W. Brytania: Premier Johnson w szponach niemocy

Kilkanaście miesięcy temu zadawałem pytanie na tym blogu czy premier Boris Johnson okaże się mężem stanu czy też klaunem, świat nie słyszał jeszcze o COVID-19. Obecnie – w obliczu pandemii koronawirusa – okoliczności uległy zasadniczej zmianie. On sam znajduje się w szponach niemocy, a większość obserwatorów brytyjskiej sceny politycznej – analizując rozwój wydarzeń na Wyspach – nie ma wątpliwości, że Brytyjczycy zmagają się z największym kryzysem od czasów II wojny światowej. Natomiast Boris Johnson – doprowadził ich nad przepaść, z której wyłania się tylko chaos.

Boris Johnson – od showmana do malkontenta

Łatwo znaleźć podobieństwa w cechach charakteru pomiędzy Donaldem Trumpem i Borisem Johnsonem. Obydwaj – z sukcesami robili kariery w mediach – zapomnieli po wygraniu wyborów, że zaczęli piastować stanowiska publiczne. Dobro państwa zeszło na drugi plan, a liczyło się głównie podkreślanie własnego ego poprzez umiejętne manipulowanie opinią publiczną w stylu sprawnego showmana. Polityka ta korelowała z sukcesywnym lekceważeniem nadchodzących zagrożeń, w tym pandemii COVID-19. W rezultacie – posiadające najlepszą bazę naukową na świecie – Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nie były w stanie wypracować skutecznego modu vivendi z koronawirusem. Stąd dotychczas zginęło ponad 200 tysięcy Amerykanów i 42 tysiące Brytyjczyków, a ich liderzy – prezydent Trump i premier Johnson – sami zmagają się z chorobą.

W przypadku Borisa Johnsona widzimy wyraźną transformację z showmana w malkontenta. Brytyjski premier stracił charyzmę (jak ją kiedyś nazywał mojo) nie tylko w walce politycznej ze swoimi przeciwnikami z Partii Pracy, lecz również w odpieraniu ataków wewnątrz swojego ugrupowania. Jak podaje the Times of London, ostatnio dochodzą również problemy natury finansowej po rozwodzie z drugą żoną. Johnson zaczyna skarżyć się na zarobki jako szef rządu (ok. 150 tys. funtów rocznie), które musiał ograniczyć o ponad 670 tysięcy (wcześniej w pracy dziennikarskiej osiągał dochody do 870 tys.). Nie jest to polityk, który bezpiecznie przeprowadzi Brytyjczyków przez kolejną falę koronawirusa.

Perspektywa chaosu przeraża Brytyjczyków

Kiedy przejeżdżałem w ostatni weekend wieczorem przez londyńskie Soho, nie dało odczuć się atmosfery napięcia. Setki młodych ludzi pochłaniało kolejne kufle piwa, aby zdążyć przed zamknięciem pubów o dziesiątej – godzinę wcześniej niż zazwyczaj. Tak wygląda ,,walka” rządu z COVID-19. Podsumował to znajomy właściciel restauracji w Chinatown: ,,był sobie wirus…” Od początku pandemii Brytyjczycy mają poczucie chaosu, gdzie komunikaty rządowe nie są odzwierciedleniem przemyślanej strategii. Wyglądają jak ruchy Browna albo kogoś, kto trzyma się ściany, gdyż traci równowagę…Sprzeczne informacje dotyczące wprowadzanej ad hoc kwarantanny dla powracających z zagranicy, czy też zachęcanie do ,,powrotu do biur”, aby kilka dni później wzywać do czegoś odwrotnego – pracy z domu, nie pozwalają zaplanować bieżącego trybu życia.

Zmarnowany kapitał Borisa Johnsona

Gdy dziewięć miesięcy temu 56-letni Boris Johnson poprowadził Partię Konserwatywną na bazie Brexit-u do zdecydowanego zwycięstwa w wyborach parlamentarnych nic nie zwiastowało, że brytyjski premier tak łatwo w niedalekiej przyszłości ,,strzeli sobie w stopę”. Zaprzepaścił swój kapitał polityczny poprzez aroganckie podejście do pandemii COVID-19. Pogrążony w depresji Johnson coraz łatwiej ulega wpływom swoich doradców , uprawiających ,,walkę buldogów pod dywanem” na Downing Street i generujących podziały społeczne wśród Brytyjczyków Prowadzi to do pogłębienia podziałów i osłabienia jedności w obliczu wzrastającej fali pandemii. Towarzyszą temu wyraźne przejawy niekompetencji w polityce zagranicznej, gdzie Londyn grozi złamaniem zawartej wcześniej umowy z UE dotyczącej Brexit-u. W rezultacie pod wątpliwość poddawana jest wiarygodność Brytyjczyków w kontekście kolejnych porozumień międzynarodowych, które planują podpisać z innymi państwami (m.in. umowę o wolnym handlu z USA).

Tym samym Johnson w codziennych przekazach do społeczeństwa miota się pomiędzy wsłuchiwaniem się w ostrzeżenia naukowców, iż Wielkiej Brytanii grozi wzrost zakażeń do 50 tysięcy dziennie, a sugestiami doradców, że straci kapitał polityczny, jeżeli wprowadzi kolejne obostrzenia. Jeden z głównych spin-doctorów brytyjskiego premiera – Dominic Cummings – generuje ze swojej siedziby w Whitehall strategię analogiczną do kampanii na rzecz Brexit-u. Zapomniał jednak, że tym razem nie ma miejsca na demagogię, tylko skuteczne i profesjonalne działania w walce z pandemią.

Sam Boris Johnson został pozbawiony przez COVID-19 nie tylko energii i optymizmu, którymi tryskał w przeszłości. Brytyjski premier stał się w tych trudnych czasach posłańcem głównie złych wiadomości. Sprostać wyzwaniom pandemii nie będzie jednak łatwo. Wymaga to działań zespołowych, ciężkiej pracy i…szczerości w kontaktach ze społeczeństwem. Czyli tych atrybutów, którymi Boris Johnson nigdy nie grzeszył…

Inne wpisy na temat Wielkiej Brytanii: