,,Podróże analityka”: Oman – Fiordy Półwyspu Musandam

Oman – niewielki kraj położony na Półwyspie Arabskim u wejścia do Zatoki Perskiej – zasługuje w tym roku na szczególną uwagę. Trudno bowiem przecenić nie tylko jego znaczenie geopolityczne, lecz również przepiękną przyrodę, nieskażoną jeszcze masową turystyką. Można tam znaleźć bezpośredni kontakt z niezwykłą naturą, którego tak potrzebujemy w dobie pandemii. Odwiedziłem Oman wiele razy. Jednak – jeśli ktoś ma okazję zrobić to tylko raz to wybór – w mojej ocenie – jest prosty: Półwysep Musandam. Jak to jednak z analitykami bywa, zanim przejdę do walorów turystycznych, przyjrzyjmy się sytuacji wewnętrznej w Omanie. Warto wiedzieć bowiem, jaki jest kontekst naszych podróży…

Oman w 2010 roku – pokoleniowa zmiana władcy

Ubiegły rok był wyjątkowy dla mieszkańców Omanu. Zmarł bowiem sprawujący ponad pięćdziesiąt lat władzę sułtan Kabus bin Said al-Said, który przekształcił kraj z zacofanego i zmarginalizowanego państwa w nowoczesnego członka wspólnoty arabskiej o ważnym znaczeniu geopolitycznym w regionie Zatoki Perskiej. Oman odgrywał istotne miejsce jako mediator w relacjach USA z Iranem (sułtan Kabus był gospodarzem tajnych negocjacji irańsko-amerykańskich, które doprowadziły do podpisania porozumienia nuklearnego w 2015 roku). Obecny władca – Haitham bin Tarik al-Said (wstąpił na tron 11 stycznia 2020 roku) obiecuje kontynuować linię polityki zagranicznej swojego poprzednika. Wypełnienie niszy sułtana Kabusa będzie jednak bardzo trudne.

Poprzedni władca Omanu był ostatnim z pokolenia ,,prawdziwych beduinów” Półwyspu Arabskiego. Kiedy obejmował rządy w wieku 29 lat po przewrocie pałacowym, kraj był podzielony pomiędzy zwalczające się klany beduińskie, a kurz po latach kolonializmu brytyjskiego jeszcze nie opadł. Sułtan Kabus umiejętnie zdołał zainwestować środki uzyskane ze sprzedaży surowców energetycznych modernizując państwo i zaspakajając ambicje poszczególnych klanów. Jednocześnie stał się nieodzownym graczem – po upadku szacha irańskiego – w relacjach Zachodu z Teheranem. Jego władza w kraju miała charakter absolutny.

O pozycji sułtana Kabusa w regionie świadczyła jednak inna kwestia – został on mediatorem w sporach wewnątrzarabskich pomiędzy monarchiami w Zatoce Perskiej. Odgrywał on ważną rolę w łagodzeniu napięć pomiędzy Arabią Saudyjską, ZEA a Katarem. Fakt, że Saudyjczycy i Emiratczycy zgodzili się na taką rolę władcy omańskiego jest dowodem na zmianę postrzegania Omanu na arenie międzynarodowej. Pamiętam, kiedy rozmawiałem z sędziwym przedstawicielem dworu sułtana, który zwracał mi uwagę, że w przeszłości było inaczej….Kilkadziesiąt lat temu Omańczycy pracowali w Arabii Saudyjskiej i ZEA przede wszystkim jako służba. W żadnym razie nie cieszyli się respektem wśród arabskich braci. Głównie Emiratczycy chcieli wpływać na rozwój sytuacji w sułtanacie (pozostało to do dzisiaj) postrzegając ten kraj jako ,,swoją strefę wpływów”. Po śmierci sułtana Kabusa podobne sentymenty odżyły w ZEA, gdzie rządzący Emiratami następca tronu Mohamed bin Zayed ma szerokie ambicje geopolityczne (zaangażowanie w Libii, Jemenie, Egipcie, etc.).

Jednym z głównych zadań sułtana Haithama będzie znalezienie innej roli nie tylko dla siebie – jako nowego władcy – lecz również dla samego Omanu. Podjął działania celem wyjaśnienia procesu sukcesji. 12 stycznia 2021 roku sułtan utworzył stanowisko następcy tronu na które wyznaczył swojego najstarszego syna Dhi Jazhana. Jednak budżet państwa mierzy się z poważnym deficytem, gdzie dochody ze sprzedaży surowców energetycznych (jak również samo ich wydobycie) poważnie spadły w ostatnich latach. W polityce międzynarodowej tradycyjną rolę Omanu – jako mediatora Zachodu z Omanem – chce wypełnić Katar. Można zatem oczekiwać, że sułtan Haitham spełni oczekiwania swojego głównego, amerykańskiego sojusznika i sformalizuje trwające już od wielu lat kontakty z Izraelem, nawiązując stosunki dyplomatyczne. Taka decyzja odbyłaby się z pewnością kosztem zaufania w relacjach z Iranem, które przez wiele lat budował sułtan Kabus. Półwysep Musandam jest miejscem, z którego można dojrzeć drugą część Zatoki Perskiej i Iran…

Półwysep Musandam – ,,omańska Norwegia”

Zatoki Półwyspu Musandam, Oman

Wiele osób porównuje krajobraz Półwyspu Musandam do norweskich fiordów. Porównanie jest jednak zbyt dużym uproszczeniem, nie tylko ze względu na różnice klimatyczne i inną kulturę. Wśród bliskich obszarów pustynnych Rab al-Chali, które częściowo należą również do Omanu, przemierzanie wód półwyspu uświadamia nam jak różnorodnym krajem jest sułtanat omański.

Większość turystów dociera do Musandam drogą lądową z Dubaju. Kontrola graniczna nie sprawia jakiegokolwiek problemu – Omańczycy są zdecydowanie ,,mniej dociekliwi” niż ich koledzy z Emiratów. Droga ciągnie się wzdłuż wybrzeża i posiada znakomite walory widokowe. Ulokowana jest bowiem pomiędzy wysokimi skałami odsłaniając, co kilkaset metrów – za jednym z wielu zakrętów – wspaniałe brzegi Zatoki Perskiej. Po przybyciu do miasta Chasab trzeba wypożyczyć łódź lub zabrać się na organizowaną przez jedną z firm turystycznych kilkugodzinną wyprawę.

Kiedy jesteśmy już na wodzie możemy podziwiać wyjątkowy koloryt omańskich ,,fiordów” w towarzystwie przyjaznych delfinów. Warto zakosztować kąpieli w czystych wodach bajkowych zatoczek.

Oprócz fantastycznej przyrody na uwagę zasługują dwie kwestie. Pierwsza to położone przy niewielkich zatoczkach małe wioski rybackie, które jeszcze kilka lat temu były odcięte od świata.

Wioski rybackie, Półwysep Musandam, Oman

Niedawno również doprowadzono elektryczność. Dzieci dowożone są do szkoły małymi barkami. Trudno sobie wyobrazić jak można żyć na tak niewielkiej przestrzeni ograniczonej z jednej strony wodą, a z drugiej – stromymi skałami.

Kolejną atrakcją jest tzw. Telegraph Island (Dżazirat al-Maklab) czyli ,,wyspa telegrafisty”. Jest ona niewielkim skrawkiem lądu (160m x 90 m), który przeszedł do historii brytyjskiej telekomunikacji. W latach 1864-69 był to punkt wzmacniający sygnał linii telegraficznej Londyn-Karaczi.

,,Wyspa telegrafisty”, Oman

Telegrafista, który pełnił tam służbę, musiał zmagać się z wrogim nastawieniem plemion beduińskich oraz trudnym klimatem (wysoka temperatura i wilgotność). Stanowisko zostało zamknięte po tym, jak kilku bywalców wyspy – po jej opuszczeniu – nie było w stanie przystosować się do normalności. Popadli w depresję i wylądowali w zakładach psychiatrycznych po powrocie do Anglii. Nie pomogły im wspaniałe widoki otaczających omańskich ,,fiordów”. Okazuje się, że wszystko się może ,,opatrzyć”…