II fala pandemii i wybory w USA – krach na giełdach?

Destabilizacja polityczna związana z wyborami prezydenckimi w USA i przybierająca na sile II fala pandemii COVID-19 negatywnie kształtują nastroje na rynkach kapitałowych zwiększając ryzyko krachu na giełdach. Z moich rozmów w środowisku finansistów londyńskiego Canary Wharf wynika, że istnieją poważne obawy, iż powyższy splot niesprzyjających okoliczności może okazać się mieszanką wybuchową. Niektórzy twierdzą, że nastroje wśród inwestorów są zbyt optymistyczne i zaczynają porównywać giełdę do piramidy finansowej. Część banków zwiększyła rezerwy finansowe o kilka procent, ograniczając ryzyko płynności. Sam wynik wyborów prezydenckich w USA nie będzie miał większego wpływu na rynki kapitałowe. W połączeniu z pandemią COVID-19 może zmienić jednak reakcje behawioralne inwestorów. Stąd warto przeanalizować, co sądzi w tej kwestii laureat Nagrody Nobla Robert Shiller – wybitny specjalista z ekonomii behawioralnej.

Pandemia i wybory równa się krach na giełdach?

Po raz pierwszy w historii mamy do czynienia ze splotem dwóch tak negatywnych czynników kształtujących sytuację gospodarczą w Stanach Zjednoczonych. Istnieje realne zagrożenie, że po wyborach prezydenckich ich wynik będzie kontestowany, co spowoduje wzrost napięć społecznych oraz chaos polityczny i tym samym – osłabi zaufanie inwestorów do giełdy. Ponadto prognozy wskazują, że liczba zakażonych COVID-19 w obecnej fazie pandemii znacznie przekroczy wartość z pierwszej jej fali.

Sytuacja na giełdach w tym roku jest generalnie stabilna (chociaż w ostatnim tygodniu wystąpiły największe spadki od marca), a notowania akcji – pomimo globalnego kryzysu zdrowotnego – odnotowują wzrosty. Jednak jak wskazuje Robert Shiller, splot niesprzyjających czynników powoduje, że powinniśmy być teraz szczególnie ostrożni. Prawdopodobieństwo krachu na giełdach bowiem zasadniczo wzrasta. Noblista opiera to na kilku interesujących wskaźnikach.

Co mówią wskaźniki zaufania giełdy?

Wskaźniki zaufania giełdy (stock market confidence indexes) zostały stworzone przez Shillera ponad 30 lat temu. Oparte są one na sondażach nastrojów wśród inwestorów indywidualnych o wysokich dochodach oraz inwestorów instytucjonalnych. Szkoła Zarządzania Uniwersytetu Yale, która zajmuje się opracowywaniem comiesięcznych wskaźników, bada przypadkową próbkę w powyższych grupach uczestników rynków giełdowych.

Jednym z tych wskaźników jest wartość oceniająca zaufanie, że unikniemy krachu na rynkach kapitałowych (Crash Confidence Index). Bada on nastroje inwestorów odnoszące się do bezpieczeństwa aktywów na podstawie odpowiedzi na pytanie: ,,jak oceniasz prawdopodobieństwo gigantycznego krachu na giełdzie – takiego jaki wystąpił 28.10.1929 roku lub 19.10.1987 roku – w przeciągu najbliższych sześciu miesięcy?”. Pytanie odnosi się nie tylko do amerykańskiej giełdy, lecz również zagranicznych rynków kapitałowych.

Półroczna wartość powyższego indeksu jest średnią otrzymaną z sześciu miesięcznych. Uśredniona wartość dotyczy jednak tylko tych inwestorów, którzy twierdzą że prawdopodobieństwo totalnego krachu na giełdzie jest mniejsze niż 10%. W sierpniu wskaźnik ten wśród inwestorów indywidualnych był rekordowo niski – 13%, a we wrześniu – 15%. Czyli wśród uczestników rynków kapitałowych dominuje znaczny pesymizm, czego jednak nie widać na giełdach. Być może dlatego, że inwestorzy instytucjonalni – lokujący aktywa m.in. w fundusze emerytalne – patrzą w dłuższej perspektywie i są bardziej optymistyczni. Wartość powyższego indeksu wynosiła dla nich we wrześniu 24%. Reasumując – zdecydowana większość poważnych inwestorów twierdzi, że istnieje większe niż 10% prawdopodobieństwo totalnego krachu na giełdzie.

Drugim ciekawym wskaźnikiem, który opracował Robert Shiller, jest indeks zaufania wyceny (Valuation Confidence Index). Mówi on jaka część inwestorów uważa, że akcje na giełdzie są ,,dobrze wycenione” (czyli w jakiej części działa hipoteza rynku efektywnego). We wrześniu bieżącego roku wynosił on dla inwestorów indywidualnych 38% czyli znacznie mniej niż w marcu 2009 roku (77%), kiedy giełda odnotowywała swoje najwyższe straty. Dla inwestorów instytucjonalnych wskaźnik ten osiągał odpowiednio 46% (wrzesień 2020 r.) i 82% (marzec 2009 r.). Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy obecną sytuacją, a uwarunkowaniami giełdowymi po kryzysie 2008 roku. Dwanaście lat temu ceny akcji były stosunkowo niskie, ale indeksy giełdowe szły w górę. Obecnie aktywa spółek są drogie, ale stopień zaufania inwestorów niski.

Warto zwrócić tutaj uwagę na inny wskaźnik (również stworzony przez Shillera) – cyklicznie dopasowany indeks wartości zysku netto na akcję ( Cyclically Adjusted Price Earnings). Pozwala on na porównanie wycen rynku kapitałowego z różnych okresów przez uśrednienie zysku w ciągu dekady. Tym samym odrzuca się krótkotrwałe fluktuacje cyklów giełdowych. Wskaźnik ten jest obecnie na wysokim poziomie – wyższy był tylko w dwóch przypadkach: w latach 20-tych XX wieku przed Wielkim Kryzysem i na początku XXI wieku, kiedy ,,pękła bańka internetowa”.

Oczywiście pesymistyczne współczynniki zaufania giełdy nie muszą automatycznie zwiastować nadchodzącego krachu na giełdzie. W obecnych uwarunkowaniach ważniejszy niż zwykle wydaje się jednak czynnik psychologiczny, który może zwiększyć poczucie ryzyka wśród inwestorów. Wszystko wskazuje na to, że światowe rynki kapitałowe znalazły się na ,,skrzyżowaniu”, gdzie brakuje kierunkowskazu, który kierunek jest najbezpieczniejszy.

Więcej na temat giełdy: