Górski Karabach: Jak Rosja realizuje ,,plan Ławrowa”

Zawarte 10 listopada zawieszenie broni pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem jest dziewięciopunktowym ,,planem Ławrowa”, który Kreml od ponad trzech lat ,,trzymał w szafie”. Faktycznie oznacza on jednak kapitulację niepopularnego w Moskwie ormiańskiego premiera Nikola Paszyniana i wzmocnienie pozycji wewnętrznej azerskiego prezydenta Ilhama Alijewa. Wbrew pozorom stwarza również wiele problemów Rosji, odpowiedzialnej za jego implementację. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow – koneser polskiej wódki ,,Wyborowa” – przedstawił rozwiązanie, które nie pozostawiało Putinowi – w świetle obecnej sytuacji geopolitycznej – alternatywy na Zakaukaziu.

,,Plan Ławrowa” – pospieszny rozejm?

Obserwując komentarze nagłego zawieszenia działań militarnych w Górskim Karabachu można odnieść wrażenie, że wielu ekspertów zostało zaskoczonych tak szybkich rozwojem wydarzeń. Była to również przykra niespodzianka dla ormiańskiej opinii publicznej, która przyjęła zgodę premiera Paszyniana na rosyjską propozycję jako faktyczną kapitulację. Trudno oczekiwać, aby polityk ten był w stanie zachować urząd szefa rządu. Kilka godzin przed tym, jak żołnierze rosyjscy zaczęli pełnić w Karabachu służbę w korytarzu Lachin jako ,,siły rozjemcze”, wojska ormiańskie toczyły jeszcze walkę o miejscowość Szuszi. Decyzję premiera Armenii o rozejmie poparł lider Ormian z Karabachu Haraik Haratiunan. Twierdził on, że ,,nie było wyjścia ze względu na niskie morale i fatalną sytuację ormiańskich żołnierzy zdziesiątkowanych przez choroby”. Faktycznie jednak wojska ormiańskie mogły stracić w rezultacie kolejnych walk więcej terytorium – łącznie ze stolicą Górskiego Karabachu Stepanakertem.

Chociaż decyzja o rozejmie wydaje się dość zaskakująca, to jego koncepcja zwana w Moskwie ,,planem Ławrowa” była ,,trzymana w szufladzie” od trzech lat. Szef rosyjskiej dyplomacji i miłośnik polskiej wódki ,,Wyborowa” dostał od Władimira Putina polecenie opracowania koncepcji ,,przejęcia Karabachu” przez Rosję. Jej generalnym założeniem było stopniowe wycofanie się z tego obszaru sił ormiańskich i zastąpienie ich wojskami rosyjskimi, co obecnie ma miejsce. Tym samym poza obszarem negocjacji pozostali dwaj członkowie tak zwanej Grupy Mińskiej OBWE – USA i Francja. W rezultacie rozwoju wypadków dzisiejsza wersja ,,planu Ławrowa” stała się mniej korzystna dla Ormian, którzy stracą część południowego regionu Hadrut. Ponadto w dokumencie nie wspomina się o samym statusie Górskiego Karabachu.

Kto zyskał, a kto stracił?

Niewątpliwie na eskalacji konfliktu w Górskim Karabachu politycznie skorzystał prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew. Stanowi to dla niego istotne wzmocnienie pozycji na scenie wewnętrznej, gdzie jeszcze latem istniało realne zagrożenie protestów społecznych. W Baku pojawiają się jednak pytania dlaczego wojska azerskie nie zajęły całego Karabachu? Istnieją również wątpliwości, co do roli sił rosyjskich, na których rozmieszczenie nie zgadzał się Alijew wcześniej (m.in. podczas rozmów 9-10 października w Moskwie). Otoczenie prezydenta Azerbejdżanu odradzało mu atak na stolicę prowincji i branie odpowiedzialności za żyjących tam Ormian. Uznano, że ,,mniejszym złem” jest powierzenie ich losu armii rosyjskiej.

Realne korzyści z walk w Karabachu odniosła również wspierająca Azerów Turcja. W ,,planie Ławrowa” Ankara otrzymała gwarancję dostępu do korytarza wiodącego przez armeński region Meghri łączącego Turcję z Azją Centralną poprzez Nachiczewańską Republikę Autonomiczną. Turcy zabiegali o takie rozwiązanie we wcześniejszych negocjacjach w sprawie Karabachu w latach 1999-2000.

Teoretycznie zyskali również Rosjanie. Udało im się zmarginalizować rolę USA i Francji w Grupie Mińskiej, osłabić pozycję nielubianego w Moskwie liberalnego premiera Armenii i zaspokoić ambicję prezydenta Turcji Recepa Erdogana. W praktyce jednak implementacja ,,planu Ławrowa” może przynieść Kremlowi wiele problemów. Niespełna dwa tysiące rosyjskich żołnierzy musi nadzorować wycofanie Ormian z rejonów agdamskiego, kelbecerskiego i Lachina, które Armenia kontrolowała przez ćwierć wieku. Rosjanie powinni spodziewać się protestu ze strony ormiańskich osadników. Linia konfliktu może stać się ,,lontem zapalnym”, gdyż biegnie wzdłuż drogi łączącej Stepanakert zamieszkany przez Ormian, z miastem Szusza, które mają przejąć Azerowie. Chociaż ,,plan Ławrowa” przewiduje powstanie nowego połączenia Stepanakertu z Lachinem, to jest mało realne, aby nastąpiło to w najbliższej przeszłości (m.in. ze względu na trudną, górzystą topografię terenu). Tym samym Rosja – jako główny gwarant porozumienia – będzie obciążona również problemami z jego implementacją. Stąd Moskwa akceptuje udział żołnierzy tureckich w przestrzeganiu rozejmu. Mieliby oni ,,pilnować” azerskiej strony.

Znając jednak skłonności szefa rosyjskiej dyplomacji do rozmywania odpowiedzialności na arenie międzynarodowej można oczekiwać, że poszczególne punkty ,,planu Ławrowa” Rosja będzie chciała przeforsować poprzez przyjęcie rezolucji w sprawie Górnego Karabachu w organizacjach wielostronnych (RB ONZ, Grupa Mińska OBWE). Oczywiście Rosjanie pozostawią sobie ,,właściwą interpretację” przyjętych dokumentów.

Więcej na temat Górskiego Karabachu: