Górski Karabach: Ostrożne stanowisko Iranu

Iran – wspierający w przeszłości Armenię w sporze o Górski Karabach – zajmuje tym razem ostrożne stanowisko. W świetle pandemii COVID-19, kryzysu gospodarczego i narastających niepokojów społecznych reżim ajatollahów oświadcza czwartego dnia starć, że popiera działania Azerbejdżanu. W kontekście walki o wpływy na szczytach władzy w Teheranie irański establishment rządowy priorytetowo postrzega stabilność wewnętrzną nad korzyści geopolityczne na Zakaukaziu. Czy zatem Irańczycy faktycznie odwrócili się od Ormian?

Iran popiera Azerów w Karabachu

Rząd irański został zaskoczony skalą eskalacji konfliktu w Górskim Karabachu, który wybuchł ponownie 27 września. Irańczycy oczekiwali, że – podobnie jak w lipcu – na sporadycznej wymianie ognia się skończy. Tym razem jednak prezydent Ilham Alijew chciał ,,odzyskać twarz” po lipcowych starciach z Ormianami, które zostały odebrane w Azerbejdżanie jako upokorzenie i spowodowały protesty społeczne.

1 października przedstawiciele najwyższego przywódcy duchowego Iranu Alego Chamaneiego wydali w czterech północno-zachodnich prowincjach wspólne stanowisko popierające Azerbejdżan. Stwierdza się w nim, że ,,nie ulega żadnej wątpliwości, iż Górski Karabach należy do Azerbejdżanu”. Jednocześnie rząd w Teheranie podjął decyzję o otwarciu swojej przestrzeni powietrznej dla rosyjskiej pomocy wojskowej skierowanej do Armenii. Spowodowało to wybuch licznych protestów nie tylko w irańskim Wschodnim Azerbejdżanie, lecz również w Teherenie. Demonstranci krzyczeli: ,,Karabach jest nasz i taki pozostanie!”. W przeszłości irańskie służby bezpieczeństwa tłumiły tego typu wybuchy niezadowolenia społecznego. Tym razem jednak jest inaczej.

Stabilność wewnętrzna nad korzyści geopolityczne

Przygnieciony pandemią COVID-19 i narastającym kryzysem gospodarczym spowodowanym m.in. sankcjami USA nałożonymi na Iran (8 października objętych nimi zostało kolejnych 18 banków irańskich), reżim w Teheranie nie zamierza otwarcie prowadzić gry geopolitycznej na Zakaukaziu. Stąd prezydent Hassan Rouhani, szef dyplomacji Mohamed Zarif i wpływowy doradca do spraw zagranicznych przywódcy religijnego Ali Velayati zgodnie przyznali, że ,,Armenia powinna zakończyć okupację Karabachu”. Podobne stanowisko przedstawił wielki ajatollah Hossein Hamedani, nadając całej sprawie kontekst religijny: ,,Górski Karabach jest częścią świata islamskiego i musi zostać oswobodzony” – stwierdził. Zatem władze irańskie – świadome napiętej sytuacji wewnętrznej – nie zamierzają wzniecać wewnętrznego sporu z ponad 20 milionową mniejszością azerską.

Irańska zmiana pozycji w sprawie Karabachu może mieć charakter tymczasowy i zależeć będzie od dalszego rozwoju konfliktu. Kluczowa w tej kwestii pozostanie rola Turcji, którą Iran oskarżał o podsycanie ormiańsko-azerskiego sporu celem ,,zawłaszczenia” jak największej części terytorium przed ogłoszeniem rozejmu. Ma to – zdaniem Teheranu – wzmocnić propagandowo prezydenta Erdogana. Jest jednak mało realne, aby osłabiony geopolitycznie i wewnętrznie w ostatnich latach Iran, podjął ponownie aktywne działania w konflikcie na Zakaukaziu.

Inne wpisy na temat Iranu: