy liczeniu głosów. Jak twierdzi Nowaja Gazieta – powołując się na współpracowników Aleksieja Nawalnego – jednym z powodów otrucia było pozbycie się opozycjonisty w świetle jego zaangażowania w wyborach lokalnych. Zachęcał on do głosowania na dowolnego przedstawiciela opozycji, który ma w poszczególnych regionach największe szanse pokonania prokremlowskiego kandydata. Wzywał również, aby ludzie poszli do urn w ostatnim dniu elekcji. Ma to utrudnić władzy malwersacje wyborcze. Zarówno Aleksiej Nawalny – jak i sam Władimir Putin – zdają sobie bowiem sprawę, że w świetle wydarzeń na Białorusi niepokój w regionach może znacznie łatwiej dotrzeć do Moskwy…