Białoruś: Czy Łukaszenkę zastąpi dyktatura wojskowa?

Prezydent Aleksandr Łukaszenko przetrwał największą w historii Białorusi falę demonstracji. Zawdzięcza to bardziej lojalności rodzimych sił bezpieczeństwa niż wsparciu zewnętrznemu. W ocenie analityków rządowych państw zachodnich ceną za wierność białoruskich generałów jest utrata wewnętrznej niezależności Łukaszenki. Tym samym białoruski prezydent stał się zakładnikiem establishmentu bezpieczeństwa. To on w przyszłości wskaże jego następcę, którego może wyłonić ze swojego środowiska. Czy zatem grożą nam rządy dyktatury wojskowej na Białorusi?

Dyktatura wojskowa na Białorusi?

Historia lubi się powtarzać – szczególnie w tym samym regionie świata. Nietrudno założyć, że białoruscy generałowie realizują ,,scenariusz Jaruzelskiego”. Zgodnie z nim ,,ratują kraj” przed agresją zewnętrzną przejmując władzę w Mińsku. Tym samym gwarantowana jest ,,niepodległość” Białorusi, a co najważniejsze – nietykalność dla ustępującego z urzędu Łukaszenki. Kreml udziela poparcia takiemu rozwiązaniu poprzez korzystne dostawy surowców energetycznych i otrzymując w zamian zgodę na rozbudowę rosyjskich baz wojskowych na Białorusi. Nigdy w historii swoich rządów Łukaszenko nie był tak mocno uzależniony od przedstawicieli sektora bezpieczeństwa. Białoruski prezydent umiejętnie balansował wpływy poszczególnych generałów nie wahając się dokonywać niespodziewanych dymisji. Do czasu sierpniowych wyborów prezydenckich…

Łukaszenka przeczuwa problemy

Utrzymanie przez tak długi czas dyktatury w środku Europy wymaga znacznych umiejętności taktycznych na szczytach władzy. Trudno zatem odmówić Łukaszence instynktu politycznego i znajomości realiów białoruskich. Przeczuwając problemy przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi prezydent Białorusi postawił na establishment bezpieczeństwa wymieniając ,,cywili” na jego przedstawicieli w swoim najbliższym otoczeniu. Szefem administracji prezydenckiej zostaje generał KGB Ihar Sierhiajenka. W czerwcu następuje zmiana na stanowisku premiera. Funkcję tę obejmuje z ramienia struktur wojskowych Roman Gołowczenko. Z kolei generał Wiktar Szejman – jeden z nielicznych oligarchów białoruskich i wieloletni zaufany Łukaszenki – pełni rolę jego doradcy w czasie kampanii prezydenckiej. Ten były prokurator generalny jest oskarżany przez opozycję o zlecenie porwań i zabójstw przeciwników politycznych. Po wyborach nowym ministrem SW zostaje Iwan Kurbakow – były komendant policji w Mińsku odpowiedzialny za tłumienie protestów. Tym samym system sprawowania władzy pozbawiony moderujących go ,,cywili” stracił giętkość. Establishment bezpieczeństwa bez wahania wykonuje dyrektywy Łukaszenki eskalując sytuację w kraju. Przedstawiciele władzy, którzy nie zgadzają się z represjami reżimu (jak m.in. prokurator generalny Aleksand Koniuk) zostają odsunięci. Taktyka Łukaszenki jest prosta – powiązać los establishmentu bezpieczeństwa z losem prezydenta Białorusi. Generałowie wiedzą, co ich czeka w przypadku dojścia do władzy opozycji…

Nowa konstytucja – kontrolowane przekazanie władzy

Łukaszenko deklaruje, że ,,pracuję nad nową konstytucją, jednak wtedy już nie będę prezydentem”. Stąd należy oczekiwać zmian w ustawie zasadniczej Białorusi, która ograniczy prerogatywy głowy państwa na rzecz premiera. Najprostszą metodą gwarantująca utrzymanie się przy władzy obecnego establishmentu jest przyjęcie ,,modelu rosyjskiego” czyli stworzenie ,,partii władzy”, która będzie rządzić pod pozorem demokratycznych wyborów. Jeżeli udało się otoczeniu Putina przez wiele lat realizować taki scenariusz poprzez ugrupowanie ,,Jedna Rosja” to dlaczego Łukaszenko ma ponieść porażkę? Tym bardziej, że ostatni bieg wydarzeń wskazuje, że białoruski prezydent ,,idzie dokładnie tą samą drogą”, co jego rosyjski odpowiednik – otacza się przedstawicielami struktur bezpieczeństwa. Czy jednak Łukaszenko, który nie wywodzi się z tego samego środowiska co Putin, może pozwolić sobie na ,,romans” z białoruskimi ,,siłownikami”? Kiedy generałowie staną się zbyt wpływowi to istnieje realne zagrożenie, że białoruski prezydent straci nad nimi kontrolę, co popchnie kraj w kierunku rządów junty wojskowej.

Stąd Łukaszenko ponownie dokonuje rotacji na szczytach władzy. Wymienia wywodzącego się z KGB sekretarza Rady Bezpieczeństwa Państwa Waleryja Wakulczyka wyznaczając go na inspektora Obwodu Brzeskiego. Ze stanowiskiem pożegnali się również szef MSW Jurij Karajew i jego zastępca Aleksandr Barsukow. Zostali inspektorami odpowiednio w Obwodach Grodzieńskim i w Mińsku. Ich głównym zadaniem jest nadzór nad gubernatorami w zachodnich regionach kraju, które są – zdaniem Łukaszenki – szczególnie podatne na protesty. Dotychczas stanowiska inspektorów pełnili urzędnicy średniego szczebla. Teraz prezydent Białorusi wyznacza tam swoich zaufanych ludzi ze struktur bezpieczeństwa, którzy budują w inspektoratach silne zaplecze, mające kontrolować sytuacje w regionach. Łukaszenko zdaje sobie bowiem sprawę, że można spodziewać się następnej fali protestów przy okazji kolejnych wydarzeń politycznych, w tym referendum konstytucyjnym. Jego uzależnienie od struktur bezpieczeństwa będzie się zatem pogłębiać. ,,Siłowniki” będą nadzorować kontrolowane przekazanie władzy następcy Łukaszenki. Jest zatem wysoce prawdopodobne, że jego sukcesorem zostanie jeden z nich.