Jak firmy farmaceutyczne zarabiają na COVID-19

Jak firmy farmaceutyczne zarabiają na COVID-19 możemy przekonać się na polskim przykładzie. Kiedy 23 września 2020 roku BIOMED – mało znana w środowisku międzynarodowym spółka biotechnologiczna z Lublina – ogłosiła, że posiada ,,lek zabijający COVID-19” jej akcje na GPW gwałtownie wzrosły o ponad 40%. Dumnie prezentujący ampułki z tajemniczą cieczą przedstawiciel firmy dr Grzegorz Czelej ogłasza na Twitterze: ,,Mamy lek, który działa!”. Informacja byłaby faktycznie przełomowa w świetle światowego wyścigu koncernów farmaceutycznych o wyprodukowanie szczepionki na COVID-19, gdyby okazała się prawdziwa…Sceptycy nabierają od razu podejrzeń, gdy w prezentacji ,,nowego leku” udział bierze senator partii rządzącej, a ,,tajemnicza ciecz uzdrawiająca” nie przeszła jeszcze testów klinicznych. Faktycznie zatem ma niewiele wspólnego z lekiem, a sprawą potencjalnej dezinformacji inwestorów GPW przez właścicieli BIOMED-u zaczęła zajmować się Komisja Nadzoru Finansowego. Kilka dni później przedstawiciele polskiej firmy ogłosili, że ,,lek” na COVID-19 będzie …pod koniec 2021 roku. Łatwo w tym chaosie dezinformacyjnym wnioskować, że zapewne chodzi o pieniądze.

Firmy farmaceutyczne w USA i zyski z COVID-19

Sztuką na rynkach kapitałowych jest zarobić na produkcie, którego jeszcze nie ma. Niewielu udaje się obecnie tak skutecznie osiągnąć ten cel, jak amerykańskim firmom farmaceutycznym. Wykorzystują do tego sprzyjające okoliczności szerzącej się gwałtownie pandemii koronowirusa.

Kiedy administracja Trumpa ogłosiła Operation Warp Speed – federalny program poszukiwania leku na COVID-19 – koncerny sektora farmaceutycznego rozpoczęły wyścig o fundusze rządowe. Według danych firmy Equilar zebranych na zlecenie New York Timesa, współwłaściciele 11 firm sprzedali od marca do końca lipca bieżącego roku akcje o wartości ponad 1 miliarda USD. Wiele z tych spółek zatrudnia kilkanaście osób i nigdy nie wyprodukowały jakiegokolwiek leku. Ich kapitalizacja uległa aprecjacji na bazie wyścigu o ,,lek na COVID-19” podczas którego członkowie zarządów firm podają szczątkowe i ,,przełomowe” informacje o postępach w sprawie produkcji szczepionki. Stąd nie należy być zaskoczonym, że w niektórych przypadkach otrzymali oni liczne opcje na akcje przed ogłoszeniem ,,pozytywnych” i nie zweryfikowanych przez ekspertów zewnętrznych danych. Zatem posiadacze pokaźnych pakietów akcji nie tracą czasu – korzystają ze sprzyjających okoliczności i sprzedają swoje udziały…

Vaxart – amerykański BIOMED?

Vaxart – mała firma farmaceutyczna z San Francisco zatrudniająca 15 osób – posiada wiele podobieństw do lubelskiego BIOMED-u w polityce informacyjnej dla potencjalnych inwestorów. Kiedy ogłosiła, że jej ,,szczepionka na COVID-19” została wybrana przez rząd USA do programu Operation Warp Speed akcje poszybowały w górę. Właściciele spółki, którzy kilka tygodni wcześniej otrzymali opcje na akcje o wartości kilku milionów USD, mogli czuć się zadowoleni. Ich kapitalizacja wzrosła sześciokrotnie. Jednak szybko przyszło sprostowanie ze strony Departamentu Zdrowia USA: Vaxart nie jest częścią programu federalnego. Był brany pod uwagę, ale tylko we wstępnej jego fazie. Nie został jednak zakwalifikowany. Drobny szczegół, który umknął skupującym akcje inwestorom giełdowym…Sprawa zajął się amerykański odpowiednik KNF – Securities Exchange Commission.

Klucz w wykorzystaniu sprzyjających …i tragicznych okoliczności

Sprzedaż akcji powinna odbywać się zgodnie z zasadami podtrzymującymi zaufanie społeczne do rynków kapitałowych. Jest to szczególnie ważne w przypadku pandemii COVID-19, kiedy większość społeczeństw oczekuje na lek zwalczający koronawirusa. W powyższym przypadku działanie firm farmaceutycznych przypomina znany w środowisku maklerów nielegalny spoofing. Sztucznie podbija się ceny akcji przez deklarację jej kupna, która następnie zostaje szybko wycofana. Podobnie jak z ,,lekiem”, który jest, ale faktycznie go nie ma. Zamiast skutecznej szczepionki małe firmy biotechnologiczne generują zyski. Jednym z takich przykładów stała się niewielka spółka Regeneron z miasta Tarrytown w stanie Nowy Jork. Kiedy ogłosiła w lutym 2020 roku, że rozpoczęła współpracę z Departamentem Zdrowia nad szczepionką akcje jej wzrosły o ponad 80%. Członkowie zarządu zarobili na ich sprzedaży ponad 700 mln USD, a jego szef – Leonard Schleifer – otrzymał w maju ,,tylko” 178 mln USD.

Innym jaskrawym przykładem ,,pompowania” wartości swoich akcji stała się firma Moderna. Znajdująca się na rynku farmaceutycznym ponad 10 lat nigdy nie wyprodukowała jakiegokolwiek leku. W styczniu Moderna ogłosiła, że ,,pracuje nad szczepionka na COVID-19”. W kolejnych miesiącach wydano liczne komunikaty prasowe o ,,postępach” w badaniach, czemu towarzyszył trzykrotny wzrost ceny akcji, a jej kapitalizacja przekroczyła 30 miliardów USD. Przedstawiciele firmy sprzedali aktywa o wartości ponad 250 milionów USD.

Podobna praktyka przyznawania sobie znacznego pakietu akcji przez kierownictwo firm dotyczyła innych amerykańskich spółek farmaceutycznych pracujących nad lekiem na koronawirusa (m.in. Novavax, Translate Bio). Chociaż w spółkach giełdowych zasada przyznawania członkom zarządu pakietu akcji istnieje od dawna, to przeważnie nie mogą one zostać sprzedane w pewnym okresie (miesiące, lata). Podważałoby to bowiem zaufanie do samej spółki. W przypadku firm farmaceutycznych praktyka ta nie obowiązuje. Lepiej bowiem zarobić już teraz na czymś czego nie ma, niż ryzykować że ,,lek na COVID-19” może nie spełnić oczekiwań inwestorów.