Serial ,,Barbarzyńcy” pożywką dla niemieckich neonazistów?

Zdobywający w ostatnich tygodniach coraz większą popularność serial Netflixu ,,Barbarzyńcy” spotyka się z licznymi kontrowersjami w Niemczech. Wydarzenia historyczne, na których oparto scenariusz, zawsze stanowiły inspirację dla nazistów, a obecnie są pożywką dla skrajnej prawicy.

Film ogląda się dobrze. Netflix zadbał o scenografię i szczegóły historyczne, które pobieżnego widza osadzają wygodnie w fotelu. Większość polskich obserwatorów nie zastanawia się jednak nad kontekstem, jaki niesie za sobą fabuła. Na pierwszy rzut oka przypomina ona inny serial tego producenta ,,Wikingowie”. Plemiona germańskie walczą w pierwszym wieku naszej ery z wojskami Rzymu o kontrolę nad terytorium znajdującym się w północnej Germanii. Kulminacyjnym momentem tych starć jest bitwa w Lesie Teutoburskim. Wydarzenie to stało się ideologiczną inspiracją dla budowy Cesarstwa Niemieckiego w 1871 roku, a następnie dla hitlerowskiej III Rzeszy.

Nacjonaliści niemieccy wykorzystują bitwę w Lesie Teutoburskim do podkreślenia wyższości ,,cywilizacji germańskiej” i wybitnych zdolności militarnych przodków obecnych Niemców. Do dnia dzisiejszego Arminius – przywódca ,,plemion barbarzyńskich” w walce z Rzymianami – jest inspiracją dla członków ugrupowań skrajnej prawicy, które organizują pielgrzymki do Lasu Teutoburskiego. W 1875 roku wzniesiono tam olbrzymi pomnik Arminiusa. Kluczowa bitwa z Rzymianami miała mieć miejsce w głębi lasu około 70 km od Kalkriese. Główny ideolog III Rzeszy Alfred Rosenberg podkreślał, że Arminius jest ,,częścią dziedzictwa niemieckiego”, która prowadzi wprost do Hitlera. W tamtym okresie bitwę w Lesie Teutoburskim przedstawiano jako kluczowe wydarzenie w historii Niemiec. Miało ono ,,ochronić czystość niemieckiej krwi”. W 2009 roku skrajnie prawicowa Nacjonalistyczna Demokratyczna Partia Niemiec zorganizowała ,,marsz pamięci” pod hasłem ,,2000 lat walki przeciwko infiltracji zewnętrznej”.

Historycy twierdzą jednak, że fakty wyglądały najprawdopodobniej inaczej. Legendarny Arminius służył przez wiele lat w armii Rzymu zanim dołączył do ,,barbarzyńców”. Faktycznie zatem był emigrantem, który miał niewiele wspólnego z ,,czystością niemieckiej krwi”. Taką opinię podziela scenarzysta serialu Jan Scharf. Twórcy celowo w roli Arminiusa obsadzili Laurenca Ruppa (austriackiego bruneta), aby wskazać na kontrast z jego ideałem promowanym przez nazistów (niebieskooki blondyn). Ponadto plemiona germańskie walczące w Lesie Teutoburskim z Rzymianami miały niewiele wspólnego ze współczesnymi Niemcami. Większość z nich opuściła bowiem swoje terytorium do IV wieku. Nie ma tutaj zatem żadnej ciągłości genealogicznej. Problem polega jednak na tym, że ekstremiści zawsze wolą ,,alternatywne fakty”.

Więcej na temat Niemiec: