Exxon Mobil – zmierzch giganta?

Jeszcze kilka lat temu, kiedy uczestniczyłem w spotkaniach panelowych Międzynarodowego Forum Energetycznego, wszyscy wyczekiwali udziału przedstawicieli jednego z gigantów sektora naftowego – Exxon Mobila. Można było spodziewać się informacji ,,z pierwszej ręki” dotyczących planów inwestycyjnych koncernu i prognoz rozwoju rynku paliwowego. Jego wieloletni prezes Rex Tillerson był jednym z ulubieńców Władimira Putina, któremu prezydent Rosji wręczył ,,Order Przyjaźni”. Niewiele dziś z tego zostało. Kapitalizacja Exxona znacznie spadła, rynki ropy naftowej pogrążone są w kryzysie pogłębionym pandemią COVID-19, a Rex Tillerson – po krótkiej i niefortunnej przygodzie w administracji Trumpa na stanowisku szefa dyplomacji – wycofał się z życia publicznego. Czy zatem to już koniec ery Exxon Mobila i zarazem zmierzch giganta, którego ojcem był John. D. Rocekefeller?

Exxon Mobil – gigant, który przetrwał wiele…

Koncern był przez wiele lat ,,Złotym Graalem” rynków kapitałowych, w którego inwestowanie wiązało się z minimalnym ryzykiem. W ciągu 135 lat swojego istnienia Exxon Mobil umiejętnie ,,pływał” w świecie surowców energetycznych wykorzystując swoją przewagę technologiczną i sukcesywnie zwiększał zasoby nowych złóż. Nie został on nawet ,,zatopiony” przez największą katastrofę ekologiczną tankowca Valdez w 1989 roku. Czynniki, które przez dziesięciolecia stanowiły o potędze koncernu obecnie przyczyniają się do spadku jego wartości. Następuje bowiem zmniejszenie znaczenia firm międzynarodowych na rynkach energetycznych, gdzie zmiany kapitałowe wyraźnie wzmocniły kontrolę państwa nad surowcami m.in. poprzez rosyjski Rosnieft i saudyjskie Saudi Aramco. Trendy klimatyczne w gospodarce światowej również działają na niekorzyść Exxona. Dlatego też kapitalizacja firmy w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2020 roku spadła o 2.4 mld USD, a wartość akcji o 35% (wykres za 2020 rok poniżej).

Symbolem zmierzchu Exxona jest ,,wypchnięcie” go w sierpniu 2020 roku przez firmę komputerową Salesforce z indeksu Dow Jones, co świadczy o zmianie trendów na rynkach kapitałowych. Big Tech nieuchronnie zastępuje Big Oil.

Presja na reformę w obliczu kryzysu

Spadek kapitalizacji tak znaczącej firmy jak Exxon Mobil jest nie tylko problemem tradycyjnych inwestorów na rynkach kapitałowych. Akcje tego koncernu stanowiły bowiem przez wiele lat istotny element portfela wielu funduszy inwestycyjnych, w tym emerytalnych. Stąd w świetle tegorocznych strat giełdowych wzrasta presja na zarząd Exxona – między innymi ze strony stanowego funduszu emerytalnego Nowego Jorku i funduszu emerytalnego nauczycieli w Kalifornii – aby podjął konkretne kroki celem zahamowania spadku wartości firmy. Wskazuje się tutaj na konieczność opracowania planu inwestycyjnego spójnego z polityką klimatyczną i priorytetami, które w tej dziedzinie realizować będzie administracja Bidena. Podobne kroki podjęły już inne koncerny energetyczne: BP i Shell. Nie będzie to jednak takie proste. Kierownictwo Exxona zamierza dalej realizować plany inwestycji wydobywczych w złoża Permian Basin na granicy Teksasu i Nowego Meksyku oraz pola naftowe na szelfie w Gujanie, Mozambiku i Brazylii. W zmianach inwestycyjnych w znacznej mierze przeszkadza mentalność korporacyjna Exxona znana wśród analityków rynków energetycznych jako God Pod.

Czy God Pod może się zmienić?

Wielokrotnie, kiedy rozmawiałem z przedstawicielami Exxona odnosiłem wrażenie, że znali swoją wartość. Firma przez dziesięciolecia tkwiła w nieustannym pędzie rozwoju technologicznego, któremu towarzyszył wzrost jej zysków. Problemy zaczęły się w okolicach 2010 roku, gdy Exxon pozyskał złoża gazu łupkowego. Jego sztywny nadzór korporacyjny i ,,twarda ręka” Tillersona nie sprawdziły się w wymagającym ciągłych zmian rynku (m.in. niefortunna decyzja o zakupie XTO za 30 mld USD). Stąd obecnie kierownictwo koncernu deklaruje spadek wartości aktywów tego sektora w granicach 20 mld USD i zwolnienie ponad 14 tysięcy osób czyli 15 % wszystkich pracowników. Formalnie powyższe ograniczenia są niezbędne celem ochrony dywidendy, którą od czterech dekad Exxon sukcesywnie zwiększał.

Trudno jednak w tych działaniach wyczuć w kierownictwie firmy poczucie zagrożenia egzystencjalnego. W dalszym ciągu dominuje ,,duch God Pod”, wyjątkowo odporny na zmiany z zewnątrz. Można odnieść wrażenie, że szefostwo Exxona czuje na sobie oddech założyciela koncernu – księgowego John. D. Rockefellera – wyjątkowo odpornego na wszelkiego rodzaju innowacje.

Kluczowego znaczenia nabiera zatem kultura korporacyjna koncernu zarządzanego przez wiele lat przez jego inżynierów, którzy nie dopuszczali do stanowisk kierowniczych osób z zewnątrz. Kiedyś spytałem o to jednego z pracowników Exxona. Jego wytłumaczenie miało sens: ,,twardy system korporacyjny” jest niezbędny do przetrwania na trudnych rynkach energetycznych, kiedy kierownictwo koncernu musi radzić sobie z embargami, limitami wydobywczymi OPEC, czynnikami geopolitycznymi i konfliktami regionalnymi. Nafciarze wielokrotnie powtarzali i byli z tego dumni podczas spotkań z analitykami Międzynarodowego Forum Energetycznego: ,,robimy interesy w niebezpiecznym środowisku…”.

Takie przeświadczenie posiada również obecny prezes Exxona i 28-letni weteran tej firmy inżynier-elektryk Darren Woods. Znaczną część obecnych problemów, z którymi musi się on zmierzyć, to spuścizna poprzednich prezesów Exxona Lee Raymonda i Rexa Tillersona. Pierwszy z nich zaangażował się w niechlubną kampanię walki z naukowcami ostrzegającymi przed zmianami klimatycznymi. Tym samym nadszarpnięty został wizerunek koncernu na którym skorzystała konkurencja, m.in. BP, promująca ,,symbiozę z naturą” przy wydobyciu surowców energetycznych. Z kolei Tillerson zaangażował się w geopolitycznie ryzykowne i finansowo kosztowne przedsięwzięcia inwestycyjne w Rosji i Iraku. Wzmocniło to jego wizerunek jako biznesmena mającego dobre kontakty na szczytach władzy w wielu państwach, nie pozwoliło jednak na optymalne wykorzystanie wzrostu znaczenia złóż lekkiej ropy łupkowej w USA. Można zdecydowanie stwierdzić, że Exxon ,,przeoczył” rewolucję łupkową tak jak Sony ,,przeoczyło” zmiany na rynku telewizorów LCD, oddając pola firmom z Korei Południowej.

Pytaniem otwartym pozostaje czy obecny prezes Exxona może odwrócić ten niekorzystny trend. Pandemia częściowo zmieniła nastawienie Woodsa do planów inwestycyjnych. W pierwszych latach swojego kierowania koncernem konsekwentnie realizował on kierunek wytyczony przez przedników – dynamiczny wzrost wydobycia. Obecnie firma zamierza wydać o jedną trzecią mniej na ten cel do 2025 roku. Modyfikacja planów jest jednak niewielka w porównaniu z działaniami BP, Shella lub Total. Pierwszy z koncernów planuje dziesięciokrotnie zwiększyć w ciągu najbliższej dekady inwestycje w technologie o niskiej emisji CO2, zmniejszając jednocześnie wydobycie ropy i gazu o ponad 40%. Jak twierdzi jeden z najbardziej znanych analityków rynków energetycznych Daniel Yergin: ,, obecnie debata toczy się wokół pytania, kiedy osiągniemy szczyt wydobycia ropy: w latach 20-tych, 30-tych czy też 50-tych tego wieku. Jedno jest natomiast pewne – znajdujemy się w okresie przejściowym, kiedy przechodzimy z epoki surowców wydobywanych z łupków do ery energii zdywersyfikowanej”. W niej natomiast coraz mniejsze znaczenie odegrają ropa i gaz wydobywane w sposób tradycyjny.

Dyrektorzy zarządzający Exxona mają świadomość powyższych trendów. Twierdzą jednak, że dla ich koncernu jest zbyt późno, aby inwestować w energię słoneczną czy wiatrową. Próbują znaleźć inne alternatywy. Jedną z nich jest energia produkowana z alg, gdzie wytwarza się paliwo dla ciężarówek i samolotów. Mówi się również o przekwalifikowaniu rafinerii Exxona i ukierunkowanie części z ich na produkcję tlenu i wykorzystania go do redukcji gazów emisyjnych. Po cichu jednak szefostwo Exxona liczy, że trendy na rynkach energetycznych ulegną – po zahamowaniu pandemii – odwróceniu i ponownie wzrośnie zapotrzebowanie na tradycyjne surowce. W takich uwarunkowaniach koncern znów ,,będzie w grze” , której reguły dobrze zna. Pytanie jednak: na jak długo?

Więcej na ten temat: