Izrael: Arabska ropa w ,,tajnym” rurociągu

Przedstawiciele izraelskiego sektora energetycznego snują plany o zwiększeniu roli geopolitycznej na Bliskim Wschodzie. Tym razem nie chodzi o czynniki polityczne lub bezpieczeństwa. Może to być przełom na rynkach energetycznych. W grę wchodzi rola Izraela jako odbiorcy i eksportera ropy naftowej. Kolorytu nadaje fakt, że chodzi o arabską ropę w ,,tajnym” rurociągu…

,,Tajny rurociąg” ponownie w grze…

Kiedy w przeszłości poruszałem z moimi izraelskimi znajomymi kwestię bezpieczeństwa energetycznego Izraela to każdorazowo miałem w pamięci znane powiedzenie: ,,Mojżesz przez czterdzieści lat wiódł naród żydowski przez pustynię do jedynego miejsca na Bliskim Wschodzie, gdzie nie ma ropy…”. Miała to z pewnością w pamięci Golda Meir, kiedy – jako minister spraw zagranicznych Izraela – składała szachowi Rezie Pahlawiemu latem 1965 roku tajną wizytę w Teheranie. Izraelczycy, aby utrzymać całą sprawę w tajemnicy, we wszystkich kontaktach negocjacyjnych posługiwali się kryptonimem ,,Landlord” w odniesieniu do głowy państwa irańskiego. Po dwóch latach negocjacji strony zgodziły się powołać w Szwajcarii firmę joint venture o nazwie Trans-Asiatic Oil. Ltd. z 50% udziałami. Spółka miała transportować irańską ropę nowym rurociągiem z Ejlatu do Aszkelonu, gdzie była ona ładowana na tankowce i sprzedawana na rynki europejskie. Ropociąg liczył sobie 254 km i miał średnicę 106 cm. Jego budowa została ukończona w 1969 roku (wykres poniżej).

Podczas pierwszych dwunastu miesięcy jego użytkowania przetransportowano ponad 10 mln ton irańskiej ropy, z czego 3 mln Izrael wykorzystał na własne potrzeby. Porozumienie szacha Iranu z Izraelem było bardzo korzystne dla dwóch stron. Reza Pahlawi zdobył ogromne środki finansowe z reeksportu irańskiego surowca. Z kolei Izrael – uniezależnił się od arabskiego embarga oraz uzyskał znaczne korzyści z pośrednictwa w sprzedaży. Proceder trwał do wybuchu rewolucji islamskiej w Iranie. Szerszy kontekst tej sprawy opisałem w mojej książce ,,Szepty cieni”.

Po przejęciu władzy przez ajatollahów w Teheranie Izrael zmienił nazwę rurociągu na Tipline (קו צינור אילת אשקלון). Należy on obecnie do kontrolowanej przez rząd firmy Europe Asia Pipeline Company Ltd. (EAPC), która jest głównym dystrybutorem ropy w Izraelu. Działalność EAPC jest do dnia dzisiejszego utajniona (brak publikacji sprawozdań finansowych oraz nazw kontrahentów). Jest to spowodowane między innymi bezpieczeństwem tankowców przybijających do Ejlatu. Fakt, iż obsługują one izraelski rurociąg naraża je na bojkot w krajach arabskich. Obecnie Tipline transportuje surowiec głównie w rewersie, gdzie ropa (m.in. rosyjska, kazachska i azerska) wyładowywana jest w Aszkelonie, odbierana w Ejlacie, a następnie tankowcami dostarczana do Chin i Korei Południowej. Jednak nawiązanie stosunków dyplomatycznych Izraela z ZEA daje ,,drugie życie” ,,tajnemu” rurociągowi …

Przełom na rynkach energetycznych?

Przedstawiciele izraelskiej firmy The Europe Asia Pipeline Company (EAPC) twierdzą, że nowa perspektywa stosunków izraelsko-emirackich zasadniczo zmienia uwarunkowania transportu surowców energetycznych w basenie Morza Śródziemnego. Prezes EAPC Izik Levi uważa, że Tipline jest znacznie tańszą alternatywą od Kanału Sueskiego dla przesyłu ropy arabskiej na rynki europejskie. Izraelczycy analizują możliwości nie tylko odbioru emirackiego surowca, lecz przełomu w transporcie ropy na Bliskim Wschodzie. Byłoby nim podłączenie ,,rury” Ejlat-Aszkelon do systemu saudyjskiego poprzez wybudowanie nowych nitek rurociągów z pól naftowych Zatoki Perskiej do Izraela. Zmniejszyłoby to zasadniczo koszty transportu tego surowca tankowcami oraz ograniczyło ryzyko geopolityczne ze strony Iranu (blokowanie Cieśniny Ormuz).

Chociaż perspektywa wybudowania siatki połączeń z Zatoki Perskiej do Izraela przez Arabię Saudyjską wydaje się odległa, to możliwości logistyczne terminali przeładunkowych w Ejlacie i Aszkelonie otwierają nowe korytarze transportu ropy. Mogą one bowiem obsługiwać duże tankowce klasy VLCC o załadunku do 2 mln ton, które nie mają możliwości przepłynięcia Kanału Sueskiego (obsługuje o połowę mniejsze statki ,,Suezmax”). Istotna w tej kwestii jest nie tylko wielkość załadunku, lecz przede wszystkim koszt transportu (obsługa pojedynczego przepłynięcia ,,Suezmax” przez Kanał to 300-400 tys. USD), który byłby kilkakrotnie niższy w przypadku użycia rurociągu. Izraelczycy szacują, że mogą przejąć nawet do 20% surowca transportowanego Kanałem Sueskim. Straciłby na tym Egipt, mający poważne problemy finansowe. Tym samym Izrael – zyskujący nowych przyjaciół w Zatoce Perskiej – mógłby poważnie pogorszyć relacje z państwem ościennym. Stąd rząd izraelski będzie musiał zrobić ,,rachunek zysków i strat” w tej geopolitycznej rozgrywce z ,,tajnym” rurociągiem w tle. Podobnie jak to było pół wieku temu w przypadku szacha Iranu…