Jak Izrael wpływa na politykę Bidena

Wybór Joe Bidena na prezydenta USA znacznie zmniejsza możliwości kształtowania przez Izrael amerykańskiej polityki zagranicznej. Nie oznacza to jednak, że został on pozbawiony atrybutów w tej dziedzinie. Obecnie obserwujemy wzmożoną aktywność regionalną rządu Benjamina Netanjahu przypominającą Amerykanom, kto jest ich najważniejszym sojusznikiem na Bliskim Wschodzie.

Izrael i polityka zagraniczna Bidena – zmiana optyki

Z pewnością nie śniło się Benjaminowi Netanjahu, że po dwóch kadencjach chłodnych relacji z prezydentem Barackiem Obamą, kolejny gospodarz Białego Domu będzie wyjątkowo spolegliwy wobec Izraelczyków. Wycofanie się USA z porozumienia nuklearnego z Iranem, przeniesienie ambasady amerykańskiej do Jerozolimy, uznanie – w sprzeczności z rezolucjami ZO i RB ONZ – aneksji Wzgórz Golan czy też marginalizacja aspiracji Palestyńczyków to wyraźne ustępstwa na jakie w arabsko-izraelskich kwestiach spornych poszły Stany Zjednoczone podczas prezydentury Donalda Trumpa. Paradoksalnie znaczna część amerykańskich wpływowych ekspertów bliskowschodnich (m.in. D.Ross, D. Makovsky, R.Haass) uważa, że powyższe decyzje wcale nie były w interesie Izraela. Podobne komentarze usłyszałem od moich izraelskich znajomych, którzy twierdzą, że administracja Bidena zmieni optykę relacji USA z Izraelem, co doprowadzi do radykalizacji nastrojów politycznych w samej Jerozolimie. W rezultacie – może mieć miejsce zaostrzenie przez rząd Netanjahu kursu działań regionalnych. Jeżeli obecny gabinet izraelski przetrwa…

Jak postawić Bidena przed faktami dokonanymi

Jest to obecnie główne założenie rządu Netanjahu. W okresie do 20 stycznia 2021 roku, tj. dnia zaprzysiężenia nowego prezydenta USA, Izrael może podjąć wiele kroków w polityce regionalnej, które postawią administrację Bidena przed faktami dokonanymi. Możliwości odwrócenia biegu wydarzeń przez Amerykanów będą w wielu kwestiach mocno ograniczone. Prezydent-elekt w swoich dotychczasowych wypowiedziach przyznał, że jest za powrotem do porozumienia nuklearnego z Iranem, czy też zamrożeniem rozbudowy osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu. Są to kluczowe kwestie, na których zamierza w najbliższych tygodniach skupić się rząd Netanjahu.

Aneksja i rozbudowa osiedli żydowskich

Presja skrajnie prawicowych ugrupowań, od których zależy los polityczny Benjamina Netanjahu, wymusza przyspieszenie realizacji planu aneksji ziem palestyńskich na Zachodnim Brzegu oraz rozbudowy osiedli żydowskich. 15 listopada Israel Land Authority (מנהל מקרקעי ישראל) ogłosiła, że przystępuje do implementacji programu budowy 1257 domów na spornym obszarze w rejonie Givat Hamatos w pobliżu Wschodniej Jerozolimy. Takie działania mają załagodzić krytykę partii osadników Yamina, której lider Naftali Bennet negatywnie ocenia decyzję Netanjahu o ,,zamrożeniu” aneksji części Zachodniego Brzegu.

Pozycję premiera sukcesywnie osłabia jego główny rywal polityczny i minister obrony Benny Gantz, krytycznie oceniający jednostronną aneksje ziem palestyńskich. Zdecydował on 22 bm. o utworzeniu specjalnej resortowej komisji śledczej, która ma ocenić okoliczności zakupu niemieckich łodzi podwodnych. Sprawa jest badana przez prokuraturę i ma charakter korupcjogenny, gdzie cień podejrzeń – jako szefa rządu – pada na Netanjahu.

Iran – nie ma powrotu do przeszłości…

Izrael jest świadomy planów powrotu USA do porozumienia nuklearnego z Iranem (the Joint Comprehensive Plan of Action, JCPOA). Jednak administracja Trumpa ,,obudowała” problem Iranu licznymi sankcjami gospodarczymi, które – przynajmniej w pierwszym okresie prezydentury – nie będą możliwe do zniesienia (opór Republikanów w Kongresie oraz poparcie niektórych Demokratów dla sankcji). Rząd Netanjahu – podobnie jak w sprawie rozbudowy osiedli żydowskich – również w tym przypadku będzie chciał postawić nowego prezydenta USA przed faktami dokonanymi. Strategia ta realizowana jest dwutorowo: poprzez jednostronne działania Izraela na kierunku irańskim oraz szukanie sojuszników w regionie.

W pierwszym przypadku strona izraelska realizuje koncepcję przedstawiania reżimu irańskiego jako wspierającego organizacje terrorystyczne. Nie chodzi tylko o wieloletnie poparcie Iranu dla libańskiego Hezbollahu czy też frakcji szyickich w Iraku. Izrael stara się wpisać politykę regionalną ajatollahów w działania Al-Kaidy, czego dowodem jest wyeliminowanie w sierpniu jednego z jej liderów Abu Mohameda al-Masriego. Do zabójstwa doszło w Teheranie i nieprzypadkowo ,,przeciek” do mediów nastąpił po wygranej Bidena w wyborach prezydenckich. W najbliższych tygodniach należy spodziewać się ofensywnych militarnych działań Izraela przeciwko aktywom irańskim w Syrii i Iraku. Towarzyszyć temu mogą ,,kontrolowane przecieki” do mediów wskazujące na agresywne plany sił irańskich obliczone na destabilizację sytuacji w regionie. Będzie to bardziej prawdopodobne w świetle pierwszej rocznicy zabójstwa przez USA szefa Sił Al-Kuds generała Sulejmaniego, gdzie możemy oczekiwać podjęcia w styczniu 2021 roku przez irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej akcji odwetowych przeciwko sojusznikom amerykańskim na Bliskim Wschodzie. Bardziej realne jest jednak wykorzystanie do tego aktywów szyickich zlokalizowanych w państwach arabskich (Bahrajn, Prowincja Wschodnia Arabii Saudyjskiej) niż bezpośredni atak Irańczyków na pozycje izraelskie.

Głównym sojusznikiem w budowaniu przez Izrael antyirańskiego frontu w regionie jest Arabia Saudyjska. Podobnie jak w powyższych przypadkach również tutaj Izraelczycy wykorzystują ,,kontrolowane przecieki” medialne dla kreowania wizerunku polityki zagranicznej. Tak należy odczytywać ostatnie ,,tajne spotkanie” premiera Netanjahu z saudyjskim następcą tronu księciem Mohamedem bin Salmanem. Wcześniej liderzy spotykali sie na jachcie saudyjskiego księcia na Morzu Czerwonym. Tym razem do rozmowy miało dojść 22 bm., kiedy premier Izraela przełożył swoje zwyczajowe niedzielne posiedzenie rządu, aby udać się do miasta Neom, gdzie spotkał się z Saudyjczykiem i sekretarzem stanu USA Pompeo. Spotkanie miało być jasnym przekazem dla administracji Bidena, że ,,nie ma powrotu” do polityki negocjacji z Iranem. ,,Teatralne gesty” Netanjahu są jednak dobrze znane wśród doradców Bidena. W przeszłości premier Izraela wystawiał ,,puste walizki” przed swoją willę w Camp David, gdyż ,,już wyjeżdżał” i zrywał negocjacje z Palestyńczykami. W sytuacji krytycznego postrzegania polityki Netanjahu i marginalizacji roli saudyjskiego następcy tronu wśród Demokratów jest mało realne, aby izraelsko-saudyjski ,,spektakl jedności” zrobił większe wrażenie w administracji Bidena.

Więcej na temat Izraela: