Percepcja – dlaczego nie widzimy tego, co jest widoczne?

Wielokrotnie podczas mojej kariery analityka padało powyższe pytanie, które bynajmniej nie wydaje się trywialne… Szczególnie w obecnych czasach, kiedy Donald Trump twierdzi, że to co widzimy i czytamy nie jest tym, co się dzieje…W przypadku prezydenta USA nie chodzi jednak o percepcję, tylko bardziej o dezinformację. Ale to temat na inny wpis…

Generalnie większość z nas postrzega percepcję jako proces pasywny. Dlatego często zdarza się, że większość jest w błędzie. Percepcja wymaga zrozumienia otaczającego nas środowiska oraz jego świadomości. Jest zatem zjawiskiem aktywnym, który niejako ,,konstruuje” rzeczywistość. Tworzenie własnej wersji otaczającego nas środowiska następuje na bazie posiadanych przez nas informacji. W przypadku analityków zajmujących się dowolnym zagadnieniem percepcja jest determinowana przez zdobyte doświadczenia, wykształcenie, wartości kulturowe, funkcję zawodową, etc. A to wszystko stymulowane jest przez receptory zmysłowe.

Zwykliśmy postrzegać to, czego oczekujemy

Można powiedzieć: niestety… Gdyż jest to podstawowe założenie procesu percepcji. Zatem każdy z nas potrzebuje więcej ,,twardych” dowodów, aby zmienić swój punkt widzenia. W przypadku utwierdzania się w przekonaniu (często błędnym) o danej sprawie wymagane są tylko informacje szczątkowe.

Tendencja ludzi do postrzegania tego, czego oczekujemy jest znacznie ważniejsza niż skłonność widzenia tego, co chcemy zobaczyć. Nasze oczekiwania jednak mają różne źródła ulokowane w doświadczeniach życiowych, kulturowych czy też normach organizacyjnych. Wpływają one na analityka, aby zwracał szczególną uwagę na pewny charakter informacji, które interpretuje następnie w charakterystyczny dla siebie sposób. Jak pisałem wielokrotnie na tym blogu: WAŻNY JEST KONTEKST. Zatem w procesie percepcji również odgrywa on zasadniczą rolę. Różne doświadczenia pociągają za sobą inne oczekiwania. Inaczej odbiera się w ciągu dnia na ruchliwej ulicy kroki grupy przechodzących ludzi, a inaczej pojedyncze odgłosy człowieka skradającego się w nocy…

Łatwo definiujemy nowe opinie, które następnie trudno zmienić

Jest to jedna z cech charakterystycznych ludzkiego procesu rozumowania. Stąd tak trudno w wielu przypadkach być obiektywnym, kiedy wcześniej wypracowaliśmy sobie opinię na dany temat. Na ilustracji poniżej widzimy szereg rysunków, gdzie każdy kolejny progresywnie różni się niewielkim szczegółem.

Nasza percepcja zależy od tego, na którym rysunku zakończyliśmy obserwację. Pierwszy z nich przedstawia twarz mężczyzny, a ostatni – kobietę…W tym momencie dochodzimy do podstawowej zasady procesu percepcji.

Nowa informacja jest postrzegana na bazie już istniejących

Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, kiedy początkujący analityk stawiał właściwą prognozę na dany temat, a jego doświadczeni koledzy okazało się, że byli w błędzie. Oczywiście można powiedzieć, że nowicjusz miał szczęście…Jednak wiadomo, że ,,świeże spojrzenie” ma swoje zalety, gdyż łatwiej asymilują się do naszej percepcji nowe i tym samym – najbardziej aktualne dane. Natomiast w przypadku doświadczonych analityków, im bardziej odbiega nowa informacja od wyrobionej opinii, tym szybciej i łatwiej jest ona odrzucana. Ludzie bowiem formułują pierwotne stanowiska na podstawie niewielkiej bazy danych, potrzebują jednak ,,twardych dowodów”, aby je zmienić.

Im dłużej czegoś nie widzimy, tym trudniej to dostrzec później

Jeżeli stawiamy prognozę na dany temat i oparta jest ona na wielu, rozbieżnych przesłankach, to wnioski obarczone będą znacznym błędem. Problem jednak w tym, że w takim przypadku wyciągnięcie trafnych konkluzji następuje na znacznie późniejszym etapie naszego procesu analitycznego. Reasumując zatem – im bardziej rozmyty jest obraz na początku, tym większej liczby szczegółów potrzebujemy, aby go odczytać prawidłowo na końcowym etapie. Nasza percepcja powoduje bowiem, że nowy obraz, który utworzył się na samym początku, łatwiej ,,definiuje się” w przyszłości, jeśli we wstępnej fazie znamy więcej danych. Wniosek z tego taki, że czasami lepiej poczekać i zebrać więcej informacji na dany temat, aby dojść do prawidłowego wniosku, aniżeli w rezultacie błędnych i pospiesznych ocen, zmieniać swoją opinię. Wtedy potrzebujemy bowiem ,,twardych dowodów”, które w świecie analizy rzadko otrzymujemy…

Łatwo powiedzieć…

Łatwo powiedzieć, że lepiej poczekać na więcej szczegółów i przedstawić dokładniejszą analizę sytuacji… Problem jednak w tym, że – według licznych badań ośrodków analitycznych – odbiorcy informacji oczekują prognozy dalszego rozwoju wydarzeń dwa-trzy dni po ich zajściu. W tym okresie jednak prawie zawsze brakuje analitykowi ,,twardych danych”. Stąd ocena sytuacji obarczona jest znacznym błędem. Co gorsza – w miarę rozwoju sytuacji, kiedy nadchodzą kolejne informacje, osoba przedstawiająca analizę ma problemy ze zmianą pierwotnej oceny, gdyż – jak pisałem wyżej – każda nowa informacja jest postrzegana na bazie już istniejących. W grę wchodzą również czynniki instytucjonalne, gdzie w ośrodkach analitycznych, agendach rządowych, często oczekuje się spójności pisanych analiz. Stąd tak często nie tylko analityk, lecz również instytucja, którą reprezentuje, tkwi w ,,grzechu pierworodnym” oceny sytuacji. Niestety pomimo uzyskiwania kolejnych danych, ciężko się tego ,,grzechu” pozbyć. Zatem z perspektywy biernego obserwatora trudno często zrozumieć, dlaczego nie widzimy tego, co jest widoczne…