Mavi vatan – agresywna strategia morska Turcji

Eskalacja napięć Turcji z członkami NATO w basenie Morza Śródziemnego w ostatnich miesiącach jest rezultatem implementacji przez Ankarę strategii morskiej zwanej doktryną niebieskiej ojczyzny czyli ,,Mavi vatan”. Głównym jej celem jest zabezpieczenie tureckich interesów ekonomicznych przez zagwarantowanie praw eksploatacji surowców energetycznych z dna morskiego. Takie działania administracji prezydenta Recepa Erdogana – uwikłanej w konflikty w Libii, Syrii i Górskim Karabachu – obarczone są jednak wysokim ryzykiem osłabiającym pozycję Ankary w Sojuszu Północnoatlantyckim.

,,Mavi vatan” –konfliktogenna strategia morska

,,Mavi vatan” (morska, niebieska ojczyzna) – strategia, która została stworzona przez byłego dowódcę marynarki wojennej admirała Cihata Yaycı opisuje konieczność poszerzenia przez Ankarę granic strefy morskiej celem zagwarantowania interesów gospodarczych, głównie eksploatacji surowców energetycznych. Obecnie koncepcja ta jest forsowana przez popularnego w kręgach nacjonalistycznych partii rządzącej AKP admirała Cema Gürdeniza.

Turcja oczekuje specjalnych praw wytyczenia granic morskich na Morzu Egejskim, Czarnym i Śródziemnym. W szczególności dotyczy to wód terytorialnych Grecji na pierwszym z tych akwenów, gdzie Ateny posiadają większość z wysp. Takie oczekiwania tureckie są jednak sprzeczne z Konwencją Prawa Morza, której Ankara nie jest stroną. Stąd Turcja stara się rozwiązywać spory morskie poprzez dwustronne negocjacje unikając arbitrażu międzynarodowego, którym w tym przypadku jest Trybunał Prawa Morza (Polska ma tam swojego przedstawiciela – profesora Stanisława Pawlaka – b. ambasadora w Jordanii i Syrii, doskonale znającego problematykę Morza Śródziemnego).

Na Morzu Egejskim Turcja posiada tylko trzy wyspy, a Grecja – ponad 3 tysiące. Stąd Ankara stoi na stanowisku, że poszerzenie dla każdej z wysp greckich granic morskich wyłącznej strefy ekonomicznej (WSE) z 6 do 12 mil morskich (mapy poniżej) – co jest zgodne z prawem międzynarodowym – stanowi casus belli.

6-milowe wyłączne strefy ekonomiczne
12-milowe wyłączne strefy ekonomiczne

W takiej sytuacji bowiem Grecja kontrolowałyby trzy czwarte wód Morza Egejskiego, co praktycznie pozbawia Turcję możliwości korzystania z zasobów naturalnych tego akwenu.

Stąd Turcja uważa, że sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby zignorowanie wysp i wytyczenie wyłącznej strefy ekonomicznej z perspektywy terytorium lądowego. Tym samym podejmuje agresywne działania.

Turecka ofensywa na morzu

Agresywne działania tureckich sił morskich w basenie Morza Śródziemnego mają na celu z jednej strony przeforsowanie własnej interpretacji wytyczania granicy wyłącznej strefy ekonomicznej, z drugiej – delegitymizację przyjętych norm prawa międzynarodowego stosowanego w tym zakresie przez inne państwa, szczególnie Grecję na Morzu Egejskim. Szczególnego znaczenia nabiera sytuacja wokół wysp Kreta, Rodos i Kastellorizo, gdzie grecka WSE ogranicza dostęp Turcji do zasobów surowców energetycznych znajdujących się pomiędzy Kretą i Cyprem Północnym. Stąd Ankara regularnie wysyłała w tym roku w region Katellorizo geologiczny statek badawczy Oruc Reis eskortowany przez okręty marynarki wojennej. Ponadto Turcja podpisała z rządem libijskim w grudniu 2019 roku porozumienie o demarkacji granicy morskiej, ignorując greckie wyspy Kreta i Kastellorizo. Sytuację eskaluje ratyfikacja 27 sierpnia 2020 roku przez parlament Grecji umowy o granicy morskiej z Egiptem, gdzie WSE zachodzą z obszarami wyznaczonymi w ramach porozumienia turecko-libijskiego.

Ponadto Turcja odmawia Cyprowi praw do eksploatacji zasobów dna morskiego twierdząc, że odbywa się to bez zgody – uznawanego przez Ankarę – rządu Cypru Północnego. Stąd u cypryjskich wybrzeży zachodnich prowokacyjne prace wydobywcze prowadzi statek Yavuz, należący do TPAO – Tureckiej Korporacji Naftowej. Z kolei inna jednostka tego koncernu – Barbados – przebywa na wodach Cypru Północnego. Wcześniej Turcja nie obawiała się użyć sił militarnych, aby powstrzymać firmy zagraniczne przed wydobyciem surowców z wód cypryjskich (m.in. w 2018 roku takie działania zostały podjęte wobec włoskiej firmy ENI, która chciała realizować projekt wydobywczy Cuttlefish).

Perspektywa wojny turecko-greckiej?

Na obecnym etapie wydaje się ona mało realna. W świetle tureckiego zaangażowania w konflikty w Syrii, Libii i Górskim Karabachu prezydent Erdogan będzie wykorzystywał strategię ,,mavi vatan” głównie celem powstrzymania działań innych państw w zakresie wydobycia surowców energetycznych w basenie Morza Śródziemnego. Na arenie wewnętrznej ,,mavi vatan” ma wzmocnić tendencje nacjonalistyczne w świetle trudnej sytuacji gospodarczej. Stąd należy spodziewać się zaostrzenia retoryki rządu w Ankarze głównie wobec Grecji i Francji, najsilniej sprzeciwiającej się w ramach NATO agresywnej polityce morskiej Turcji. Nie pójdą za tym jednak konkretne środki militarne. Prezydent Erdogan – mając świadomość, iż jego ofensywna polityka morska nie spotyka się z poparciem USA – doskonale rozumie, kiedy należy ,,cofnąć rękę”. Tym bardziej, że jego działania mogą dotknąć również interesów firm amerykańskich.

,,Mavi vatan” a interesy gospodarcze

Agresywna strategia morska Turcji jest znacznym utrudnieniem w realizacji interesów gospodarczych poszczególnych państw w basenie Morza Śródziemnego. Dotyczy to zwłaszcza sektora energetycznego. Interesujące będzie monitorowanie dalszej polityki USA w tym zakresie, kiedy dotychczas Amerykanie nie chcieli bezpośrednio być stroną konfliktu, pozwalając UE na rozstrzyganie sporu turecko-greckiego. Jednak w świetle przejęcia przez koncern Chevron w lipcu 2020 roku firmy Noble Energy, sytuacja ta może ulec zmianie. W posiadanie amerykańskiej firmy weszły bowiem znaczne złoża gazu ulokowane w WSE Izraela (Lewiatan) oraz Cypru (Afrodyta). Jest mało prawdopodobne, aby Turcja podjęła działania sabotujące eksploatacje tych złóż, co mogłoby spotkać się z retorsjami ze strony USA.

Turecki sabotaż aktywności zagranicznych firm energetycznych eksploatujących zasoby energetyczne na Morzu Śródziemnym może utrudnić jednak implementację budowy gazociągu East Med. Projekt ten o wartości 6 miliardów USD został ogłoszony w 2019 roku przez Cypr Włochy, Egipt i Izrael. Tym razem Ankara może – zgodnie z prawem międzynarodowym – nie wyrazić zgody na przebieg gazociągu przez turecką WSE powołując się na czynniki ochrony środowiska.

Więcej na temat działań międzynarodowych Turcji: