USA: Rosja w polityce zagranicznej Bidena

Rosja w polityce zagranicznej Joe Bidena nie stanie się priorytetem. Nowa administracja prezydenta USA będzie postrzegać Moskwę bardziej poprzez pryzmat zagrożenia dla porządku międzynarodowego niż partnera, z którym można rozwiązywać konflikty regionalne. Kadencja Bidena w Białym Domu utrwali statu quo w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, gdzie każda ze stron będzie ,,pilnowała swoich interesów”.

Rosja w polityce Bidena – stary świat w nowej rzeczywistości

Kiedy było jasne, że Joe Biden wygrał wybory prezydenckie w USA, hitem w rosyjskich mediach społecznościowych stało się jego zdjęcie z sowieckim ministrem spraw zagranicznych Andriejem Gromyko. Widać na nim ówczesnego senatora USA podczas wizyty w Moskwie w 1988 roku – jako członka delegacji kongresowej na konsultacje w sprawie traktatu INF – ściskającego rękę szefowi radzieckiej dyplomacji. W związku z brakiem gratulacji ze strony Władimira Putina, rosyjscy komentatorzy złośliwie żartowali, że Gromyko jako pierwszy pogratulował Bidenowi zwycięstwa…Fakt faktem, że Joe Biden w tym roku skończył 78 lat – tyle samo, ile miał Gromyko podczas spotkania w Moskwie.

Trudno zatem odmówić amerykańskiemu prezydentowi-elektowi doświadczenia w kontaktach z sowieckimi/rosyjskimi liderami. Również z tymi obecnymi. Kiedy w 2011 roku Joe Biden ponownie odwiedził Moskwę jako wiceprezydent USA miał podczas spotkania z Władimirem Putinem przyznać:,, Panie premierze, patrzę panu głęboko w oczy i nie sądzę, abym dostrzegł w nich duszę…” Rosjanin wiedział, że Amerykanin nawiązuje do wcześniejszego i sentymentalnego stwierdzenia prezydenta G.W.Busha. Stąd odpowiedział bez emocji: ,,Najważniejsze, że rozumiemy się wzajemnie”.

Takie ,,wzajemne zrozumienie” zdominuje relacje amerykańsko-rosyjskie podczas kadencji Joe Bidena. Każda ze stron będzie ,,pilnowała swojej strefy wpływów” i unikała ,,naciskania sobie na odcisk”. Chociaż prezydent USA postrzega Rosję jako zagrożenie dla pozycji Stanów Zjednoczonych w świecie, to jego pragmatyzm znajdzie płaszczyznę wspólnej współpracy z Moskwą. Nie będzie ,,patrzenia sobie w oczy” – jak za kadencji G.W. Busha – gdyż zarówno Biden, jak i Putin, zbyt długo funkcjonują na arenie międzynarodowej, aby zachować w sobie resztki sentymentalizmu czy też postrzegać geopolitykę w kategoriach personalnych.

Ameryka i Rosja – obszary współpracy i rywalizacji

,,Tyrania zaczyna się w domu”– tak twierdzi Joe Biden i odnosi to również do Rosji. Nie należy jednak oczekiwać, aby jego administracja miała realny wpływ na poprawę swobód obywatelskich na terenie Federacji Rosyjskiej. Piastując urząd wiceprezydenta USA, przyglądał się bezradnie jak Moskwa dokonywała aneksji Krymu, a planowany wcześniej ,,reset” relacji amerykańsko-rosyjskich – firmowany przez ówczesną sekretarz stanu Hillary Clinton – okazał się całkowitym fiaskiem.

Z perspektywy interesów amerykańskich kluczowego znaczenia nabiera przedłużenie – kończącego się w lutym 2021 roku – układu Nowy START o ograniczeniu broni strategicznych. W świetle odmowy udziału w negocjacjach przez ChRL Amerykanie zgodzą się na propozycję Władimira Putina, aby porozumienie trwało dodatkowy rok. W tym czasie negocjatorzy przystąpią do rozmów nad wypracowaniem nowych rozwiązań. Joe Biden opowiada się za utrzymaniem redukcji arsenału nuklearnego i dalszymi rozmowami ze stroną rosyjską. Zdaje sobie on jednocześnie sprawę, że włączenie Pekinu do tych negocjacji jest obecnie mało realne.

Ważnym obszarem rosyjskiej polityki zagranicznej, gdzie administracja Bidena może ,,dać się Rosjanom we znaki” są relacje Moskwy z ,,tradycyjnymi sojusznikami”. Jak powiedział mi amerykański dyplomata kilka lat temu: ,,TAM powinniśmy być aktywni – nie złamiemy Rosji kręgosłupa, ale pokopiemy po kostkach, że będzie kuleć…”. W tym zakresie można oczekiwać większej pomocy USA dla Ukrainy (głównie w sektorze bezpieczeństwa) czy też szerszego zaangażowania politycznego w rozwiązanie kryzysu na Białorusi, Górskim Karabachu oraz normalizacji relacji Serbii z Kosowem. W tej ostatniej kwestii Amerykanie mogą wykorzystać narastające napięcia w stosunkach serbsko-rosyjskich. Władimir Putin zawsze miał głębokie obawy dotyczące realizacji scenariusza ,,kolorowych rewolucji” w Rosji. Stąd ze znacznym niepokojem Kreml obserwuje destabilizację sytuacji w krajach ,,bliskiej zagranicy” (Białoruś, Kirgizja, G. Karabach). Administracja Bidena bez większych nakładów może zrobić różnice w tym zakresie.

W takiej sytuacji Amerykanie mogą oczekiwać wykorzystania przez Kreml czynników nacjonalistycznych w społeczeństwie rosyjskim. W sondażu przeprowadzonym we wrześniu bieżącego roku przez Levada Center ponad 70% badanych wskazało na Stany Zjednoczone jako głównego ,,wroga zewnętrznego”. Stąd należy zakładać, iż propaganda rządowa z łatwością wykorzysta istniejący wśród Rosjan kompleks niższości, podsycając zagrożenie dla stabilności państwa jakie rzekomo mogą stanowić działania administracji Bidena.

Więcej na ten temat: