Syria: Rosja chce pieniądze za uchodźców…

Rosja poniosła dotkliwą porażkę podczas międzynarodowej konferencji w Damaszku. Koncepcja: pieniądze za uchodźców zakończyła się fiaskiem. Nie udało się Moskwie skłonić inne państwa do sfinansowania powrotu Syryjczyków do ojczyzny w zamian za złudne poczucie stabilizacji. Jest to pierwszy, dotkliwy cios dla rosyjskiej dyplomacji na drodze do sukcesywnego wycofywania się z konfliktu syryjskiego.

Rosyjski pomysł na stabilizację w Syrii -pieniądze za uchodźców

Moskwa osiągnęła już swój główny cel polityczny w Syrii jakim jest utrzymanie przy władzy reżimu Baszara al-Asada. Udało się Rosjanom zrealizować również zamierzenia strategiczne rozbudowując bazę lotniczą w Humajmim i morską w Tartus stanowiące podstawę obecności militarnej w basenie Morza Śródziemnego. Moskwa wykorzystywała ponadto syryjskich najemników do walk w Libii. Kreml nie jest jednak w stanie udźwignąć gospodarczej odbudowy Syrii. Stąd dyplomacja rosyjska wpadła na pomysł: pozyskajmy fundusze z zewnątrz w zamian za ,,zgodę” na powrót uchodźców. Mówiąc wprost: Rosjanie chcieli, aby kraje obarczone utrzymywaniem syryjskich uchodźców zapłaciły za ich pozbycie się. Pomysł został przedstawiony podczas zorganizowanej w tym miesiącu międzynarodowej konferencji w Damaszku. Problem polegał na tym, że nie pojawili się najbardziej zainteresowani…

Jak to Rosjanie organizowali konferencję w Damaszku…

Mój ulubiony szef dyplomacji, były sekretarz stanu USA James Baker i rodowity Teksańczyk zwykł mawiać o konfliktach regionalnych: ,,są one jak końskie łajno, które przyczepi się do kowbojskich butów. Trudno je potem strzepnąć…” Coś w tym jest, gdyż przemierzając Teksas pamiętam napisy przed saloonami: ,,wszyscy proszeni są o strzepnięcie g…przed wejściem do środka”. Tak z pewnością nie było na międzynarodowej konferencji w Damaszku, gdzie rolę gospodarza pełnili…Rosjanie. Mój znajomy dyplomata i uczestnik konferencji przyznał, że czuł się jak w rosyjskiej bazie wojskowej. Bezpieczeństwa na sali pilnowali Rosjanie, ostentacyjnie przemierzając ją wzdłuż i wszerz pokrzykując przez walkie-talkie. ,,Obsługa medyczna” również została zagwarantowana przez stronę rosyjską – przed wejściem do środka medycy mierzyli temperaturę. Na pewno – jeśli chodzi o dyskusję – to jej temperatura nie była wysoka. Być może tętno podskoczyło niektórym miłośnikom syryjskiego reżimu, kiedy prezydent Asad pojawił się w przekazie wideo. Podziękował on Rosji i Iranowi za wsparcie militarne oraz oskarżył państwa arabskie i Zachód o ,,wykorzystywanie syryjskich uchodźców do wzbogacania swoich skorumpowanych reżimów…”

Kreatorem idei ,,pieniądze za uchodźców” jest specjalny rosyjski wysłannik do Syrii Aleksandr Ławrentijew. Zabiegał on podczas rozmów w Jordanii i Turcji– gdzie przebywa znaczna część Syryjczyków – o uczestnictwo tych państw w konferencji. Ankara i Amman odmówiły. Podobnie jak UE i ONZ. Stąd Liban był jedynym państwem, ze znaczną liczbą uchodźców, który przysłał swojego przedstawiciela do Damaszku. Jednak libański prezydent Michel Aoun nie omieszkał wykrzyczeć Rosjanom, że Syryjczycy ,,kosztowali jego kraj ponad 40 miliardów USD”. Chociaż Aoun znany jest z tego, ze oszczędnie gospodarzy prawdą, to faktycznie pobyt Syryjczyków w Libanie stał się kwestią polityczną, gdzie są oni często obwiniani przez establishment władzy za katastrofalną sytuację gospodarczą tego kraju.

Rosyjskie zabiegi w Jordanii i Turcji

Aleksandr Ławrentijew nie krył wyraźnej irytacji odpowiadając na pytania dziennikarzy, dlaczego ,,nie dopisała” frekwencja na konferencji w Damaszku. Rosjanin wszystko zgonił na ,,presję Zachodu” w tej kwestii. Nie oznacza to, że wcześniej nie podejmował wysiłków, aby było inaczej. Wybrał się 27 października do Jordanii, w której znajduje się ponad 650 tysięcy syryjskich uchodźców. Zabrał ze sobą Ahmada al-Oudeha – byłego dowódcę rebeliantów, który obecnie ,,gwarantuje” bezpieczeństwo antyasadowskiej opozycji w przygranicznej prowincji Dara. Syryjczyk znany jest w zachodnich strukturach bezpieczeństwa i ZEA – współpracował z nimi w ramach Military Operations Center w Ammanie. Jednak, kiedy w 2018 roku dowodzeni przez niego rebelianci byli o krok od całkowitej klęski, al-Oudeh postanowił skorzystać z rosyjskiej propozycji i przejąć dowództwo wspieranego przez Moskwę 5. Korpusu Armii Syryjskiej. Jego obecność w Ammanie miała dawać gwarancję, że powrót uchodźców do Syrii jest bezpieczny. Jordańczycy jednak nie uwierzyli, gdyż w prowincji Dara dochodzi do wielu zabójstw przedstawicieli opozycji antyasadowskiej. Potwierdza to między innymi raport Human Rights Watch za 2019 rok.

Aleksandr Ławrentijew złożył wizytę w Turcji tuż po konferencji. Chciał się upewnić, że Ankara nie będzie torpedować rosyjskich wysiłków w kwestii powrotu uchodźców. Strona turecka nie ma jednak wątpliwości, że koncepcja ,,pieniądze za uchodźców” nie zakończy się sukcesem. Brakuje bowiem pierwszego elementu. Turcy nie uczestniczyli w konferencji, gdyż Asad nie zgodził się – pomimo rosyjskich nacisków – wysłać im zaproszenia. Prezydent Syrii miał świadomość, że nie zostałoby ono przyjęte. Rosji nie udało się również przekonać strony syryjskiej, aby ,,osłodziła” Turków przed konferencją zwalniając z więzień część liderów opozycji antyasadowskiej czy też znosząc przymusowy pobór do armii. Zatem ponownie sprawdza się stara doktryna polityki zagranicznej Hafeza Asada, którą mi wiele lat temu przedstawił wysoki rangą dyplomata syryjski: ,,nie jest ona ani proirańska, ani prorosyjska – tylko po prosty syryjska”…

Więcej na temat Syrii: